Przez Hajnówkę przeszedł piąty marsz nacjonalistów. Był dla nazioli frekwencyjną porażką.

Tylko 150 osób, w większości kiboli, oenerowców i oraz sympatyków Bosaka i Konfederacji, przemaszerowało ulicami Hajnówki, wykrzykując jak co roku przewidywalne hasełka w rodzaju: „Bury, Bury nasz bohater!”, czy „Nie czerwona, nie tęczowa, tylko Polska narodowa!”. Rok temu było ich co najmniej dwa razy tyle.

Na palcach dwóch rąk można zaś policzyć mieszkańców Hajnówki, którzy przyłączyli do tych, którym nie przeszkadza, że oddział hołubionego przez skrajną prawicę Romualda Rajsa ps. Bury na przełomie stycznia i lutego 1946 r. spacyfikował kilka prawosławnych wsi wokół Hajnówki i Bielska Podlaskiego, mordując przede wszystkim kobiety, starców i dzieci. To szukająca mocniejszych wrażeń młodzież ze szkół średnich oraz członkowie i sympatycy miejscowego PiS, z byłym burmistrzem miasteczka i radnym Mieczysławem Gmitrem na czele.
Zanim spod największego hajnowskiego kościoła w centrum Hajnówki ruszyła nacjonalistyczna hucpa, na skwerku w pobliżu magistratu miała miejsce już po raz trzeci z rzędu uroczystość pod nazwą „Wieczna Pamięć”. To oddolna inicjatywna mieszkańców miasteczka, podczas której wyczytuje się nazwiska wszystkich ofiar oddziału „Burego”. W tym roku obok polityków Koalicji Obywatelskiej pojawił się na niej również Robert Biedroń, europoseł i lewicowy kandydat na prezydenta RP.

Wacław Jerzy Koniecpolski

– Wszyscy ludzie dobrej woli powinni w geście solidarności być z mieszkańcami tego regionu, miejscowości, w których doszło do ludobójstwa. Zginęły kobiety i dzieci. Niewinne ofiary. Każdy, kto ma odrobinę wrażliwości i godności, dzisiaj pokaże swoją solidarność. Każdy kto idzie w marszu narodowców, nie rozumie na czym polega empatia i to jest wielka tragedia – mówił.

Tradycyjnie już marsz ku czci „Burego” próbowali blokować Obywatele RP. Około 30 z nich zostało wyniesionych przez policję z trasy przemarszu, otoczonych szczelnym kordonem i wylegitymowanych. Będą znowu sądzeni z kodeksu wykroczeń za próbę blokowania „legalnego zgromadzenia”. Białe róże w ich dłoniach symbolizujące niewinne ofiary polskiego nacjonalizmu z 1946 r., zostały rozdeptane buciorami oddziałów prewencji i uczestników marszu.

Facebook Comments