Kościół katolicki nie wykazuje zainteresowania losem dzieci pokrzywdzonych przez księży pedofilów. Taka postawa nie dziwi, gdyż nawet święta księga chrześcijaństwa nie szanuje najmłodszych, a ich los w starożytnej Ziemi Świętej, po której stąpali prorocy i patriarchowie, nie był godny pozazdroszczenia…

Chrześcijanie często słyszą w kazaniach, że Bóg kocha wszystkie swoje pociechy, jednakże Jahwe – Bóg Abrahama, Mojżesza i innych wielkich postaci, był nastawiony do najmłodszych niezbyt przychylnie. Od lat wśród historyków i uczonych w Piśmie trwa dyskusja, czy Biblia traktuje dzieci przedmiotowo. Hołdując zasadzie, że nie mają one głosu, autorzy ksiąg zarówno ze Starego, jak i Nowego Testamentu kierowali swój przekaz wyłącznie do dorosłych. W ostatnich latach kilkoro badaczy przyjrzało się również pewnej mrocznej hipotezie, związanej z okrutnym traktowaniem dzieci przez pierwszych wyznawców Jahwe.

I oddasz mi swojego syna

Namiastkę tego, jak starotestamentowy Bóg podchodził do dzieci daje zawarta w 20. rozdziale Księgi Wyjścia „pełna wersja” Dekalogu. W pierwszym przykazaniu Pan dogłębnie wyjaśnia, że nie patyczkuje się z wrogami: „Jestem Bogiem zazdrosnym, który za nieprawość ojców karze synów do trzeciego i czwartego pokolenia”.

Niezbyt sprawiedliwe podejście jak na dobrotliwego ojca niebiańskiego, nieprawdaż?

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments