Ordo Iuris zrobiło ankietę o adopcji dzieci przez pary LGBT. I… coś nie pykło.

Radykalnie katolicka Fundacja Ordo Iuris, znana z fanatycznej walki ze wszystkim co niechrześcijańskie, tym razem założyła serwis HomoAdopcja.pl. Trudno tam było znaleźć jakiekolwiek rzetelne informacje na temat adopcji dzieci, za to była ankieta. Była, bo strona przestała działać.

Ankieta opatrzona zdjęciem dziecka, które otaczały złowieszcze dłonie, miała tylko trzy zmanipulowane do granic możliwości pytania:

  • „Czy polskie ośrodki adopcyjne (także katolickie) powinny być zmuszane do oddawania dzieci parom homoseksualistów?”
  • „Czy popierasz wprowadzenie w polskim prawie związków partnerskich jako łatwiejszych do rozwiązania odpowiedników małżeństw?”
  • „Czy popierasz zmianę Konstytucji RP w celu zrównania układów homoseksualnych z małżeństwem?”

Ordo Iuris już przebierało nogami na wyniki tak skonstruowanych pytań. Tymczasem… ankietowani z miażdżącą przewagą opowiadali się za związkami partnerskimi i prawem do adopcji dla par homoseksualnych (87–89 proc. do 10–12 proc.). Zapewne z woli Boga, stronę nagle „zaatakowały boty” i przestała działać. W związku z tym wyniki, które nie pokryły się z założeniami autorów, mogą po cichu odejść w niepamięć.

Facebook Comments
Poprzedni artykułFakty (3)
Następny artykułWygryźć reelekcję
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).