Jego Ruch

Jako redakcja „Faktów i Mitów” podpisujemy się pod większością haseł ideowych partii Roberta Biedronia. Nie znaczy to jednak, że wróżymy jej spektakularny sukces.

(…) Dwa dni po konwencji nowej partii Kantar Millward Brown przeprowadził sondaż na temat preferencji wyborczych Polaków. Nowe ugrupowanie uzyskało w nim 14-proc. poparcie. To dobry wynik, ale nie jest zaskakujący – typowy po nagłośnieniu wydarzenia. Sondaż upubliczniony przez portal Onet w przeddzień startu nowej inicjatywy dał jej 6,4 proc. (SLD 6,1 proc.). (…). Po odsłonięciu rąbka tajemnicy śmiem twierdzić, że nowy ruch zmarnuje ten potencjał. Za kilka tygodni z konwencji Roberta Biedronia na warszawskim Torwarze będziemy pamiętać tylko czerwone światła, czerwone baloniki i czerwony krawat eksprezydenta Słupska.
Rozczarowanie
Trzeba docenić sprawność marketingową, pokazaną podczas tworzenia tej inicjatywy. Byliśmy trzymani w niepewności, zapowiedzi cedzono – co w naturalny sposób rozbudzało ciekawość. Twórcy (poza samym Biedroniem właściwie anonimowi) przedsięwzięcia zwrócili się do młodszej generacji, uciekając się do zrozumiałych dla niej instrumentów: sprzedaż gadżetów, prośby o wsparcie finansowe (crowdfunding). Na koniec lider okazał się udanym showmanem, wodzącym rej na dynamicznej i nowoczesnej konwencji.
Jednak lepiej dla siebie by zrobił, gdyby nic nie mówił o programie i swojej wizji Polski. Okazało się bowiem, że Wiosna nie będzie partią poważną. Tylko taka zaś może realnie uczestniczyć w grze politycznej i aspirować do wzięcia odpowiedzialności za losy państwa. Biedroń obiecał wszystkim, czego tylko mogliby zapragnąć: kobietom liberalne prawo do aborcji, emerytom minimum 1 600 zł, zarabiającym płacę minimalną jej szybkie windowanie do pokaźnych wysokości, gejom i lesbijkom małżeństwa, ateistom renegocjację konkordatu, wycofanie religii ze szkół i radykalne obcięcie wydatków na Kościół z państwowej kasy, chorym lekarza specjalistę w ciągu maksymalnie 30 dni… I tak dalej, i temu podobne. Wszystkie te postulaty są ważne. Ale deklarowanie, że się je zrealizuje naraz i natychmiast, trąci populizmem. I brakiem realizmu. Powiedziałbym, że świadczy o niedoświadczeniu politycznym, gdyby nie to, że słyszeliśmy to od byłego posła Ruchu Palikota, który przecież te same kwestie wypisał na swoich sztandarach. O wiele z nich zabiegał sam Biedroń, więc jak mało kto wie, że chcieć to nie zawsze móc.
Żeby wykonać podjęte zobowiązania, musiałby uzyskać większość konstytucyjną w parlamencie – dwie trzecie posłów i 51 senatorów. Wtedy rzeczywiście mógłby zmienić ustawę zasadniczą i wprowadzić zapowiadane zmiany. W innym przypadku może być pewien, że Trybunał Konstytucyjny uzna za sprzeczną dopuszczalność przerywania ciąży z powodów społecznych (tak jak zrobił to w 1997 r., po uchwaleniu przez Sejm zdominowany przez SLD liberalnej nowelizacji prawa w tej materii), albo prawo do związków homoseksualnych. Nie mówię, że to powód, aby odstąpić od tego postulatu – ale trzeba powiedzieć, w jaki sposób chce się ominąć tę przeszkodę. Twórcy programu nowej partii twierdzą, że jego koszty są…

Aut. Adrian Ziemiński
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 06/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *