Obecnie w drodze po życie przemieszcza się między krajami ponad 70 mln ludzi – to największa liczba migrantów od czasów II wojny światowej. Wielu z nich nigdy nie dotrze do celu, wielu zasili grono ponad 40 mln współczesnych niewolników.

Kuriozalnym i hańbiącym wydaje się fakt, że kraj, uznający Chrystusa za swojego króla, a Maryję za królową, kraj co roku świętujący uchodźczą podróż Świętej Rodziny, zamyka granice dla uciekających przed Herodami XXI w. Polscy politycy, którzy przy rozmaitych okazjach umiejętnie żonglują chrześcijańskimi wartościami, w kwestiach związanych z migrantami permanentnie o tych wartościach zapominają, co najwyżej strasząc, że nacierająca na granice Polski „ludzka szarańcza” poważnie owym wartościom zagrozi.
Rzecz w tym, że napływ obcych i mieszanie się kultur wydają się nieuniknione. Polska, podobnie jak inne kraje Europy, będzie musiała się z tym zmierzyć, bowiem tak dużego exodusu ludzi, uciekających przed wojnami, przemocą, bezprawiem, głodem i kataklizmami, nie było od czasów II wojny światowej. Wszystko wskazuje na to, że w wyniku zmian klimatycznych i degradacji środowiska będzie on coraz większy.

Niechciani goście

W ostatnich czasach 70,8 mln migrantów i uchodźców siłą zostało zmuszonych do opuszczenia swoich krajów. To dwa razy więcej niż 20 lat temu. Zaledwie 16 proc. z nich trafiło do krajów w regionach rozwiniętych. Pozostałym przypadło schronienie w najbiedniejszych krajach świata.
Syria (6,7 mln), Afganistan (2,7 mln) i Sudan Południowy (2,3 mln), przez ciągnące się od lat na ich terenach konflikty zbrojne, generują największą liczbę uciekających. Najwięcej z nich zatrzymuje się w Turcji (3,7 mln), Pakistanie (1,4 mln), Ugandzie (1,2 mln), Sudanie (1,1 mln) i w Niemczech (1,1 mln). Jednak w przeliczeniu na 1000 mieszkańców to Liban (156), Jordania (72) i Turcja (45) przyjęły dotychczas największą ich liczbę. Najbogatsze kraje świata, w tym kraje UE, wcale się do tego nie kwapią (tylko 3 uchodźców na 1000 mieszkańców). W 2018 r. Unia przyjęła między 49 tys. (według UNHCR – ONZ-owskiej agendy głównej ds. uchodźców) a 55 tys. (według IOM – International Organization for Migration) migrantów i uchodźców, co stanowi wyraźny spadek w porównaniu z latami poprzednimi (ponad 1 mln w 2015 r.).
Również Stany Zjednoczone – cel wielu migrantów, zwłaszcza tych z krajów Ameryki Środkowej – przyjmują ich coraz mniej (97 tys. w 2016 r. i już tylko 23 tys. w 2018 r.).
Uciekający przed głodem i niebezpieczeństwem Afrykańczycy trafiają zwykle do krajów sąsiadujących. Ci z Sudanu Południowego najczęściej do Bidi Bidi w północno-zachodniej Ugandzie, największego obozu dla uchodźców na świecie. Inni, m.in. z Erytrei, Etiopii i Somalii, próbują dotrzeć do Europy. Chcąc ominąć niebezpieczny przystanek w Libii, część z nich kieruje się bezpośrednio na Hiszpanię, Grecję, Włochy. Jednak i na tej trasie nie brakuje ofiar. Z danych organizacji, takich jak UNHCR czy IOM wynika, że w 2018 r. w drodze do Europy śmierć poniosło rekordowo wielu, bo aż 1 504 imigrantów.

Droga przez mękę

Żeby zrozumieć, przed czym uciekają, trzeba mieć choćby nikłe pojęcie o tym, co godzą się przejść, podejmując decyzję o opuszczeniu swojego kraju. Amerykański dziennikarz Oscar Martinez w książce „La Bestia. O ludziach, którzy nikogo nie obchodzą” pisze, przez co przechodzą migranci uciekający z Ameryki Środkowej.
„Znane na całym świecie organizacje, takie jak Kartel z Sinaloa, kontrolowały – nadal kontrolują – znaczną część terytoriów, przez które wędrowali migranci. Niezależne i przerażające struktury przestępcze, takie jak Los Zetas, postrzegały – i nadal postrzegają – migrantów jako nowy sposób na zarabianie pieniędzy: handel kobietami, które trafiają do przygranicznych burdeli, gdzie są każdej nocy gwałcone, ludzie zmuszani do niewolniczej pracy, masowe uprowadzenia migrantów, za których żąda się trzystu, pięciuset dolarów okupu, oraz haracz za zgodę na wejście na pociąg, przejazd przez daną miejscowość, przekroczenie granicy z USA.
Ci niewidzialni ludzie z Ameryki Środkowej przechodzą przez Meksyk, trzymając się z dala od stanowych stolic, wędrują przez małe miejscowości, w których policja często należy do struktur przestępczości”.
Z danych organizacji Human Rights Watch wynika, że gros imigrantów spotyka się z przemocą i niehumanitarnym traktowaniem w obozach dla nich przeznaczonych. W północnej Grecji w trzech centrach rządowych, gdzie migranci i uchodźcy ubiegają się o rejestrację i azyl, stwierdzono znęcanie się nad nimi przez funkcjonariuszy policji.
W Morii na greckiej wyspie Lesbos w miejscu dla 2 tys. osób upchnięto ich około 8 tys. Na wyspie Samos jest ich 2,7 tys., czterokrotnie więcej niż planowano. Przemoc fizyczna i seksualna jest tam na porządku dziennym.
Na granicy Włoch i Francji za bezpieczną przeprawę, jedzenie lub schronienie nastolatki i dzieci zmuszane są przez kierowców do stosunków płciowych. Z danych organizacji Save The Children wynika, że we Włoszech między styczniem 2017 r. a marcem 2018 r. odnotowano ponad 1,9 tys. przypadków zmuszania dziewcząt do stosunków płciowych (160 dotyczyło dzieci, pozostałe nastolatków).
Bezwzględnie traktowani są imigranci na Węgrzech. Według ONZ niektórzy nie otrzymują żywności nawet przez pięć dni z rzędu.
W USA w wyniku antyimigracyjnej polityki Donalda Trumpa prawie 3 tys. dzieci zostało siłą oddzielonych od rodziców na granicy z Meksykiem. Od października 2015 r. zgłoszono prawie 5 tys. skarg związanych z wykorzystywaniem seksualnym i molestowaniem dzieci imigrantów w amerykańskich aresztach. Organizacje walczące o prawa imigrantów oskarżyły amerykański Urząd ds. Imigracji i Służby Celnej (ICE) o przetrzymywanie w aresztach niemowląt.
Imigranci z Wenezueli (2,6 mln ludzi), uciekając przed głodem, decydują się na morderczą trasę w kierunku granicy Ekwadoru i Kolumbii. W drodze tej z niedożywienia umiera wiele dzieci, zwłaszcza w wieku od 0 do 3 lat.
W Libii, do której trafia rzesza uciekinierów z innych krajów Afryki, migranci są sprzedawani przemytnikom ludzi. Ci, których nie stać na wykupienie się (koszt od 5 do 10 tys. dolarów) trafiają do obozów, gdzie na lata stają się niewolnikami zmuszanymi do katorżniczej pracy lub w przypadku kobiet i dziewczyn do pracy na ulicy. W czerwcu w północnej Libii 100 imigrantów próbujących uciec z takiego obozu zostało ostrzelanych, 15 zginęło, 25 zostało rannych.

Kręgi piekła

Niehumanitarne zachowania wobec migrantów zdarzają się niemal wszędzie, bez względu na poziom cywilizacji danego społeczeństwa. Czy zatem to Australia, która bezterminowo zamyka migrantów docierających do niej drogą morską w obskurnych obozach na odległej wyspie Nauru, czy Włochy, które układają się ze skorumpowaną libijską milicją, by ta nie pozwoliła „obcym” przedostać się do nich, czy USA rozdzielające dzieci migrantów od rodziców – wszyscy przyczyniają się do tworzenia kolejnych kręgów piekła dla tych, którzy od piekła próbują uciec.

Krąg 1: Wojny i prześladowania
Według amerykańskiego instytutu Freedom House, 26 proc. świata (38 proc. populacji ludzkiej) nie jest światem wolnym. W latach 2005–2018 zarejestrowano aż 44 proc. spadek liczby krajów, w których obywatele mogą cieszyć się wolnością. Tyrańskie, reżimowe rządy, konflikty zbrojne, prześladowania z powodów politycznych, etnicznych, religijnych i innych zmuszają ludzi do szukania ratunku poza granicami ich ojczyzn. 13 państw najbardziej dalekich od „wolności” to według raportu instytutu z 2019 r.: Syria, Sudan, Sudan Południowy, Libia, Somalia, Republika Środkowoafrykańska, Erytrea, Korea Północna, Turkmenistan, Uzbekistan, Tadżykistan, Arabia Saudyjska i Gwinea Równikowa.
Liczbę uchodźców i migrantów na świecie zwiększa dodatkowo stale rosnący od 2005 r. trend władz poszczególnych państw na czystki etniczne. Według Freedom House, jest on ukierunkowany na zniszczenie odrębnych tożsamości grup mniejszościowych.
Przykład stanowi tu rosyjska aneksja Krymu, obejmująca ukierunkowane represje wobec Tatarów krymskich i tych, którzy nalegali na utrzymanie swojej ukraińskiej tożsamości.
Przykładem są Chiny masowo internujące Ujgurów i innych muzułmanów, skutkiem czego w tzw. obozach „reedukacji” przetrzymywanych i torturowanych jest od 800 tys. do 2 mln ludzi.
Przykładem jest Mjanma, gdzie dokonano ludobójstwa ludu Rohingja, a ponad 700 tys. muzułmanów z tej grupy etnicznej musiało ratować się ucieczką do Bangladeszu.
W Syrii i Mjanmarze setki tysięcy cywilów z pewnych grup etnicznych i religijnych zostało zabitych lub przesiedlonych. W tym pierwszym z państw reżim Baszara al-Asada stara się skruszyć opór opozycji, zamykając ludzi w więzieniach i poddając ich torturom. Według organizacji Syrian Network for Human Rights, od początku trwającego od 2011 r. konfliktu do więzień trafiło tam co najmniej 128 tys. ludzi. Co najmniej 14 tys. zginęło wskutek tortur. Zmuszonych do porzucenia swoich domów zostało ponad 11 mln Syryjczyków, 5 mln musiało opuścić kraj.
Z kolei w Indiach, w stanie Asam, obywatelstwa pozbawiono 4 mln mieszkańców. Powód? Hinduskim nacjonalistom przeszkadzają Bengalczycy, stanowiący mniejszość muzułmańską.
Przykłady podobnych działań z innych części świata wymieniać można jeszcze długo.

Krąg 2: Współczesne niewolnictwo
W 2017 r. organizacje The Walk Free Foundation, The International Labour Organization oraz The International Organization for Migration oszacowały rozmiary współczesnego niewolnictwa na świecie. Z ich raportu wynikło, że obecnie na naszym globie żyje ponad 40 mln niewolników. 71 proc. stanowią kobiety, 10 mln dzieci. 24,9 mln osób jest zmuszanych do pracy, 15,4 mln żyje w przymusowym małżeństwie, prawie 5 mln (z czego 99 proc. stanowią kobiety i nastolatki) zmuszanych jest do świadczenia usług seksualnych.
Należy dodać, że ze względu na trudność oszacowania danych w powyższych statystykach nie uwzględniono takich form niewolnictwa, jak np.: handel organami (choć według WHO w 2015 r. na 126 670 wykonanych przeszczepów narządów 10 proc. pochodziło z nielegalnego handlu – najczęściej z Indii, Pakistanu, Chin, Filipin); dzieci-żołnierze (ponad 16 tys. dzieci w Afryce, Azji i Ameryce Łacińskiej) czy małżeństwa dzieci.
Jak podaje serwis Outriders.rs, „niewolnictwo to bardzo dochodowy biznes, o wartości 150 mld dolarów rocznie. Ponad jedną trzecią tej kwoty zarabiają kraje rozwinięte, w tym członkowie Unii Europejskiej. Niewolnik kosztuje średnio 450 dolarów, a na jego pracy można zarobić ok. 8 tys. dolarów rocznie. W seksbiznesie pieniądze są znacznie większe. Dochód z pracy jednego niewolnika to średnio 36 tys. dolarów rocznie”.

Krąg 3: Bieda, przemoc, bezprawie
Choć według danych Banku Światowego w ciągu ostatnich 25 lat skala ubóstwa na świecie zmniejszała się co roku średnio o 1 pkt proc., spadając w latach 1990–2015 z 36 proc. do 10 proc., zmianie nie uległa w zasadzie jej geografia. Nadal najbiedniej jest w krajach Afryki Subsaharyjskiej i Azji Południowej. W tych dwóch regionach skoncentrowanych jest 85 proc. światowej biedy. Wciąż na świecie za mniej niż 1,90 dolara dziennie żyje 738,9 mln osób. W samych Indiach w takiej sytuacji w 2015 r. było 170 mln ludzi, obecnie przodują w tym Nigeria i Demokratyczna Republika Konga. W całej Afryce Subsaharyjskiej w skrajnym ubóstwie żyje ponad 413 mln osób.
Głód i bieda otwierają wrota przemocy i bezprawiu. Wspominany tu już Oscar Martinez obrazuje problem na przykładzie Hondurasu, Salwadoru i Gwatemali – trzech krajów o najwyższym wskaźniku zabójstw na świecie.
„W Salwadorze najspokojniejszym rokiem w tym stuleciu był 2002, kiedy to na 100 tys. mieszkańców zamordowano 36,2. Najbrutalniejszym był rok 2015: wskaźnik wyniósł 103,6. Według norm ONZ wynik wyższy niż 10 oznacza stan epidemii. (…) Dla porównania w USA wskaźnik ten wynosi 5. W ogarniętym handlem narkotykami (…) Meksyku oscyluje około 18. W Polsce wynosi mniej więcej 1. W północnej części Ameryki Środkowej śmierć to część codzienności, a około połowa populacji żyje poniżej progu ubóstwa: bez wody, prądu, wystarczającej ilości jedzenia czy lekarstw. Ucieczka jest wpisana w DNA tamtych społeczeństw. Mniej więcej czwarta część populacji Ameryki Środkowej mieszka poza miejscem urodzenia” – pisze.
Monitorujący migracje na świecie Outriders.rs podaje, że codziennie próbuje się przedostać do USA 26 dzieci z Hondurasu. By ratować swoje potomstwo, rodzice często decydują się oddać je w ręce przemytników, wierząc, że ci doprowadzą je do lepszego świata. Według ONZ, 57 proc. emigrantów z Hondurasu, Salwadoru i Gwatemali emigruje, gdyż nie ma co jeść. Kolejni uciekają przed przemocą, działaniami gangów narkotykowych, przed handlem ludźmi. Szacuje się, że co miesiąc w Hondurasie w tragiczny sposób ginie 55 dzieci. Trudno się dziwić, że dla wielu ucieczka z kraju wydaje się ostatnią deską ratunku. Ze statystyk amerykańskiej Służby Celnej (CBP) wynika, że między październikiem 2017 r. a majem 2018 r. do Stanów przedostało się nielegalnie 6 319 dzieci, w tym 1 319 z Hondurasu bez opieki rodziców. Trudno ocenić, ile zmarło lub zaginęło w drodze.

Krąg 4: Migracje klimatyczne
Nie wszyscy mieli tyle szczęścia, co my, Polacy, którzy urodziliśmy się w strefie klimatu umiarkowanego. Miliony ludzi żyje na terenach nieustannie narażonych na ekstremalne zjawiska pogodowe: powodzie, susze, huragany, trzęsienia ziemi itp. W Bangladeszu 19 mln dzieci narażonych jest na katastrofy naturalne, w Sudanie Południowym prawie 80 proc. mieszkańców nie ma dostępu do czystej wody, w środkowej oraz północno-zachodniej części Indii temperatura przekracza 42°C, wykańczając ludzi i rolnictwo. Tylko w 2018 r. odnotowano 17,2 mln nowych wysiedleń związanych z katastrofami naturalnymi w 148 krajach (według Internal Displacement Monitoring Centre). W Somalii, Afganistanie i kilku innych państwach 764 tys. osób zostało przesiedlonych z powodu suszy (według IOM).
Niestety, zmiany klimatyczne, które następują wskutek globalnego ocieplenia i dewastacji środowiska, destabilizują cały ekosystem planety, wpływając na światową gospodarkę i tworząc kolejne podziały. Z prognoz ONZ wynika, że do 2050 r. zmiany klimatyczne zmuszą do opuszczenia swoich domów 200 mln ludzi!

Izolacja i gettyzacja

Nie uchronimy się przed „najazdem barbarzyńców”, jak zwykliśmy postrzegać migrantów i uchodźców, zwłaszcza tych odmiennych od nas rasowo. Ludzie masowo będą szukać ratunku i nacierać na nasze granice. Żeby ich powstrzymać, musielibyśmy zacząć strzelać do kobiet, mężczyzn i dzieci, a to nie mieści się w morale naszej cywilizacji. Cywilizacja dopuszcza jednak izolację i gettyzację „obcych”, czego przykłady mamy w wielu zakątkach globu, także i w Europie. Niestety, to nie rozwiązuje problemu, tylko rodzi kolejne.
Wydaje się, że kwestia adaptacji migrantów na nowych lądach powinna stanowić obecnie najbardziej palący temat globalnej polityki, zwłaszcza zaś polityki państw, stanowiących cel tułaczki ludów. Tymczasem, jak pokazuje przykład Polski, temat ten traktuje się po macoszemu, z dużą dozą ignorancji i niezrozumienia skali problemu. W projekcie strategicznym „Polityka migracyjna Polski” z czerwca 2019 r. nasz rząd wydaje się bardziej skupiać na kwestiach katolickiej indoktrynacji napływających do nas ludzi z innych kultur, niż na zapewnieniu im warunków do godnego życia i integracji.
„W ramach praktycznej wiedzy o życiu w Polsce szczególny nacisk należy położyć na funkcjonowanie zgodne z systemami normatywnymi: prawnym i obyczajowym oraz wartościami wynikającymi z zasad dominującej w Polsce religii” – czytamy w dokumencie. Czyli: „albo się migranci przeflancują na katolików, albo wynocha”.
Rzecz w tym, że dla starzejącej się Europy – także Polski – migranci to obecnie decydujący czynnik radzenia sobie z kryzysem demograficznym. Nie stać nas na nacjonalistyczne fochy, nie ma się też co łudzić, że uda nam się zachować demokrację, ograniczając wolności (np. wolności wyznania) tym, których przyjmujemy pod nasz dach.
A jeśli stracimy demokrację? Wówczas tylko patrzeć, jak wielu z nas zostanie zmuszonych podzielić los współczesnych uciekinierów. Tylko czy wtedy będzie jeszcze gdzie uciekać?

Źródła danych: Monitor migracji – Outriders.rs;
Raport „Democracy in Retreat/2019” Freedom House;
The Global Slavery Index;
UNHCR – Raport Global Trends;
IOM – https://www.iom.int/;
World Poverty Clock;
World Bank – Global Extreme Poverty;
OKOpress: „Polityka migracyjna PiS budowana na dyskryminacji”

Facebook Comments