Kurski nie jest jedynym znanym i bogatym katolikiem, któremu Kościół pozwolił na unieważnienie „nierozerwalnych” więzów małżeńskich.

Biała suknia, prezes J. Kaczyński z kwiatami oraz cała śmietanka dygnitarzy PiS – tak wyglądała ceremonia ślubna Jacka Kurskiego i Joanny Klimek w Łagiewnikach. Zaślubiny może nie wzbudziłyby tak wielkiego zainteresowania opinii publicznej, gdyby pan młody nie żenił się po raz drugi i nie był po unieważnieniu poprzedniego związku. Jak J. Kurski załatwił sobie „kościelny rozwód” i kto w Polsce zrobił to samo?

Rozwód po bożemu

Poprzedni związek prezesa zarządu TVP trwał 24 lata, a owocem jest troje dzieci. Rodzina Kurskich w listopadzie 1999 r. otrzymała nawet błogosławieństwo i życzenia od Jana Pawła II (co sam zainteresowany uznał za „najważniejszy dzień w życiu”). Papieski gest kilkanaście lat później stracił najwidoczniej wartość, ponieważ małżonkowie wystąpili do Kościoła o unieważnienie związku małżeńskiego.

Ziściło się to w ubiegłym roku. Kurski, jeśli wierzyć „Newsweekowi”, otrzymał klauzulę, która zakazywała mu powtórnego zawarcia małżeństwa z powodu jego niezdolności „psychiczno-fizycznych” (najwidoczniej również i ona została unieważniona…). „Niezdolność” ta stanowi jednocześnie jeden z możliwych motywów kościelnego rozwodu. Pozostałe to m.in. niemoc płciowa, choroba psychiczna, zaburzenia osobowości, pokrewieństwo, alkoholizm, seksoholizm, narkomania, święcenia, różna religia, uzależnienie od matki oraz ślub zawarty pod wpływem nieplanowanej ciąży.

Rozwodnik, po udokumentowaniu jednej z wymienionych cech u siebie lub partnera, udaje się do sądu kościelnego i przedstawia mu całość materiału dowodowego. Następnie odbywa się kosztowny proces w sprawie unieważnienia małżeństwa. Obecnie, po reformie Franciszka z 2015 r., rozwód można uzyskać nawet w ciągu kilkudziesięciu dni. Szczególnie szybko, jeśli jeden z parterów jest cudzołożnikiem. Należy jedynie liczyć się z wysokimi kosztami sądowymi, ustalonymi przez biskupa; Kurski raczej nie musiał się tym przejmować, bo w TVP dorobił się miliona złotych.

Problemów z pieniędzmi nie miała też cała plejada znanych polskich celebrytów. Dziesiątki „wywalczyły” przed sądami kościelnymi rozwody ze swoimi wcześniejszymi partnerami, by przy błysku fleszy ślubować po raz kolejny.

Kościelna rozłąka

Jackowi Kurskiemu rękę podać mógłby aktor i reżyser Cezary Pazura. Zdeklarowany katolik unieważnił małżeństwo z Żanetą (z lat 1989–1994), która miała być uzależniona od napojów alkoholowych, opiatów, amfetaminy i tzw. kompotu. Burzliwy związek ostatecznie zakończyła zdrada Żanety i jej odejście do innego. Aktor udowodnił, że jego żona, jeszcze przed ślubem, chodziła do psychologa, co zaważyło na decyzji o formalnym unieważnieniu małżeństwa przez Kościół.

Gwiazdor mógł dzięki temu zawrzeć nowy związek z Weroniką Marczuk (1995–2007). I nie byłoby w tym nic dziwnego, ale i to małżeństwo zakończyło się rozstaniem. Mężczyzna bezskutecznie próbował je anulować, ale sąd nie był przychylny, ponieważ to umożliwiłoby gwiazdorowi zawarcie małżeństwa po raz trzeci. Czasopismo „Życie na Gorąco” pisze, że nie bez znaczenia było to, iż C. Pazura jest osobą publiczną, która, zdaniem kapłanów, powinna dawać przykład innym wiernym. Po zamieszaniu z Kurskim jakoś nie chce nam się w to wierzyć…

Łatwiej poszło bigotowi Wojciechowi Cejrowskiemu i Beacie Pawlikowskiej. Po czternastu latach para uświadomiła sobie brak miłosnej więzi pomiędzy sobą. Unieważnienie ślubu pomiędzy celebrytami było o tyle łatwe, że ksiądz nie przekazał dokumentacji z zawarcia małżeństwa do Urzędu Stanu Cywilnego.

„To znaczy, że oficjalnie w polskich dokumentach jestem i zawsze byłam panną” – kilka lat temu wytłumaczyła w rozmowie z magazynem „Viva!” B. Pawlikowska. „Dlatego potem nie było rozwodu, a ślub został po prostu anulowany przez sąd biskupi. Dobrze, że tak się stało. To nie był dobry związek” – dodała.

Ślub kościelny ma też za sobą aktorka i prezenterka TV Katarzyna Skrzynecka. Gwiazda w 2015 r. świętowała unieważnienie związku ze Zbigniewem Urbańskim. „To wszystko zajęło ponad sześć lat” – powiedziała magazynowi „Dobry Tydzień”. „Procedura uznania nieważności kościelnego małżeństwa w prawie kanonicznym trwa bardzo długo. Moja sprawa została już pomyślnie zakończona i myślę, że zarówno ja, jak i były mąż będziemy mogli sobie niezależnie swoje życie układać”.

Skrzynecka, niestety, nie podzieliła się z mediami oficjalnym powodem rozwodu. Wiadomo jedynie, że planowała zawarcie powtórnego ślubu kościelnego, do czego jednak finalnie nie doszło ze względu na rozczarowanie kościelnymi procedurami.

Rozwodnik w sutannie

„Kościelny rozwód” dostał też poseł Jan Majewski, kolega po fachu J. Kurskiego. Zmarły kilka lat temu polityk PSL wstąpił do seminarium duchownego zaraz po zakończeniu kadencji (1991–1993) i formalnym unieważnieniu związku małżeńskiego. „Uznałem, że swoją pasję pomagania innym będę mógł realizować jako duchowny” – tłumaczył potem były przedstawiciel reprezentacji ludowców w parlamencie.
Do unieważnienia ślubów przymierzali się Radosław Majdan i Małgorzata Rozenek. Para, według plotkarskich portali, chciała zawrzeć związek w obrządku katolickim, lecz na przeszkodzie stanęły poprzednie, uświęcone w Kościele, małżeństwa. „Super Express” pisał, że to rodzina Rozenek nalegała na tradycyjny ślub. Małżeństwo gwiazd raczej nie będzie już jednak chciało wiązać się „przed Bogiem”, ponieważ w ostatnim czasie zaczęło prezentować dość antyklerykalne poglądy.

„Nie myślimy o tym” – wyznał ostatnio Majdan, zapytany o chrzest swojego syna. Były sportowiec uzasadnił decyzję swoim podejściem do działań Kościoła kat., który jest zbyt zajęty jest politykowaniem i za bardzo umoczony w pedofilskie skandale.

Rozwód nie udał się też „papieżowi” (grał JP2 – przyp. aut.) Piotrowi Adamczykowi. I to mimo że jego żona, modelka Kate Rozz, mieszkała we Francji. „Piotr będzie chciał udowodnić, że w związku z tym nie miał najmniejszych szans na stworzenie z Kate domu i rodziny” – powiedział „Faktowi” znajomy P. Adamczyka. Niemal pewna do wygrania sprawa aktora nie została jednak poprowadzona do końca. Być może rozwód „papieża” zgorszyłby polskich katolików…?

Tego zgorszenia nie przyniosło odpuszczenie małżeństwa Jackowi Borkowskiemu. Aktor telewizyjny załatwił sobie w ten sposób aż dwa śluby w murach kościoła!

Podobne przywileje spotkały córkę znanych rodziców Martę Kaczyńską. Siostrzenica prezesa oficjalnie unieważniła ślub kościelny z Piotrem Smuniewskim. Rozstanie, czysto teoretycznie, pozwoliło jej więc na zawarcie uświęconego ślubu. Nie doszło do tego przez falę krytyki wobec Kaczyńskiej ze strony oburzonych katolików, którzy uznali, że znana konserwatystka nie powinna się tak zachowywać. Marta Kaczyńska „zaliczyła” dotychczas trzy małżeństwa (kolejno ze Smuniewskim, Marcinem Dubienieckim i Piotrem Zielińskim), w tym dwa w urzędzie.

Handlarze odpustów XXI wieku

Biedny katolik, w odróżnieniu od celebrytów, raczej nie ma co liczyć na rozwód. Kosztowałoby go to zapewne dziesiątki tysięcy wydanych złotówek, których raczej szkoda byłoby na załatwienie kilku kościelnych papierków. Udzielanie unieważnień małżeństw coraz bardziej zaczyna przypominać działalność średniowiecznych sprzedawców odpustów, żerujących na naiwności wiernych. Na szczęście, nawet wśród pobożnych chrześcijan pojawiają się głosy sprzeciwu. Kto wie, może właśnie teraz nastał czas na pojawienie się nowego Marcina Lutra? Skrajnie skorumpowany Kościół katolicki sam się o to prosi…

Facebook Comments
Poprzedni artykułKanonizacja ofiar „wyklętych”
Następny artykułWolne od religii
Norman Tabor
Urodziłem się w 1996 roku. Pochodzę z Wybrzeża i przez całe życie mieszkam w województwie zachodniopomorskim. Obecnie kończę studia licencjackie na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. (Głęboko wierzy w to, że zdoła poprawić świat, ale młody wiek usprawiedliwia tę naiwność - przy. red.).