W ruinach kościoła pod Beer Szewą izraelscy archeolodzy natrafili na najstarszy wizerunek Chrystusa w tym kraju. Jezus nie wygląda na nim tak, jak dziś go sobie wyobrażamy. Ma długi nos, brak mu zarostu, nosi bujne loki.

W najnowszym numerze czasopisma archeologicznego „Antiquity”, wydawanego przez Cambridge University, opublikowano artykuł dr Emmy Maayan-Fanar z Wydziału Historii Sztuki Uniwersytetu w Hajfie. Pani ta odkryła w ruinach kościoła w mieście Sziwta na pustyni Negew pochodzący sprzed około 1500 lat malunek, przedstawiający scenę Chrztu Pańskiego. Jezus jest na nim nie do poznania: brak mu zarostu, ma długi nos i fryzurę jak wokalista Boney M. Dr Maayan-Fanar wyjaśnia, że Chrystusa w pierwszych wiekach chrześcijaństwa wyobrażano sobie właśnie tak – jako powabnego młodzieńca, podobnego do greckiego Apollina.

Loki zamiast aureoli

Ruiny Sziwty (zwanej także Sobotą) leżą 40 km na południowy zachód od Beer Szewy, na terenie parku narodowego wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Początki miasta, położonego na tzw. szlaku kadzidlanym, wiodącym z Omanu nad Morze Śródziemne, giną w mrokach dziejów. Prawdopodobnie założyli je w I w. p.n.e. Nabatejczycy. Widoczne obecnie ruiny to pozostałości wpływów bizantyjskich z IV–V w., kiedy Sziwta pełniła rolę przystanku dla karawan z pielgrzymami, zmierzającymi do klasztoru św. Katarzyny na Synaju. Od czasów podboju arabskiego w VII w. miasto podupadało, a około roku 1000 było wyludnione.
Archeolodzy prowadzili tam wykopaliska już w 1870 r. Ciekawostką jest, że przed I wojną światową badał to miejsce Thomas E. Lawrence, który zasłynął potem jako Lawrence z Arabii – legendarny uczestnik arabskiego powstania przeciwko Imperium Osmańskiemu. W Sziwcie istniały trzy kościoły (po jednym dla każdej dzielnicy). Swojego odkrycia dr Maayan-Fanar dokonała w świątyni wysuniętej najdalej na północ, stanowiącej część dużego kompleksu klasztornego. Był luty ubiegłego roku, kiedy uczona trafiła podczas badań terenowych pod fragment zachowanego sklepienia w baptysterium kościoła, gdzie zauważyła parę ledwie widocznych oczu. Okazało się, że należą do wizerunku Jezusa, przedstawionego podczas chrztu nad Jordanem. Odkryto to dopiero dzięki zastosowaniu czułego sprzętu fotograficznego, gdyż gołym okiem niczego tam nie widać – wyjaśnia.
– Wszyscy uważali to za cud. Ja też – powiedziała badaczka w rozmowie z portalem Livescience.com. Dodała, że jej znalezisko, liczące około 15 wieków, to najstarszy ze znanych wizerunków Chrystusa w Izraelu.
Jego unikatowość wiąże się ponadto z tym, że na malowidle widać w miarę dokładnie twarz Jezusa, który wyglądem mocno odbiega od współczesnego wizerunku długowłosego brodacza o szlachetnych rysach. Chrystus z Sziwty ma pociągłą twarz, długi nos oraz charakterystyczne bujne, kręcone włosy. Obok niego stoi wysoki Jan Chrzciciel – opisuje dr Maayan-Fanar.
Wizerunek z baptysterium to drugie wyobrażenie Syna Bożego znalezione w opuszczonym mieście. Odkryte przed kilkoma laty przedstawiało go podczas wniebowstąpienia, jednak jest zniszczone i nieczytelne.
„Odkrycie nowego wizerunku twarzy Chrystusa ma duże znaczenie” – pisze izraelska historyk sztuki w artykule w „Antiquity”. „Należy on do grupy przedstawień ikonograficznych krótkowłosego Jezusa, rozpowszechnionych szczególnie w Egipcie i Syro-Palestynie, które zniknęły ze sztuki bizantyjskiej. W tekstach z początku VI w. można nawet znaleźć polemiki dotyczące autentyczności przedstawień Jezusa, w tym również jego fryzury” – wyjaśnia uczona, której zdaniem malunek odkryty w Sziwcie bardziej niż o realnym wyglądzie Syna Bożego mówi nam, jakie wyobrażenia na jego temat panowały w V stuleciu.

Urodą nie grzeszył?

Nie wszyscy chrześcijanie są świadomi, że rozpowszechniony w ikonografii wizerunek Jezusa ma się nijak do rzeczywistości. Dyskusje nad aparycją Syna Bożego, będące gorącym tematem już w pierwszych wiekach chrześcijaństwa, wynikały z faktu, że w Ewangeliach nie zachowały się bezpośrednie opisy jego wyglądu zewnętrznego. Problem pogłębiało to, że według autorytetów (np. Ireneusza z Lyonu czy Klemensa Aleksandryjskiego) czynienie wizerunków Zbawiciela było małpowaniem praktyk pogańskich. Przedstawiano go więc m.in. za pomocą symbolu ryby czy pawia albo utożsamiano z popularnym w sztuce grecko-rzymskiej motywem dobrego pasterza. Na najwcześniejszych podobiznach Chrystus pojawia się jako młodzian o krótkich, kręconych włosach. Ta najstarsza, pochodząca z ruin Dura Europos w Syrii (około 235 r.) ukazuje go z kolei jako młodego, dostojnego mędrca.
Wraz z szerzeniem się chrystianizmu oraz rozwojem sztuki sakralnej, Jezus przechodził metamorfozy: na przełomie III i IV w. zyskał zarost i szlachetny wygląd, upodabniający go zarówno do Zeusa, jak i filozofów. Broda była ponadto symbolicznym łącznikiem między Chrystusem i jego ojcem w niebie. Od V w. wizerunek ten zaczął dominować, choć gładkolice podobizny Pańskie powstawały nadal, aż do średniowiecza. W ten sam sposób przedstawił Syna Bożego również Michał Anioł na fresku Sąd Ostateczny (1534–1541).Historycy sztuki dodają, że edykt mediolański (313 r.), wprowadzający w Imperium Rzymskim wolność wyznania, otworzył drogę do przedstawiania Jezusa w postaci władcy (tzw. Maiestas Domini). Kolejne wieki to dalsza standaryzacja oraz europeizacja jego wizerunku. I choć nikt nie wie, jaki był naprawdę, Ewangelie, apokryfy, wczesna literatura chrześcijańska, a także współczesna antropologia oferują nam wgląd w to, jak mogło wyglądać prawdziwe „ciało Chrystusa”.
Mimo że, jak wspomniano, Nowy Testament nie odnosi się do wyglądu Jezusa bezpośrednio, co nieco można wyczytać spomiędzy wersetów. Fakt, że Judasz musiał wskazać Jezusa strażnikom pocałunkiem, może świadczyć o tym, że nie wyglądał inaczej niż inni Izraelici żyjący w schyłkowym okresie istnienia Drugiej Świątyni. Idąc tym tropem, na początku XXI stulecia Richard Neave, brytyjski ekspert od rekonstrukcji twarzy, stworzył model prawdopodobnego wyglądu Syna Bożego na podstawie czaszki jego krajana z I w n.e. Szeroka, prosta, wyrazista twarz o oliwkowej cerze trafiła na okładkę magazynu naukowego „Popular Mechanics”, ożywiając dyskusję na temat wyglądu i rasy Jezusa.
Znacznie więcej „smaczków” na omawiany temat można odnaleźć w literaturze wczesnochrześcijańskiej. Tertulian i Ireneusz z Lyonu sugerowali w swoich pismach, że Jezus nie zwracał uwagi swoim wyglądem, wręcz przeciwnie – Syn Człowieczy był skromną i przeciętną osobą. Ostrzejszych porównań używał Kelsos z Aleksandrii, filozof i krytyk chrystianizmu, którego zdaniem Jezus był po prostu brzydki. Z kolei apokryficzne „Dzieje Jana” sugerują, że Zbawiciel był… niski i łysawy. Przekonanie o fizycznej nieatrakcyjności Jezusa wynikało najpewniej z inspiracji prorocką „Księgą Izajasza”, gdzie Mesjasz opisywany jest jako ktoś niemający „wdzięku ani blasku”.
Popularny w średniowieczu apokryf zwany „Listem Lentulusa”, napisany rzekomo przez judejskiego urzędnika do rzymskiego senatu, podkreśla zaś, że Jezus był rudy. O jego „czerwonej karnacji”, piegach i kędzierzawych włosach mówi również tradycja islamska. Jeżeli idzie o fryzurę Pańską, sugestię, że Chrystus strzygł się na krótko może zawierać 1 List do Koryntian, gdzie padają słowa, że długie włosy są dla mężczyzny hańbą. Biorąc to wszystko pod uwagę, możemy dojść do wniosku, że jeśli Jezus przyjdzie ponownie na Ziemię, spoglądając na swoje podobizny i portrety, na pewno się na nich nie rozpozna…

Facebook Comments