Raper fundamentalista z USA ogłosił swój start w wyborach prezydenckich.

Republikanin Donald Trump ma nowego przeciwnika w wyścigu o reelekcję w USA. Jest nim raper Kanye West, znany fundamentalista religijny, który uważa, że szczepionki są „znakiem bestii”, Planned Parenthood jest „dziełem diabła”, zaś przedstawiciele tolerancyjnej lewicy z Partii Demokratycznej to „najwięksi rasiści”. Przedstawiciel skrajnej prawicy może poważnie pokrzyżować Trumpowi plany.

Miliarder z psychuszki

Wielu czytelników zapewne nawet nie wie, kim jest osławiony w internecie West. Kanye Omari West, bo tak naprawdę nazywa się kontrowersyjny artysta. Od kilkunastu lat uważany jest za topowego rapera i producenta muzycznego. Afroamerykanin ma na koncie m.in. krążki: „Yeezus”, „The Life of Pablo” i „Ye”. Aktywność twórcza zaowocowała złotymi, platynowymi i diamentowymi płytami – dzięki sprzedaży albumów raper stał się jedynym hiphopowym miliarderem w USA. Pieniądze pochodzące z nagrywania muzyki zainwestował w markę ciuchów „Yeezy”, liczne nieruchomości i studia do produkcji podkładów muzycznych.

Sława rapera, co należy podkreślić, nie odbiła się dobrze na jego psychice. Jeszcze kilka lat temu media plotkarskie rozpisywały się o depresji Westa, która spotęgowana była przez śmierć matki i nieudany związek z Kim Kardashian. Długotrwała choroba zakończyła się próbą samobójczą muzyka w 2010 r.

Problemy wokalisty powróciły kilka lat później i wywróciły mu życie do góry nogami. W 2016 r., podczas jednego z koncertów, nieoczekiwanie poparł Donalda Trumpa i zwrócił się do konkurentów, by ci przestali nasyłać na niego… płatnych zabójców. Występ zakończył się ucieczką Westa ze sceny, schwytaniem go przez sanitariuszy i doprowadzeniem w kajdankach na szpitalny oddział psychiatryczny.

Psychiatra kliniczny zdiagnozował u rapera psychozę wywołaną przemęczeniem. Wkrótce sam West przyznał, że zmaga się z chorobą afektywną dwubiegunową. Podczas pobytu w szpitalu nie spał ponad tydzień, cierpiał na ataki paranoi i wygłaszał szaleńcze monologi na temat stanu amerykańskiej polityki.

Po opuszczeniu zakładu zamkniętego artysta, już wcześniej znany z konserwatyzmu, jeszcze bardziej zradykalizował się w duchu prawicowego fundamentalizmu.

Stop NOP po jankesku

Kanye West zaczął kreować się na współczesnego kaznodzieję. Tysiące fanów hip-hopowca pielgrzymowało do jego domu i brało udział w organizowanych tam mszach. Podczas religijnych imprez West wygłaszał kazania i śpiewał pieśni gospel.

„Jezus mnie zbawił, teraz przejrzałem” – grzmiał podczas występów. „I ja wiem, ja wiem, że to Bóg jest siłą, która mnie podniosła. Wiem, że Chrystus jest źródłem”. Innym razem opowiadał, że chrześcijanie powinni słuchać się tylko Najwyższego. Pozornie niegroźne kazania rapera szybko zaczęły odzwierciedlać jego poglądy – te natomiast utrzymane są w ekstremalnie alt-rightowym (ultraprawicowym – przyp. aut.) tonie. West przestrzegał w nich przed LGBT, in vitro, aborcjonizmem i satanizmem. Przekonywał, że większość wokalistów i producentów muzycznych uległa Złemu. Oberwało się też Kim Kardashian, która aktywnie wspiera ruch pro-choice. West zarzucił własnej żonie, że ta angażuje się w wypełnianie „planu diabła”.

Kontrowersyjnie zrobiło się też, gdy zaczął walczyć z ruchem afroamerykańskim. Spór zaognił się szczególnie po religijno-politycznym monologu na temat niewolnictwa – domorosły kaznodzieja tłumaczył swoim kultystom, że było całkowicie dobrowolne i nikt nie zmuszał czarnoskórych do przymusowej pracy. Konflikt nieco ostygł po tym, jak West poparł ostatnie protesty Black Lives Matter i obiecał, iż wesprze finansowo rodzinę zamordowanego przez policję George’a Floyda. Normalność nie mogła jednak trwać zbyt długo, ponieważ już wkrótce skandalista po raz kolejny zszokował Afroamerykanów i ich lewicowo–liberalnych sojuszników.

West, dość niespodziewanie, potępił za rzekomy rasizm ruch Black Lives Matter. Oskarżył też liberałów o to, że naprawdę chodzi im o depopulację czarnoskórych, którzy mają być zmuszani do aborcji przez działające na rzecz praw reprodukcyjnych stowarzyszenie Planned Parenthood. „Kliniki PP zostały zbudowane wewnątrz miast przez białych rasistów, aby czyniły dzieło szatana” – stwierdził ekscentryczny rzecznik skrajnej prawicy.

Wkrótce potem do agendy nawiedzonego Westa dołączyły tezy dotyczące szczepień. „Wiele naszych dzieci jest szczepionych i przez to sparaliżowanych” – uznał. „Dlatego, kiedy mówią, że sposobem na walkę z COVID-19 jest szczepionka, podchodzę do tego bardzo ostrożnie” – dodał mąż Kim Kardashian.

„To naznaczenie bestii. Chcą włożyć w nas chipy, żebyśmy nie przekroczyli niebios. Przykro mi, kiedy to mówię, ale ludzie noszą w sobie Szatana. A najsmutniejsze jest, że nam wszystkim nie uda dostać się do nieba” – zakończył wystąpienie raper.

Seria ekstremalnych teorii poprzedziła coś, czego nikt się nie spodziewał, West zapowiedział wzięcie udziału w amerykańskich wyborach prezydenckich w 2020 r.

Urodziny przez 365 dni

Deklaracja rapera wstrząsnęła skrajnymi prawicowcami w całej Ameryce Północnej. Dotychczas ich faworytem był Trump, popierany zresztą przez samego Westa. Pacjent szpitala psychiatrycznego spotkał się z nim nawet w Białym Domu, gdzie paradował w czapce „Make America Great Again” i wychwalał politykę prezydenta. Innym razem, za pośrednictwem mediów społecznościowych, wyznał Trumpowi miłość, co skończyło się długim sporem z członkami najbliższej rodziny.

Wejście nowego gracza na scenę polityczną ogłoszono w dniu święta 4 lipca – w Dzień Niepodległości USA (obchodzi się go na pamiątkę deklaracji z 1776 r.). „Musimy teraz zrealizować obietnicę Ameryki, ufając Bogu, jednocząc naszą wizję i budując naszą przyszłość. Ubiegam się o fotel prezydenta Stanów Zjednoczonych” – poinformował za pośrednictwem Twittera muzyk.

Do tego, aby uwiarygodnić kandydaturę, obwieścił utworzenie partii politycznej. Nazwał ją Birthday Party (Partia Urodzin), bo – jak sam twierdzi – jeśli wygra, to „każdy będzie żył, jakby codziennie obchodził własne urodziny”.

Oryginalny kandydat z miejsca został poparty przez wielu fanatyków religijnych, wśród których pojawiło się pokaźne grono nawiedzonych pastorów protestanckich. Jedna z nich, Michelle Tidball z Wyoming, pojawiła się nawet na konferencji Westa. Białoskóra religiantka została ogłoszona kandydatką na urząd wiceprezydenta. Obydwoje zamierzają spróbować ubiegać się o nominację konserwatywnych republikanów lub spróbować sił jako zupełnie niezależni kandydaci.

Szczątkowy program Partii Urodzin Westa i Tidball ogranicza się na tę chwilę wyłącznie do kwestii związanych z postulatami chrześcijańskiego fundamentalizmu. Bigoci chcą m.in. obowiązku nauczania religii w szkołach i zupełnego zakazu aborcji. Kuriozalny projekt polityczny nastawiony jest raczej na konsolidację alt-rightu.

Skarpety z napisem „Jezus”

Złośliwi spekulują, że skrajne zachowania Westa spowodowane są lekami, jakie przyjmuje. Potwierdziła to nawet jego żona, której nie podoba się religiancka aktywność męża. Pogłoski na temat stale pogorszającego się stanu psychicznego Westa nie pomogą mu w starciu z kontrkandydatami – Trumpem i lewicowym Joe Bidenem. Religijny fanatyk przygotował jednak „wyjście awaryjne” na wypadek swojej klęski. Jest nim założenie kościoła chrześcijańskiego.

Pomysł stworzenia nowej denominacji protestanckiej pojawił się jeszcze w ubiegłym roku. Dotychczas nie został zrealizowany ze względu na nadmiar pracy wokalisty, który przygotowania do stworzenia nowego „Domu Bożego” ograniczył do sprzedaży w internecie koszulek (70 dolarów), bluz (145 dolarów) i skarpet (50 dolarów) z napisami „Jezus” i „Kościół”. Na razie wariant z założeniem kościoła Westa jest najbardziej prawdopodobny. Badania opinii publicznej pokazują, że czarny miliarder ma poparcie poniżej 5 proc., co w kraju zdominowanym przez dwie partie i tak można uznać za spory sukces.

Fenomenu Westa nie można lekceważyć, świadczy on bowiem o tym, że w USA w siłę rośnie ruch skrajnie prawicowych propagatorów przeróżnych teorii spiskowych. Podobne tendencje można zaobserwować też w innych krajach świata zachodniego, w tym w Polsce – poglądy na miarę Kanye Westa są przecież u nas głoszone przez polityków Konfederacji, redaktorów katolickich portali oraz przeciwników szczepień…

Facebook Comments
Poprzedni artykułZnienawidzony kardynał
Następny artykułPo szlachectwo z balkonikiem
Norman Tabor
Urodziłem się w 1996 roku. Pochodzę z Wybrzeża i przez całe życie mieszkam w województwie zachodniopomorskim. Obecnie kończę studia licencjackie na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. (Głęboko wierzy w to, że zdoła poprawić świat, ale młody wiek usprawiedliwia tę naiwność - przy. red.).