Strona główna Kościół Jeden Kościół, jedna partia

Jeden Kościół, jedna partia

13
Kościół katolicki po 1989 r. angażował się w każdą kampanię wyborczą. W tym roku idzie mu to naprawdę dobrze.

III Rzeczpospolita, od samego początku, jest krajem silnie sklerykalizowanym, w którym Kościół posiada niebagatelne wpływy. Z opinią wszechpotężnego kleru muszą się liczyć zarówno partie o profilu prawicowym, jak i te centrowo-liberalne. Utrata poparcia duchownych jest dla nich równoznaczna z utratą milionów wyborców. Nic więc dziwnego, że Kościół niemal w każdych wyborach ma swoich wyborczych faworytów. W tym roku proboszczowie i biskupi postawili na Zjednoczoną Prawicę.

Biskup Długosz

Jednym z symboli tegorocznej kampanii stał się występ bp. Antoniego Długosza, który publicznie agitował kilkuletnie dzieci („FiM” 36/2019). Długosz, w jednym z programów Telewizji Trwam, mówił o sukcesach gospodarczych i wynosił pod niebiosa politykę socjalną rządu Morawieckiego. „Cieszę się niezmiernie, że obecny nasz rząd też bardzo troszczy się o rodzinę, a wyrazem zatroskania naszego rządu było pierwsze 500 plus dla każdego dziecka. Czy to nie piękne” – opowiadał wyraźnie rozweselony polityk w sutannie. To jednak nie koniec, biskup w dalszej części programu przystąpił do wyliczania (wątpliwych) sukcesów obecnej władzy. „I wy przynosicie teraz 500 zł rodzinie. Do 18. roku życia będziecie te pięćsetki każdego miesiąca dawali swoim rodzicom, czy to jest piękne? 300 zł dostaniecie jako wyprawkę na początek roku szkolnego, żeby rodzice wam kupili przybory szkolne” – kontynuował.

Dzieci nie za bardzo wiedziały, o czym opowiada im podstarzały kapłan. Przychodząc do programu, myślały raczej, że usłyszą opowieść o życiu Jezusa i Maryi. Gdy ksiądz przeszedł do podsumowania swojej historii, na twarzach młodych gości Telewizji Trwam zarysował się… grymas cierpienia. „Rząd bardzo się troszczy, daje dotacje na szkoły, na szpitale dla dzieci, kliniki dla dzieci, bo dziecko jest najpiękniejszym skarbem” – zakończył rozradowany i promieniujący entuzjazmem biskup. Występ wywołał rozwścieczenie internautów, którzy masowo udostępniali filmik z agresywną indoktrynacją. Użytkownicy sieci głowili się równocześnie, co kapłan chciał tym osiągnąć – przecież kilkuletnie dzieci nie pójdą na tegoroczne wybory, a zanim dorosną, to obecnie rządzący i PiS pójdą w otchłań politycznego niebytu.

Z ambony

Biskup dał przykład, nic więc dziwnego, że prowincjonalni proboszczowie korzystają ze swoistego przyzwolenia zwierzchników. Pod koniec sierpnia księża katoliccy z Kamieńca Wrocławskiego zaprosili na ambonę… europosła Ryszarda Czarneckiego. Prawicowy polityk – niczym proboszcz – wygłaszał „kazanie” podczas uroczystej, dożynkowej mszy („FiM” 33/2019). Co ciekawe, polityk pochwalił się występem na swoim Twitterze. „Wczoraj wieczorem jeszcze Wiązów, dziś już przed południem Kamieniec Wrocławski, gmina Czernica, powiat Wrocław. Dożynki parafialne i misterium chleba. Nie pierwszy raz tu byłem i nie ostatni. Dziękuję za serdeczne przyjęcie, rozmowy i staropolską gościnność” – przechwalał się pisowski funkcjonariusz, dodając kilka fotografii; na jednej z nich stał na ambonie i przemawiał do zgromadzonych w budynku parafian.

Sprawa błyskawicznie rozeszła się po mediach. Czarnecki, zamiast próbować się bronić, twierdził, że w jego zachowaniu nie ma nic dziwnego, bo przecież do wystąpienia zaprosił go… proboszcz. „W trakcie mszy zostałem przywitany, najpierw przez jednego proboszcza, później przez jego poprzednika. Na koniec, ku mojemu miłemu zaskoczeniu, zostałem poproszony o powiedzenie paru słów, co też uczyniłem. Było mi bardzo miło, że zostałem dostrzeżony” – wypalił narodowo-katolicki polityk.

Innym pisowcem, który nie wstydził się przemawiać w „domu bożym” jest poseł Marek Suski. Parlamentarzysta podczas nabożeństwa w Jedlińsku (woj. mazowieckie), na wyraźną prośbę proboszcza, wszedł na ambonę i odczytał z niej list od premiera Mateusza Morawieckiego („FiM” 37/2019). W uroczystej mszy uczestniczyło również grono innych polityków, w tym Anna Kwiecień (PiS) oraz Anna Maria Białkowska i Leszek Ruszczyk (KO). „Wczorajszy list z ambony od Premiera jest szeroko komentowany. Ja wyszłam w jego trakcie. Uważam, że należy wyraźnie oddzielić sacrum od profanum” – napisała potem na Twitterze posłanka opozycji. Podobnie (według mediów) zachował się poseł Ruszczyk.

Propaganda w kościele

To nie koniec skandali. Na pomysł reklamy w świątyni wpadł jeden ze współpracowników Waldemara Budy, wiceministra inwestycji i rozwoju. Polityk upiera się, że nie wiedział o tym, że jego ulotki wyborcze znalazły się… na ławkach w łódzkiej archikatedrze. „Jestem absolutnie przeciw takim praktykom i aż nie chce mi się wierzyć, że to położył w takim miejscu któryś z moich wolontariuszy” – tłumaczył się polityk obozu rządzącego, zapewniając, że osoba, która pozostawiła ulotki, zostanie stosownie ukarana. Nawet jeżeli uwierzymy Budzie, to dlaczego żaden z księży nie zareagował i nie wyprosił politycznego agitatora z katedry?

Równie bezczelni okazali się pisowcy w Rybniku. Aktywiści – zapewne za przyzwoleniem proboszcza – zawiesili duży baner wyborczy na płocie parafii pw. Świętej Teresy od Dzieciątka Jezusa. Oczywiście, duchowny wyparł się wydania zgody w rozmowie z lokalnymi mediami, twierdząc, że nawet nie zauważył, aby wielki i kolorowy plakat znajdował się na płocie świątyni. Ksiądz, po interwencji jednego z portali, ściągnął propagandowe materiały i odciął się od ministra Michała Wosia, który był głównym bohaterem wyborczego materiału.

Pisowski billboard pojawił się również na płocie jednej z katowickich bazylik. Co najdziwniejsze, prawicowcy zasłonili nim nekrologi. To jednak nie koniec historii. Przed świątynią swoje „stoisko” rozstawił jeden z prawicowych aktywistów, który agitował w tym miejscu wiernych i zachęcał do składania podpisów pod listą PiS w wyborach parlamentarnych. Żaden z obecnych na miejscu duchownych nie zwrócił uwagi na naganne zachowanie sympatyka (lub działacza) konserwatywno-narodowej partii. Także miejscowość Ratowice (gm. Czernica) stała się miejscem rozgrywek kościelno-politycznych – na płocie przed tamtejszym kościołem pojawił się plakat promujący Pawła Hreniaka (PiS), wojewodę dolnośląskiego, który w najbliższych wyborach startuje do Sejmu.

Kościelny wiec

Niektórzy księża biorą sprawy we własne ręce i jawnie atakują przeciwników prawicy. Takie działania można uznać za jedną z form agitacji. Quasi-polityczne nabożeństwo odbyło się m.in. w Karolewie (woj. kujawsko-pomorskie), gdzie ks. Janusz Dróżkowski ostro atakował Donalda Tuska, Fransa Timmermansa i Angelę Merkel. Spektakl odbył się z okazji 80. rocznicy wybuchu II wojny światowej. „[Ksiądz] wspomniał o przyjaźni Donalda Tuska i Angeli Merkel, sugerując, iż ta przyjaźń jest wymierzona przeciwko Polsce. Mówił, że przyjaciółmi nie są osoby donoszące na swój kraj” – relacjonował świadek wydarzenia w rozmowie z portalem Gazeta.pl. Jedną z osób uczestniczących w kościelnej uroczystości był poseł Bartosz Kownacki z PiS. Parlamentarzysta nie zaprotestował, gdy duchowny szargał wszystkie świętości i publicznie kompromitował swoją macierzystą organizację. Jeden z wiernych zapytał księdza, czy prowadzi on wiec wyborczy. Ksiądz, bez krępacji, odpowiedział, że tak, bo „trzeba mówić prawdę”.

***

Takie praktyki kleru są standardem niemal w całym kraju. Potwierdził to nawet ks. Wiesław Przyczyna, który odniósł się do tematu w rozmowie z „Dziennikiem Polskim”. „Jeden z młodszych wiekiem duchownych na internetowym forum napisał, że jego proboszcz wychodzi do ołtarza i zamiast się trzymać mszału, czynić dzieło Jezusa, urządza pogadanki z wiernymi. Najpierw są informacje, kto ile dał na remont kościoła, a kto nie dał. Potem, na kogo trzeba głosować. A potem modlitwy za Ojczyznę, za jedną partię, o nawrócenie innej. Takie praktyki są niedopuszczalne. Księża często zapominają, że homilię głoszą do przedstawicieli różnych ugrupowań. Jeżeli opowiedzą się za jednym, to staną przeciwko drugiemu” – wyznał duchowny o dość umiarkowanych poglądach.
Jak widać, księża doskonale wiedzą o wyborczych grzeszkach swoich kolegów po fachu. Szkoda, że w większości ich rozgrzeszają.