Widok księdza w celi jest tak częsty, jak ateisty w konfesjonale.

Kościół od dekad nie jest w stanie przyjąć do wiadomości, że duchowni popełniający przestępstwa, szczególnie seksualne, muszą stawać przed obliczem cywilnego wymiaru sprawiedliwości i ponosić konsekwencje jak inni ludzie.

Podejście do tego zagadnienia ewoluuje: początkowo od kompletnej bezkarności, poprzez przerzucanie winnych do innych parafii i krajów, kuracje w zamkniętych ośrodkach, zawieszanie w funkcjach duszpasterskich. Wciąż jednak widok księdza w celi jest równie częsty, jak ateisty w konfesjonale. Jan Paweł II nie chciał słyszeć o stawianiu kapłanów przed sądem, rekomendował wybaczanie. Gdy biskupi w USA, przyciśnięci do muru lawiną ujawnionych przestępstw seksualnych, zadeklarowali w roku 2002 taktykę „zerowej tolerancji” wobec sprawców, Wojtyła stanowczo to odrzucił. Benedykt XVI uczynił kilka małych kroków do przodu (również pod presją wiernych i mediów), lecz skazanie księdza wciąż było ewenementem. W Polsce nadal jest…

Franciszek usiłował sprawiać wrażenie, że coś robi, by ukryć, że robi niewiele. Szczególnie trudny do przełknięcia dla Watykanu był koncept, że biskupi mają zawiadamiać policję i prokuraturę o przestępstwach podwładnych. W tym oporze przejawiał się mafijny charakter struktur kościelnych. Lecz 16 lipca papież uczynił istotny krok naprzód: Kongregacja Doktryny Wiary opublikowała autoryzowany przez papieża dokument pt. „Vademecum”. To 16 stron pytań i odpowiedzi, prowadzących biskupa lub zwierzchnika zakonu krok po kroku od pierwszego sygnału, że ksiądz mógł popełnić przestępstwo seksualne, do ostatniego – zawiadomienia świeckich organów ścigania. Od pierwszej do ostatniej odpowiedzi widać bardziej stanowczy ton i wolę skutecznego załatwienia sprawy, jak załatwiona byłaby ona w wypadku każdej osoby świeckiej. Wcześniejsze rozporządzenia były w tym względzie niejednoznaczne, zostawiały purpuratom furtki do ignorowania przepisów.

„Vademecum” jest owocem odbytego w Watykanie w lutym 2019 r. szczytu liderów konferencji biskupów ze wszystkich krajów. Uczestnicy przemyśliwali, jak rozwiązać problem pedofilii księży. Nowy dokument stanowi, że anonimowość doniesienia na księdza czy wątpliwości co do prawdziwości zarzutu nie zwalniają biskupa od podjęcia i przeprowadzenia dochodzenia. Wcześniejsze instrukcje papieskie (list apostolski „Vos estis lux mundi” z 2019 r.) obligowały biskupów do zawiadomienia władz, lecz tylko wtedy, gdy świeckie prawo kraju tego wymaga. Według „Vademecum”, powinni to czynić, nawet jeśli świeckie prawo ich do tego nie obliguje.

Biskupom nie wolno też usprawiedliwiać decyzji niepodjęcia dochodzenia argumentem, że w świetle prawa kanonicznego ewentualne przestępstwo się przedawniło. Te przepisy mogą się zmienić – nadmienia Franciszek. Postępowanie, jakie narzuca „Vademecum”, nie ogranicza się tylko do dochodzenia prawdy w kwestii przemocy seksualnej, która miała formę gwałtu lub wymuszonego na nieletnim stosunku płciowego. Biskup ma obowiązek podjąć śledztwo, gdy doniesienie dotyczy przypadków ekshibicjonizmu, masturbacji, produkcji pornografii, a także „konwersacji lub propozycji natury seksualnej”. Jedynym przypadkiem, który zwalnia przełożonego z obowiązku podjęcia dochodzenia, jest wyznanie popełnienia przestępstwa ujawnione podczas spowiedzi.

Waga dokumentu „Vademecum” polega na tym, że po raz pierwszy polecenia papieskie sformułowane są w usystematyzowany, konkretny i jednoznaczny sposób. Przeciwnicy takiego podejścia podnieśli już lament, że w krajach, w których Kościół katolicki nie jest pupilem, doniesienie na księdza do władz może spowodować „niesprawiedliwe potraktowanie winnego”. Przez długi czas był to jeden z argumentów Watykanu, dlaczego biskupi nie muszą informować władz cywilnych. Z drugiej strony, organizacje obrony praw poszkodowanych wskazują na słabość przepisów zawartych w „Vademecum”. Anne Barrett Doyle, dyrektor portalu portalu BishopAccountability.org, przyznaje, że w porównaniu z poprzednimi instrukcjami nowy dokument jest „nieporównanie lepszy”, uważa jednak, że polecenie informowania świeckich organów ścigania nie jest dostatecznie mocne, brak zwrotu: „biskup musi”.

Co może spotkać hierarchę, który nie zastosuje się do nowych wytycznych? Papież stwierdza, że w takim wypadku może być postawiony przed trybunałem prawa kanonicznego i zdymisjonowany.

Czas pokaże, czy biskupi będą się stosować do wymagań papieskiej instrukcji, czy też znajdą w niej kruczki prawne i możliwości robienia uników. „Vademecum” zostało opublikowane w sześciu językach, w tym polskim. To sygnał dla polskiego episkopatu: hej, weźcie się poważnie do roboty!

Obawiamy się, że zamiast tego łatwiej będzie usłyszeć zgrzytanie zębów…

Facebook Comments