Fundusz krojony pod wybory

Nie dajcie się oszukać reklamie Funduszu Sprawiedliwości!

W TVP co kilka minut hulają reklamy, w których starsza pani opowiada, jak została skrzywdzona przez lichwiarzy, a młodsza, że pozbyła się bijającego męża. Na końcu pojawia się plansza, z której wynika, że to dzięki Funduszowi Sprawiedliwości, który ma coś wspólnego z Ministerstwem Sprawiedliwości. I tylko ta tablica nie kłamie.
Chyba że panie ze spotów to ucharakteryzowany Tadeusz Rydzyk. On faktycznie łapie się na „sprawiedliwą” kasę od lat. W 2017 r. jego firmy dostały z resortu Ziobry niemal 800 tys. zł, a w 2018 r. ponad 600 tys. Gdyby panie z reklamy były członkami Ochotniczych Straży Pożarnych, też miałyby prawo być szczęśliwe. Na strażaków ochotników poszło rok temu około 100 mln „sprawiedliwych” złotówek. Nikt nie podważałby wiarygodności słów obu pań nawet wtedy, gdyby wylegitymowały się jako funkcjonariuszki CBA. Bo i ta instytucja została przez Fundusz wsparta 25 mln zł. (…)

Szefem Najwyższej Izby Kontroli jest były minister sprawiedliwości, który co nieco o Funduszu wiedział. NIK zrobiła kontrolę. To co zobaczyli inspektorzy, w normalnym kraju spowodowałoby wymianę szefostwa resortu. Ale nie w Polsce! Mimo że NIK uznała, iż: „Ministerstwo Sprawiedliwości nie zapewniło należytej realizacji przez Fundusz zadań w zakresie pomocy osobom pokrzywdzonym, a tym samym adekwatnej i skutecznej pomocy ofiarom przestępstw”, nikomu nie spadł włos z głowy.
Kontrolerzy dogrzebali się do tego, że „resort nie dysponował podstawowymi danymi m.in. o liczbie pokrzywdzonych, liczbie postępowań karnych, w których występowali pokrzywdzeni, czy liczbie przestępstw uprawniających do ubiegania się o kompensatę”. I nic. Bez odzewu pozostało stwierdzenie, że na „rzeczywistą pomoc z Funduszu trafiały stosunkowo niewielkie sumy – z 385 mln zł, które wpłynęły na Fundusz w 2016 r., na bezpośrednią pomoc ofiarom przestępstw wydano jedynie 16 mln zł”…

Aut. Stefan Płonicki
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 0 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *