Przeniosłam się na wieś, na szczęście remont domu zakończył się tuż przed koronawirusowym szaleństwem. Spędzam dnie przy komputerze, przygotowując lekcje na odległość, myję ręce przepisowe 30 sekund, ograniczam kontakty z przyjaciółmi oraz wychodzenie do sklepu, ale kiedy już tam jestem, to chętnie oglądam stoisko z egzotycznymi owocami i warzywami, bo sytuacja sprawiła, że ich ceny są wyjątkowo przystępne.
Nie tylko ozdoba

Rośliny z rodzaju Physalis L., czyli miechunki, należą do rodziny Solanaceae (psiankowate), obejmującej około 120 gatunków pochodzących z Ameryki Południowej i Środkowej, aż 70 z nich to gatunki endemiczne w Meksyku. Od wieków były znane w ziołolecznictwie południowoamerykańskim. Niektórzy sądzą, że mogą być reliktem cywilizacji Inków.

Miechunka, która nosi wiele imion: rodzynek brazylijski, jagoda Inków, Goldenberry, chińskie lub japońskie lampiony, pęcherzyca, dziwny agrest, wiśnia zimowa lub pęcherzowa, po odkryciu Ameryki zaczęła podbijać świat. Dziś uprawia się ją w Indiach, Tajlandii, na Jawie, w Australii, a przede wszystkim w Republice Południowej Afryki – tam nazywa się ją agrestem przylądkowym lub agrestem Kaplandu. W Egipcie jest znana jako harankash lub as-sitt il-mistahya, czyli „nieśmiała kobieta”, co oczywiście wynika z tego, iż jej owoc ukryty jest za osłonką wyglądającą jak z papieru.

Do Polski miechunka dotarła w XIX w. z Azji jako roślina ozdobna. Trudno więc ją nazwać owocem egzotycznym, choć ta, którą widziałam wczoraj na półce w sklepie, przyjechała z Ekwadoru.

Pamiętam, że kiedy byłam dzieckiem, sadzono miechunkę w okolicznych ogródkach działkowych i zbierano jesienią do bukietów. Mało tego, ostrzegano nas, żebyśmy nie zjadali wyglądających jak koraliki środków, bo się otrujemy! To fakt, niedojrzałe, zielonkawe owoce zawierają solaninę i mogą wywołać sensacje żołądkowo-jelitowe.

Nazwa Physalis pochodzi z języka greckiego i oznacza bańkę, pęcherz, miech, co jest widoczne, kiedy owoc dojrzeje. Większość miechunek osiąga wysokość 40–100 cm, ma grubą łodygę, liście trójkątnie jajowate, a nieduże białe kwiatki, wyglądające trochę jak ziemniaczane czy powojowe, raczej mało rzucają się w oczy. Jednak kiedy przekwitną, ich dno kwiatowe zaczyna się rozrastać, tworząc wyjątkowo urokliwy jaskrawopomarańczowy, czasem czerwonawo-szary abażur, kielich, a może raczej bańkę, otaczającą znajdującą się w środku pomarańczową kulkę. To jagoda o smaku… No i tu zaczyna się problem – Włodek, mój Przyjaciel, wyczuł w nim truskawki i coś jeszcze, dla mnie jest raczej dziwnym agrestem. Najbardziej adekwatnie określił to chyba Jarosław Molenda: „W smaku fizalis podobny jest dokładnie do… niczego”. I na tym raczej poprzestańmy.

W ogrodzie

W Polsce rośnie miechunka rozdęta i miechunka peruwiańska. Raz posianą miechunkę będziecie mieć w ogrodzie latami, bo odrośnie każdej wiosny. Bywa, że zdobywa sobie sama nowe tereny, jesienią widziałam ją w pobliskim lesie. Jest zupełnie niewrażliwa na zarazę ziemniaczaną, ale nieodporna na choroby wirusowe i szarą pleśń. Niewiele wymaga, rośnie nawet w półcieniu, ale lubi mieć wilgotną ziemię.

Aby mieć oryginalny bukiet, możecie zrywać łodygi od lata do jesieni, dzięki czemu będziecie mieć różne kolory lampionów zielone, żółte, pomarańczowe, trzeba tylko po usunięciu liści, ususzyć je, a potem można wstawić do wazonu.

W medycynie

W artykule Magdaleny Zdziebło „Miechunka – cenny lek Inków” wyczytałam: „Jednym z najbardziej znanych, stosowanych już przez dawne plemiona działaniem prozdrowotnym miechunki jest efekt hipocholesterolemiczny, który następuje pod wpływem działania fitosteroli: obniżenie zarówno cholesterolu całkowitego, jak i frakcji LDL. Fitosterole dodatkowo działają przeciwzapalnie, przeciwnowotworowo, przeciwbakteryjnie i przeciwgrzybiczo. Najwięcej fitosteroli występuje w oleju ekstrahowanym ze skóry i miąższu owoców. Z fitosteroli izolowanych z Physalis peruviana możemy wymienić kampesterol (występujący najobficiej), poza tym stigmasterol i sitosterol”. Jak to możliwe, że dawne plemiona wiedziały coś na temat cholesterolu, skoro zaczęto o nim w światowej nauce mówić dopiero koło XIX w.?
Tak czy inaczej, miechunka ma wiele zalet. Zawiera dwa razy tyle co cytryna witaminy C, ma beta-karoten i zeaksantynę, więc jest cenna dla oczu. Podobno jest idealna dla cukrzyków, gdyż spożycie pięciu owoców dziennie pomaga utrzymać właściwy poziom cukru we krwi.

W medycynie ludowej wierzono, że podobne leczy się podobnym, a zatem uważano, że miechunka jest znakomitym lekiem na problemy z pęcherzem. Doktor Różański („Miechunka – czy znana w Polsce jako smaczna i lecznicza?”) uważa, że wyciągi z miechunki rozdętej (Physalis alkekengi L.) wzmagają wydzielanie moczu, a zatem ułatwiają wydalanie mocznika, kwasu moczowego i bakterii. Działają odtruwająco i przeciwartretycznie, a flawonoidy i saponiny przeciwzapalnie. Napary z miechunki regulują przemianę materii, zmniejszają obrzęki. Doktor Różański zaleca je w leczeniu chorób stawów, otyłości, kamicy moczowej.

W krajach tropikalnych ekstrakty z łodyg miechunki (Angulata L.) podaje się w leczeniu malarii, rzeżączki, w przypadku bezsenności, infekcji grzybiczych, reumatoidalnych zapaleń stawów, zapalenia wątroby, przeciwskurczowo, moczopędnie, antyseptycznie, uspokajająco. W Kolumbii owoce stosowane są do oczyszczania krwi i do leczenia zaćmy, a ekstrakty z korzeni jako lek przeciwgorączkowy i przeciwko robakom.

Współcześni badacze potwierdzili wiele z tych działań, wiadomo więc, że owoce są bogate w śluzy, glikozyd sterydowy fizalinę i neofizalinę (do tej pory nie wiadomo o nich wszystkiego, ale naukowcy szczególne nadzieje wiążą z ich przeciwnowotworowymi właściwościami), pektyny, kwasy: jabłkowy, cytrynowy, askorbinowy, flawonoidy (luteolina), antocyjany, garbniki. Owoce miechunki mają właściwości przeciwzapalne, przeciwalergiczne, przeciwgrzybicze, przeciwnowotworowe i przeciwwrzodowe, mogą stymulować system immunologiczny organizmu, poprawiają przepływ krwi w naczyniach wieńcowych, podnoszą kondycję naczyń włosowatych, zapobiegają krwawieniom, uszczelniają i wzmacniają ściany naczyń krwionośnych, są pomocne w leczeniu miażdżycy. Zaleca się ich spożywanie osobom cierpiącym na schorzenia jelit i układu wydalniczego, ponieważ drobniutkie pestki mają delikatne właściwości oczyszczające.

Jeśli macie w swoim ogrodzie miechunkę, to doktor Różański radzi, by z ziela z kielichami i owocami przygotować napar do mycia skóry i włosów: „Napar z 1 łyżki na 1 szklankę wody wrzącej działa przeciwzapalnie, odżywczo, antyseptycznie, wybielająco i regenerująco. Leczy wiele wyprysków, ropnie, trądzik, wspomaga leczenie łuszczycy i tocznia. Wzmacnia włosy, leczy łupież. Włosom nadaje połysk i puszystość. Skóra staje się delikatna, jaśniejsza, pozbawiona wągrów i rozszerzonych porów”.

I w kuchni

Kupując miechunkę, kierujcie się kolorem jagód – powinny być żółtopomarańczowe. Zielone lub żółtawe są jeszcze niedojrzałe, a brązowe zdecydowanie przejrzałe.

U nas miechunka wciąż jest raczej kulinarną ciekawostką, natomiast w Meksyku jest owocem o dużym znaczeniu gospodarczym, np. owoce miechunki pomidorowej wykorzystuje się m.in. do ostrych sosów, zwłaszcza do salsy. Okazuje się, że sprawdzają się tam też jako konserwanty w dżemach i galaretkach.

Wy możecie spożywać owoce miechunki surowe, dodawać je do sałatek owocowych lub do sałat. Jeśli namoczycie je w syropie, a potem ususzycie, to otrzymacie wtedy namiastkę rodzynków, ale uprzedzam, wymaga to wiele pracy.

Facebook Comments
Poprzedni artykułKronika oblężonego państwa (3)
Następny artykułProcesja ponad prawem
Joanna Katarzyna Cyterska
Absolwentka filologii polskiej. Od zawsze lubi czytać, gotować, zbierać grzyby, podróżować. Kolekcjonuje książki na temat kuchni i kultury kulinarnej. Próbuje żyć zgodnie z zasadą slow life, przynajmniej od kwietnia do października, gdy mieszka na wsi. Właścicielka Aryi, psa rasy foksterier.(Zna się na kuchni nie tylko teoretycznie, ale i tworzy kulinarne cuda – przyp. red.).