Chrześcijanie świętują Boże Narodzenie, Żydzi Chanukę, buddyści – dzień oświecenia Buddy. Grudzień to miesiąc łączący wyznawców różnych religii. Choć część z nich zupełnie nie zdaje sobie z tego sprawy.

Są na pewno tacy, którzy stwierdzą, że nie ma co na siłę doszukiwać się podobieństw. Tymczasem dawno, dawno temu zadecydowali o tym nasi przodkowie. Wszystko za sprawą… Słońca i światła.
Słońce to światło, światło to życie. Ludzie zawsze obserwowali niebo, bo byli zależni od przyrody. Nic więc dziwnego, że tak wiele świąt przypada w grudniu, miesiącu zimowego przesilenia. Rodzi się nadzieja, że powracające Słońce zagwarantuje bezpieczeństwo. Najkrótszy dzień w roku według kalendarza gregoriańskiego to na północnej półkuli Ziemi 21 lub 22 grudnia. Czyli tuż przed chrześcijańskimi świętami Bożego Narodzenia. Słońce świeci wtedy od świtu do zmierzchu zaledwie około ośmiu godzin.
W starożytnym Rzymie w tym czasie obchodzono Saturnalia, w Persji – narodziny Mitry (bóstwa Słońca). Ludy germańskie miały swój Jul, a Słowianie Święto Godowe, zwane też Szczodrymi Godami. W naszej współczesnej tradycji bożonarodzeniowej jest wiele elementów zaczerpniętych z Jul, np. strojenie choinki, zdobienie domostw ostrokrzewem czy jemiołą.
Na początku naszej ery przesilenie zimowe wypadało, według kalendarza juliańskiego, 25 grudnia. Stąd też data święta Bożego Narodzenia, które wyparło tradycyjne wierzenia. Elementy kultu solarnego odnajdziemy w największych religiach monoteistycznych: w chrześcijaństwie, judaizmie i islamie.

Chanuka

Uważni obserwatorzy życia codziennego na pewno zauważyli, kiedy odbywało się w tym roku żydowskie święto Chanuka, zwane też Świętem Świateł – od niedzieli 2 grudnia do poniedziałku 10 grudnia. Zaczyna się zawsze 25 dnia miesiąca kislew (według kalendarza żydowskiego), w kalendarzu gregoriańskim data jest więc zmienna, w ubiegłym roku Chanuka zaczęła się 12 grudnia.
Pierwszego dnia Chanuki pierwsza świeca chanukowa zapłonęła m.in. na placu Grzybowskim w Warszawie i na ul. Szerokiej w Krakowie. W mediach pokazano, jak przedstawiciele wspólnoty Chabad Lubawicz w Polsce razem z przedstawicielami władz Rzeczypospolitej Polskiej zapali chanukiję (chanukowa menora) 5 grudnia w Sejmie RP. Chanukowe świece zapalił też uroczyście w Pałacu Prezydenckim Andrzej Duda. Jak można się było spodziewać, w sieci natychmiast wylał się pod adresem prezydenta i władz antysemicki hejt. „Sejm – chanuka, prezydent – chanuka, TV – chanuka, co z wami? Znowu na jakieś dziękuję liczycie” – napisał na Twitterze poseł Kukiz’15 Marek Jakubiak. Jego głos zabrzmiał w wielotysięcznym chórze głosów podobnych.
Począwszy od najciemniejszej nocy grudniowej, na krótko przed zimowym przesileniem, Żydzi przez osiem dni obchodzą to święto. Po zachodzie słońca (tylko w szabat przed zachodem) zapalają świeczki w ośmioramiennym chanukowym świeczniku – chanukii. Każdego dnia święta płonie jedna świeczka więcej. Żydzi odmawiają przy tym błogosławieństwo dziękczynne za cuda, które Bóg uczynił dla ich przodków o tej porze. Chanukija powinna stać w oknie, by wszyscy ją widzieli, i głosić swym światłem światu dobrą wieść.
W 163 r. p.n.e. żydowscy powstańcy pod wodzą Judy Machabeusza po trzyletniej wojnie z syryjskimi wojskami oswobodzili Jerozolimę. Zastali wtedy zbezczeszczoną świątynię, wygaszoną menorę, a naczynia na olej były zniszczone. W jednym dzbanie ocalała resztka oleju, zaledwie tyle, by menora mogła płonąć przez jeden dzień. Wtedy nastąpił cud. Oleju wystarczyło na osiem dni, akurat tyle, by zdołano przygotować nowy zapas. Na pamiątkę tego wydarzenie w Chanukę zapala się świece w chanukowym świeczniku – osiem, czyli tyle, ile dni płonął cudowny ogień.
Chanuka odbywa się w grudniu, więc bywa teraz nazywana żydowską Gwiazdką. Dzieci dostają podarki „chanukagelt”, by nie było im przykro, że ich chrześcijańscy koledzy dostają prezenty od rodziców, a oni nie. Na stołach królują wtedy potrawy smażone na oleju, m.in. lateks, czyli placki ziemniaczane, sufganijot (pączki) lub blintzes (bliny).

Zartosht no-diso

26 grudnia według naszego kalendarza zaratusztrianie, czyli wyznawcy najstarszej monoteistycznej religii świata, obchodzą rocznicę śmierci proroka Zaratusztry. Rozpamiętując to wydarzenie, wierni gromadzą się w świątyniach ognia, gdzie odmawiają specjalne modlitwy.
Zaratusztrianizm jest kojarzony z kultem ognia. Jego wyznawcy uważają, że zarówno woda, jak i ogień to symbole czystości. Oba te żywioły obecne są w ceremoniach oczyszczających i podczas obchodów zaratusztriańskich świąt. Są w każdej świątyni. Pilnuje się, by ogień nigdy nie zgasł.
To z zaratusztrianizmu chrześcijaństwo „wzięło” takie pojęcia, jak: piekło, niebo, czyściec, mesjasz czy wolna wola. Religia ta, niegdyś potężna, liczy teraz ponad 150 tys. wyznawców, którzy mieszkają głównie w Indiach, USA i Iranie. Z rodziny hinduskich zaratusztrian wywodził się lider Queen Freddie Mercury, który naprawdę nazywał się Farrokh Bulsara.

Dzień Bodhi

To czas, w którym Budda Siakjamuni osiąga oświecenie. W różnych tradycjach buddyjskich jest obchodzony innego dnia i w inny sposób, lecz upamiętnia to samo zdarzenie. To największe święto dla wyznawców buddyzmu. 8 grudnia obchodzili je wyznawcy kierunku zwanego mahajana (wielka droga), m.in. w Japonii i Chinach.
Przez tydzień poprzedzający ceremonię w klasztorach buddyjskich według tego porządku medytuje się. Zapala się świece lub lampki oliwne, by przypomnieć, że Budda pokazał ludziom, jak osiągnąć oświecenie. Kulminacyjny moment medytacji to 8 grudnia, wiele osób spędza na medytacjach całą noc.

Pancha Ganapati

Między 21 a 25 grudnia w Indiach obchodzona jest ceremonia Pancha Ganapati. To hinduskie święto organizowane jest dla upamiętnienia Ganesh. Bóg ze słoniową głową, zwany też Ganapati, jest jednym z najpopularniejszych w wielomilionowym induskim panteonie. Przynosi szczęście i radość, uważany jest za patrona sztuki.
Święto rozpowszechniono w 1985 r. jako hinduską alternatywę Bożego Narodzenia. Wymyślił je Satguru Sivaya Subramuniyaswami, założyciel magazynu „Hinduism Today”. Przyjęło się wśród lubiących świętować mieszkańców Indii. Podczas tych pięciu dni rodziny skupiają się na duchowej dyscyplinie. W centralnym punkcie domu przygotowuje się ołtarzyk, na którym króluje Ganesha. Wokół stoją tace ze smakołykami – owocami i słodyczami. Codziennie zmienia się kolor dekoracji, kolejno są to: żółty, niebieski, czerwony, zielony i pomarańczowy. Symbolizują pięć mocy i pięć oblicz Ganesha. Każdego dnia śpiewa się piosenki i odmawia modlitwy. Koło ołtarza rośnie stosik prezentów, które można odpakować dopiero 25 grudnia.

Taoizm i shintoizm

27 grudnia w Hongkongu odbywa się taoistyczne święto Ta Chiu. To czas wspominania tych, którzy odeszli i modlitw o pomyślność w przyszłości. Kapłan odczytuje imiona zmarłych ze sporządzonej na papierze listy, która potem płonie razem ze specjalnie przygotowanym na tę okazję papierowym koniem. Dla taoistów zimowe przesilenie to czas, gdy zimna i ciemna żeńska energia yin ustępuje ciepłej, jasnej męskiej energii yang.
Wyznawcy shintoizmu, rdzennej religii Japonii, celebrują w tym czasie powrót bogini słońca Amaterasu. Wprost od niej – według wierzeń – wywodzą się japońscy cesarze. Bogini miała się schować przed groźnym bogiem burzy i zamętu Susanoo. Uciekając, zabrała słońce. Dopiero długie mediacje z udziałem innych bóstw sprawiły, że bogini wróciła, a razem z nią zapanowały na świecie jasność i ciepło. Swoją drogą, jak bardzo ten mit przypomina starogrecką opowieść o Persefonie, córce bogini Demeter, którą porwał pan podziemi Hades. Demeter, bogini płodności, sprawiła wtedy, że ziemia zamarła. Dopiero gdy poślubiona Hadesowi Persefona wracała na powierzchnię, jałowa ziemia znowu pokrywała się zielenią.
Niech więc w sercach nas wszystkich, bez względu na to, gdzie jesteśmy i jakiej tradycji jesteśmy wierni, zapanuje odradzająca się jasność.

Facebook Comments