Badanie brudu na brewiarzach pozwoliło ustalić, o co najczęściej modlili się wierni w średniowieczu i w których momentach zadumy zasypiali.

Modlitwa z założenia powinna być praktyką, która uspokaja. Niektórych na tyle, że zasypiają w jej trakcie. Zasnąć w czasie pacierza zdarza się najlepszym, nie tylko emerytce w ciepłym berecie, ale i papieżowi Franciszkowi. Średniowieczni pobożni również mieli problemy z utrzymaniem pionu przy lekturze ksiąg religijnych i niezwykle rzadko docierali do ostatniej strony. Specjalne badania nad tym problemem przeprowadziła historyczka z najstarszej szkockiej uczelni, uniwersytetu St Andrews, Kathryn Rudy, która po śladach… brudu odtworzyła, o co najchętniej modlili się wierni w XV i XVI w. i w którym miejscu brewiarza usypiali.

Przede wszystkim sięgano po Biblię i modlitewniki intencyjne. Dzięki specjalnej technice wykorzystującej odbite światło, badaczka ustaliła, że najbardziej wysmarowane brudem paluchów były kartki brewiarza zawierające modlitwę do św. Sebastiana, do którego zwracano się o pomoc, kiedy wybuchały zarazy. Innym wyjątkowo często czytanym fragmentem były modlitwy o zbawienie duszy samego czytającego. Zaglądano do nich o wiele częściej niż do stron z modlitwami o wybawienie dusz bliźnich. Modlitwy o zdrowie dla sąsiadów prawdopodobnie jedynie przerzucano, gdyż ich karty pozostały czyste.

Rudy zrekonstruowała także schemat odczytywania modlitewników. Początkowe strony przeważnie są zabrudzone najmocniej, kolejne mają coraz mniej odcisków palców, a ostatnie pozostają czyste. Może to wskazywać, że modlący się z werwą rozpoczynali lekturę, ale rzadko udawało się im dobrnąć do końca pisma. W wypadku najczęściej czytanych modlitw, w różnych brewiarzach, zabrudzona jest podobna liczba stron, co może oznaczać, że wierni zasypiali w tej samej części modlitwy. Do dziś Kk nie do końca ustalił, czy „złapanie oka” w czasie modlitwy to grzech. Oficjalne stanowisko zaleca jednak, aby do modłów przystępować będąc przytomnym.

Facebook Comments