W ubiegły weekend Kościół prawosławny w Polsce do grona kanonizowanych wcześniej męczenników chełmskich i podlaskich włączył 79 osób zamordowanych przez „leśnych” na przełomie stycznia i lutego 1946 r.

To ofiary wojów, którzy pod wodzą kpt. Romualda Rajsa ps. Bury spacyfikowali wsie: Zaleszany, Zanie, Szpaki i Wólkę Wyganowską. Zamordowali też z zimną krwią 31 furmanów w lesie niedaleko Puchał Starych.

Uroczystości kanonizacyjne z udziałem soboru (odpowiednik katolickiego episkopatu – red.) Polskiego Autokefalicznego Kościoła Prawosławnego odbyły się w żeńskim monasterze św. Katarzyny w Zaleszanach. Nieobecny podczas kanonizacji zwierzchnik polskich prawosławnych, metropolita Sawa w odczytanym publicznie liście nie owijał w bawełnę: „Co niektórzy, karmieni fanatyzmem, będąc kierowani i posłuszni wymyślonym poglądom nacjonalizmu i szowinizmu mordują swoich pobratymców. To się dzieje w tej maleńkiej wsi Zaleszany. Dlaczego? Bo mieli inne poglądy, inaczej się modlili, mówili innym językiem. Pamiętajmy, że prawda jest jednoznaczna i prosta. Doszło do działań bratobójczych, gdyż zabrakło chrześcijańskiej miłości”.

Co na to podlascy naziole, dość licznie przecież reprezentowani w białostockim oddziale Instytutu Pamięci Narodowej, tym samym który w 2005 r. czyny podkomendnych „Burego” określił mianem ludobójstwa, bagatelizując, o zgrozo, mordy na prawosławnych cywilach już w czasie rządów PiS? Na razie panie i panowie popadli w stupor, ale tylko patrzeć, jak zaczną grać stałą melodię o „komunizujących białoruskich wsiach”.

Swoją drogą ciekawe, co zrobi w przyszłości Ziobrowa prokuratura z hasełkiem wziętym wprost z oenerowskich zgromadzeń: „Bury, Bury, nasz bohater!”? Według nas będzie wtedy można śmiało sądzić brunatne towarzystwo z art. 196 kk.

Nowi prawosławni święci to od teraz „podmiot czci religijnej” i za gloryfikowanie ich oprawcy można zarobić dwa lata więzienia.

Facebook Comments