Abp Luigi Ventura, nuncjusz apostolski we Francji, został oskarżony o napaść o charakterze seksualnym przez kilku mężczyzn, których obłapiał za pośladki. Watykan nic sobie z tego nie robi, mimo że papieski dyplomata może mieć na sumieniu cięższe grzechy.

Stolica Apostolska próbuje przemilczeć sprawę 74-letniego nuncjusza we Francji, a on sam zaszył się gdzieś po spotkaniu papieskich dyplomatów, które miało miejsce w Rzymie – informował niedawno dziennik „Libération” („FiM” nr 8/2019 i 13/2019). Skandal z udziałem abp. Ventury szybko nie ucichnie, gdyż mężczyźni, wobec których zachowywał się w wyjątkowo nieprzyzwoity sposób (także w miejscach publicznych), nie chcą milczeć. Sam nuncjusz wyjaśniał, że to, co wyglądało na obmacywanie, było wyrazem „ojcowskiej bliskości”. Potem zmienił wersję, zasłaniając się przebytą przed laty operacją mózgu. Ta historia to jednak nie tylko komedia, ale i dramat – mówią poszkodowani oraz dziennikarze, sugerując, że ofiar Ventury może być więcej i mógł brać udział w tuszowaniu przypadków pedofilii wśród księży, m.in. podczas posługi w Kanadzie i Chile.

Półdupki jak paciorki różańca

Francuska opinia publiczna była wzburzona, kiedy skompromitowany abp Ventura pojawił się na spotkaniu papieskich dyplomatów, jakie odbyło się w Watykanie w dniach 12–15 czerwca br. („FiM” 24/2019). Według „Libération”, zachowywał się jak gdyby nigdy nic – powitał z uśmiechem papieża i wesoły pozował do zdjęć. Spotkanie przebiegło mimo to w nieprzyjemnej atmosferze, gdyż Franciszek skarcił swoich reprezentantów za spiskowanie za jego plecami i przynależność do niechętnych mu koterii. W specjalnym dokumencie Ojciec Święty stawiał nuncjuszy do pionu, pisząc, że nie mogą zapominać, iż zostali „oddelegowani przez biskupa Rzymu” i są mu winni posłuszeństwo.
Gorzka krytyka dotyczyła w dużym stopniu Ventury, gdyż stanowisko, które piastuje uważane jest za jedną z najbardziej prestiżowych nuncjatur. Włoski duchowny trafił tam z polecenia Benedykta XVI we wrześniu 2009 r. z Kanady, gdzie jak się okazało rok wcześniej napastował 32-letniego Christiana Vachona. Mężczyzna, dorabiający sobie w prowadzonym przez redemptorystów sanktuarium w Sainte-Anne-de-Beaupré, poczuł dotyk arcybiskupa podczas bankietu. Pełniąc obowiązki kelnera, Vachon podszedł do stojącego w kącie nuncjusza, a ten… złapał go za pupę.

– Poczułem dotknięcie i jego ręce. Pomyślałem: „O matko”, ale tłumaczyłem sobie, że może zrobił to nieumyślnie, np. gestykulował, a jego ręka wylądowała tam gdzie nie trzeba. Ale kiedy potem znowu podszedłem do niego z tacą, poczułem, że jego ręce kolejny raz wędrują po moim tyłku – powiedział mężczyzna w rozmowie z portalem religijnym Presence.

Vachon mówił, że do obmacywania doszło w obecności innych ludzi, którzy byli „pochłonięci świąteczną atmosferą” (narąbani?) i niczego nie zauważyli albo nie chcieli widzieć. Kanadyjczyk dodaje, że pamiętnego wieczora nie podchodził już do nuncjusza, a swoją historię upublicznił po tym, gdy usłyszał, że o coś podobnego oskarża się go we Francji. Wcześniej nikt nie chciał go wysłuchać.

Macanko w ratuszu

Pierwsze relacje o złym prowadzeniu się abp. Ventury pojawiły się w lutym br. i zostały nagłośnione m.in. przez „Le Monde”. Wstydliwe sekrety nuncjusza i jego skłonność do dotykania mężczyzn wbrew ich woli uderzają nie tylko w jego urząd i Stolicę Apostolską, ale też francuskich oficjeli, którzy przyjmowali go z otwartymi ramionami. Nazwisko dyplomaty otwierało bowiem wiele drzwi, nie tylko w Kościele.
O dziwnych skłonnościach duchownego jako pierwszy opowiedział mediom napastowany przez niego 27-letni urzędnik paryskiego ratusza Mathieu de la Souchère. Do kuriozalnego zdarzenia doszło na początku stycznia 2019 r.

– Kiedy jego ekscelencja podjechał swoją limuzyną, wyszedłem go przywitać. Powtarzał, że jestem bardzo ładny, że uważa mnie za przystojnego. Dotykał mnie również. Był napastliwy, to nie było miłe – powiedział poszkodowany w rozmowie z portalem katolickim Crux, dodając, że nuncjusz nie mógł się powstrzymać i trzykrotnie złapał go za pośladki na oczach innych ludzi.
Souchère zgłosił sprawę przełożonym, a jego wersję potwierdziło czterech świadków. Papieski dyplomata stał się persona non grata na uroczystościach w paryskim ratuszu, gdzie wcześniej często gościł.

Inny poszkodowany, niejaki B., mówi że podczas spotkania Ventura podał mu „prawą rękę na powitanie, a lewą uścisnął półdupek”. Szok przeżył też jeden z księży, pracownik paryskiej nuncjatury, który poczuł na swoich spodniach niespracowane dłonie watykańskiego dyplomaty.
– Wyciągnąłem telefon komórkowy i szukałem najlepszej pozycji do wykonania zdjęcia. Zaszedł mnie od tyłu, udając, że chce zobaczyć, jak będzie wyglądało, po czym położył mi ręce na pośladkach na jakieś pięć sekund – relacjonował anonimowy duchowny.
Wraz z ujawnianiem się kolejnych obmacanych, pojawiły się głosy, tłumaczące, że zachowanie nuncjusza to wyraz „poufałości”, „ojcowskiej troski” albo „konsekwencja przebytej przed laty operacji niezłośliwego guza mózgu”. Souchère i aktywista polityczny Samuel Grzybowski nie mają jednak wątpliwości, że duchowny działał umyślnie i wybierał na ofiary ludzi, którzy, jak sądził, nie mogą mu zaszkodzić.
– To oczywiste, że chciał seksu – mówi Grzybowski, który spotykał się z Venturą trzykrotnie w latach 2008–2011. – Przedstawiał się nam jako bardzo wpływowy facet. Położył mi ręce na kolanach. „Dobry z ciebie chłopak, a to co robisz jest niesamowite” – mówił. Trzymał też dłoń na moich lędźwiach przez dłuższy czas i nie wyglądało to na gest troskliwego duszpasterza.

Ofiar Ventury może być więcej. Niewykluczone, że ma on na koncie rzeczy znacznie gorsze niż obmacywanki. Jak dodaje „Libération”, Souchère wybiera się niebawem do Watykanu wraz ze swoim pełnomocnikiem. Napastowany urzędnik mówi, że Ventura zasługuje na karę, gdyż uosabia wiele kościelnych patologii, w tym zatajanie przestępstw o charakterze seksualnym. Przez długi czas francuski nuncjusz współpracował bowiem z wpływowym chilijskim duchownym o. Fernando Karadimą, którego ekscesy pedofilskie wyszły na jaw w 2010 r. Sprawa ukrywanego przez zwierzchników zboczeńca stała się jedną z przyczyn afery, która doprowadziła do zdymisjonowania tamtejszego episkopatu.

Watykan udaje, że nie widzi

74-letni nuncjusz niewiele robi sobie z zarzutów. Według najnowszych doniesień, Ventura zniknął gdzieś po spotkaniu dyplomatów w Rzymie i do końca czerwca nie było wiadomo, czy wróci do Paryża. Potrzebny jest on jednak papieżowi przy obsadzaniu ważnych stanowisk we francuskim Kościele, m.in. biskupa Lyonu i Marsylii. Na pierwsze stanowisko mianowany został niedawno 77-letni Michel Dubost, zastępując skompromitowanego Philippe’a Barbarina, który w marcu br. usłyszał wyrok pół roku więzienia w zawieszeniu za zatajanie przypadków molestowania seksualnego nieletnich przez podwładnych.

Stolica Apostolska odebrała nuncjuszowi immunitet dyplomatyczny (czytaj str. 19). Brak zdecydowanej reakcji Watykanu na kuriozalną sprawę nuncjusza macanta wynika prawdopodobnie z faktu, że w grudniu osiągnie on wiek emerytalny i zostanie odwołany automatycznie, bez niepotrzebnego szumu. Źródła podają, że w wyniku nacisków francuskich władz Ventura spotkał się w maju z trzema swoimi ofiarami, ale nie odpowiedział na żadne pytania, zasłaniając się immunitetem dyplomatycznym. Pod koniec maja minister do spraw europejskich Nathalie Loiseau wyraziła jednak nadzieję, że Watykan zajmie się jego sprawą i zostanie on należycie potraktowany przez aparat sprawiedliwości.

Na czerwcowej konferencji nuncjuszy obecnych było kilku innych hierarchów-ancymonów, w tym Francis Chullikatt, papieski ambasador w Kazachstanie, Tadżykistanie i Kirgistanie, oskarżony przed kilkoma miesiącami o defraudacje i romans z zakonnicą. Pełniąc wcześniej funkcję watykańskiego obserwatora przy ONZ, pochodzący z Indii biskup miał terroryzować podwładnych i obcinać im pensje. Jego romans wyszedł na jaw, bo – uwaga – nie potrafił obsługiwać telefonu komórkowego i wielokrotnie wysyłał sprośne SMS-y do osób innych niż kochanka (którą potajemnie finansował).

Rzut oka na Franciszkową czeredę sprawia, że nie dziwi, dlaczego argentyński papież ma wiecznie zatroskaną minę.

Facebook Comments