Jednym z naczelnych zadań mojej działalności publicznej było dążenie do wyzwolenia rzeszy chłopskiej spod dyktatury kleru w sprawach politycznych, gospodarczych i społecznych. Zadanie to postawiłem sobie już jako akademik na początku działalności publicznej – pisał w swym „Pamiętniku” Jan Stapiński, wybitny działacz chłopski przełomu XIX i XX w., współtwórca Stronnictwa Ludowego.

Polityk, który miał ogromny wpływ na społeczne i narodowe przebudzenie chłopstwa galicyjskiego, urodził się 21 grudnia 1867 r. w przysiółku Budzyń koło Haczowa w powiecie sanockim. Rodzice gospodarowali na siedmiu morgach ziemi (ok. 4,2 ha), ojciec zbudował też młyn, dzięki czemu sytuacja materialna rodziny jak na ówczesne warunki była dobra. Matka Jana umarła, gdy chłopiec miał trzy lata. W wieku 23 lat zniszczyła ją dziedziczna gruźlica. Młodego Stapińskiego ta choroba na szczęście ominęła, borykał się jednak z poważną wadą wzroku, co omal nie zakończyło się całkowitą ślepotą, na szczęście powstrzymaną przez lekarzy.

Okresowe pogorszenie się wzroku w okresie gimnazjalnym sprawiło, że Stapiński pół roku musiał leczyć się w domu. Ten czas pozornej bezczynności spędził jednak na uważnej obserwacji okolicznego chłopstwa, które miało mniej szczęścia niż jego rodzina. Widok ogromnej nędzy panującej na wsi wpłynął na jego późniejsze, radykalne, poglądy.

Księża donosiciele

Jak wspominał Stapiński, na jego antyklerykalne nastawienie wpływ miały dwa zasadnicze czynniki. Pierwszy to własne doświadczenia z okresu pogimnazjalnego. W jasielskim gimnazjum zetknął się z nielegalną organizacją patriotyczną o nazwie „Orzeł Biały”. Sprzysiężenie było szeroko rozgałęzione, miało struktury w szeregu miast i kilku gimnazjach, powiązane było z Ligą Narodową, zaś „centrala” w pewnej chwili znajdowała się we Lwowie. Działalność młodych ludzi specjalnie rewolucyjna nie była. Opierała się bardziej na wewnętrznych dyskusjach, lekturze literatury narodowej i próbach edukowania chłopów. Wtedy Stapiński zetknął się m.in. z wybitnym, chociaż kontrowersyjnym działaczem ludowym księdzem Stanisławem Stojałowskim i jego pismem „Wieniec-Pszczółka” oraz środowiskiem powstającego wówczas pisma „Przyjaciel Ludu”, które miało mieć ogromny wpływ na jego życie. Szybko zaczął z obydwoma pismami współpracować. Organizacja, do której należał Stapiński, była po stronie chłopskich komitetów w wyborach do galicyjskiego Sejmu Krajowego w 1889 r. Wybory okazały się częściowym sukcesem, do parlamentu weszło 13 ludowych kandydatów.

W 1890 r. na trop tajnych organizacji młodzieżowych trafiła austriacka policja. A w zasadzie nie tyle trafiła, co pomógł jej w tym uprzejmym donosem jeden z tarnowskich katechetów. Stapiński wspominał:

„Śledztwo sądowe w Tarnowie w roku 1890 i 91 ujawniło, że jednym z oskarżycieli przeciw młodzieży gimnazjum był katecheta ks. Pechnik. Śledztwo objęło kilka gimnazjów i około 200 młodzieży uniwersyteckiej i gimnazjalnej, trzech z nas więziono po cztery miesiące, prokurator żądał aresztowania jeszcze 57 poszlakowanych, kilkunastu uczniów wydalono ze wszystkich zakładów naukowych za działalność patriotyczną i szerzenie oświaty na wsi. Niechlubny występ ks. Pechnika nie tylko nie został potępiony przez przełożone władze kościelne, lecz przeciwnie, nagrodzono go kanonią katedralną. To mnie bardzo zastanowiło”.

Kilka lat później podobna sytuacja miała miejsce w Tarnopolu. Tam ksiądz Librewski, katecheta i dyrektor internatu seminarium nauczycielskiego męskiego, mimo sprzeciwu innych nauczycieli, złożył do władz pisemne doniesienie o istnieniu wśród młodzieży tajnej organizacji patriotycznej. 26 spiskowców trafiło na sześć miesięcy do więzienia. To właśnie stało się podstawą późniejszego antyklerykalizmu Stapińskiego, który po jakimś czasie napisał:

„Ani względy religijne, ani kościelne nie wymagały przeciwstawiania się owym spiskom młodzieżowym ze strony księży Pechnika i Librewskiego. Przeto wystąpienia ich miały tylko cechę polityczną, cechę zwalczania dążeń patriotycznych młodzieży, marzącej o wywalczeniu niepodległości”.

Kler i obszarnicy

Drugim impulsem, który czynił ze Stapińskiego antyklerykała, był udział w kampanii wyborczej do Sejmu Krajowego Galicji w 1889 r. Młody polityk mógł wtedy zauważyć, że kler we wszystkich okręgach wyborczych agitował za kandydatami wywodzącymi się z bogatej szlachty, kandydaci chłopscy byli zaś przez księży bezwzględnie zwalczani. Stapiński zauważył:

„Tak samo niechętnie albo wrogo odnosił się kler do chłopskich prób w walce o należne zastępstwo w radach i wydziałach powiatowych (ówczesnych starostwach – przyp. MS), w radach szkolnych powiatowych i miejscowych, w komitetach parafialnych, wszędzie. Woleli tam mieć obszarników, rządców dworskich, ekonomów, karbowych, karczmarzy, byle tylko nie chłopów. W ten sposób starali się utrzymać chłopów w kompletnej ciemnocie i zależności. Nawet do rad gromadzkich i na wójtów dopuszczali tylko chłopów ślepo posłusznych plebanii i dworowi”.

Jan Stapiński szybko, mimo młodego wieku, stał się czołowym działaczem ludowym w Galicji. W 1895 r. był jednym z uczestników i głównych organizatorów zjazdu w Rzeszowie, gdzie powstało Stronnictwo Ludowe – pierwsza masowa partia chłopska. W kolejnych latach zakładał liczne organizacje ludowe i stowarzyszenia, w latach 1898–1900 i 1907–1918 zasiadał w austriackiej Radzie Państwa. Współredagował „Gazetę Lwowską”, był wydawcą „Gazety Powszechnej” i autorem licznych broszur.

„Przyjaciel Ludu”

Ogromny wpływ na chłopskie umysły i serca miał będąc od 1902 r. naczelnym „Przyjaciela Ludu”. To bardzo popularne na wsi pismo stało się solą w oku kleru, do tego stopnia, że biskupi i księża grozili wyklęciem za czytanie czasopisma, odmawiali jego czytelnikom udzielania sakramentów. Trzeba przyznać uczciwie, że mieli za co nienawidzić Stapińskiego i jego periodyku.

Gdy do redakcji „Przyjaciela Ludu” napływały skargi chłopów na chciwość księży i wysokie opłaty za różne posługi, Stapiński na łamach pisma opublikował zapomniany, ale wciąż mający moc prawną „Patent” zmarłego kilkadziesiąt lat wcześniej cesarza Józefa II, ustalający cennik opłat za obrzędy kościelne. Według niego opłaty miały być groszowe, mimo to księża życzyli sobie kwot nawet kilkaset razy większych.

„Patent” został nie tylko opublikowany w „Przyjacielu Ludu”, ale również wydany w formie broszury w nakładzie 10 tys. egzemplarzy. Znalazło się w niej takie wezwanie:

„Jeżeli ksiądz z wami trzyma, temu można zapłacić po dawnemu, a który służy nieprzyjaciołom, to mu płaćcie według patentu cesarskiego”.
Efekt był taki, że chłopi zaczęli odmawiać płacenia księżom zawyżonych kwot, znaleźli się nawet tacy, którzy wspierani przez redakcję poradami prawnymi i opłatami sądowymi, wnieśli pozwy przeciw plebanom o zwrot nienależnych im pieniędzy za pogrzeby czy śluby.

„Przyjaciel Ludu” bezkompromisowo punktował zakłamanie kleru. Na roszczenia materialne duchowieństwa odpowiadał np. danymi, z których wynikało, że Kościół i jego organizacje posiadają w Galicji prawie 300 tys. mórg ziemi, podczas gdy gminy dysponują jedynie 20 tys. mórg. Redakcja atakowała polityczne zaangażowanie kleru.

Stapiński, mimo że był antyklerykałem, na pewno nie był jednak wrogiem religii czy nawet katolicyzmu. Przeciwnie, w swoich publikacjach podawał liczne przykłady szlachetnych duchownych, patriotów broniących ludu i poświęcających swe życie szerzeniu oświaty na wsiach. Polityk był bardzo zaangażowany w pomoc Polskiemu Narodowemu Kościołowi Katolickiemu, wspierał księży i wiernych tworzących pierwsze parafie, bronił ich przed zemstą kleru watykańskiego i represjami władz, domagał się legalizacji Kościoła polskokatolickiego.

W okresie II RP Stapiński od 1919 r. do 1930 r. zasiadał w Sejmie, w czasie wojny polsko-bolszewickiej był członkiem Rady Obrony Państwa. Zmarł w Krośnie 17 lutego 1946 r.

Facebook Comments