Jak wykończyć wolną prasę

Upadłość Ruchu pogrzebie setki gazet i czasopism.

Wolność słowa jest uważana przez amerykański Sąd Najwyższy za kamień węgielny demokracji. Kluczowym elementem wolności słowa jest zaś wolność prasy, którą Europejski Trybunał Praw Człowieka w Strasburgu określa mianem „psa stróżującego” demokracji. I słusznie. Kiedy gaśnie wolność prasy, nie ma nikogo, kto podniósłby larum, informując społeczeństwo o bezeceństwach władzy. Wyobraźmy sobie Polskę, w której nie ma żadnej gazety czy telewizji gotowej napisać o dziwacznych interesach Kaczyńskiego, najbogatszego polskiego emeryta, dotyczących budowy wieżowców w stolicy. Polskę, w której prasa nie donosi o nagrodach wypłacanych sobie z naszych podatków przez polityków. Polskę, w której nie można w prasie przeczytać o metresach utrzymywanych za publiczne pieniądze w finansowym centrum państwa. Ile warta byłaby demokracja, gdyby społeczeństwo dokonywało wyboru politycznego w ciemno, nie mając pojęcia, co wyczynia władza?…
(…) Operacja likwidacja
Historia problemów finansowych Ruchu nie jest zwykłą opowieścią o nieudolności w zarządzaniu, długach i chybionych transakcjach. To również, a nawet przede wszystkim, historia powiązań polityczno-biznesowych oraz opowieść o zarzynaniu małych wydawców prasy, dla których Ruch był kluczowym dystrybutorem. Długi, w jakie popadł Ruch wobec swoich wierzycieli, czyli setek małych, lokalnych tytułów prasowych, gazet niszowych czy po prostu niezależnych wydawców, to tak naprawdę rodzaj pętli zarzuconej na szyję wolnej prasie w Polsce. Dla małych tytułów prasowych brak zapłaty ze strony Ruchu to w wielu wypadkach realna perspektywa upadłości, a w każdym razie cios wymierzony w plany rozwoju lub choćby utrzymania się na rynku wydawniczym. Niestety, wydaje się, że pętla długów trafiła na szyję wydawców nie wskutek zwykłych błędów menedżerskich, lecz w rezultacie przemyślanego, wdrażanego od lat w życie planu likwidacji niezależnej prasy w Polsce.
W historii upadku Ruchu odnajdujemy kluczowych graczy rynku finansowego. Jest więc „sprawny” menedżer, który występuje jednocześnie w dwóch rolach – rozgrywającego Ruchu i kontrolującego emitenta obligacji nabytych przez tę spółkę, które okazały się bezwartościowymi papierami…
Autor: Jerzy Dolnicki
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 15/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *