Chór: Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie?
Cychol: Wirus będzie!
Chór: Ciemno wszędzie, głucho wszędzie. Co to będzie?
Cychol: Pisdziec będzie!

Staram się rzetelnie i obiektywnie oceniać rzeczywistość; daleki jestem od koronawirusowej histerii. Doceniam pracę wykonywaną codziennie przez rządowy sztab kryzysowy. Wierzę w zaangażowanie jego członków. Naprawdę! – nie kpię sobie. Przy tej okazji mam jednak do rządzących kilka pytań.

Zacznę od zasadniczego, a pozostałe będą jego konsekwencją. Pytam więc panów z rządu i spec sztabu: wy lenie, nieudaczniki, wy pozoranci, kreatury – gdzieście byli przez ostatnie dwa miesiące???!!! Coście, k…. wasza mać!, przez ten czas robili?!
W tydzień chcecie przygotować 40-milionowy kraj do walki z epidemią? No, coś trzeba robić i jakoś się da… – bezsprzecznie. Tylko: „jak”? Paznokcie postanowiliście przyciąć siekierą? Oczywiście – można, ale odrąbane paluchy nie będą wasze, lecz nasze; wy trzymacie siekierę. A i ją obstalowaliście sobie nie za swoje, tylko za nasze pieniądze.

Gdzie jest ten wasz boski kurdupel? Gdzie ten wszystkowiedzący geniusz – „Zbawca Polski”? Gdzie jest??? No przecież teraz dopiero by się przydał. Nie ma lepszego i skuteczniejszego kutafona w dzieleniu ludzi na sorty. Ci z różami – źli, ci z różańcami – dobrzy. No dajcie go tu! Niech znowu dzieli ludzi. Niech stygmatyzuje tych z podejrzeniem zarażenia wirusem. Niech stanie na drabinie i zrobi to „całościowo”: niech jakiś jego czub przygotuje uchwałę Sejmu „o unieważnieniu pandemii”, inny niech ją nocą podpisze. W czym problem? Dawać go tu! – święty przecież jest, to nic mu nie grozi.

Wirus pojawił się w Chinach przed trzema miesiącami – w połowie grudnia. Wiadomo było, że będzie się rozprzestrzeniał. Coście robili (wy tłuki!), „monitorowali sytuację”? A co miesiąc później (13 stycznia), kiedy dotarł do Tajlandii? Też „monitorowaliście sytuację”? A 10 dni później, kiedy stwierdzono go we Francji (24 stycznia). „Monitorowaliście”? Siebie trzeba było monitorować; nawzajem powinniście się obserwować. Co, bał się któryś wychylić? Nad-Polaka noga napierdalała, nie było odważnego, by zawrócić mu wszechwiedzący czerep? Co, siedem tygodni trwała ta wasza rozbiegówka w myśleniu? To wypad spod tego koryta! Kraść, pieprzyć, mądrzyć się, politykować każdy potrafi. Czasami jednak potrzeba przy tym korycie ludzi rozumnych. To jest właśnie ten czas. I dlatego – wypad!

Szanowni decydenci. Jak wytłumaczycie, że personel medyczny ma braki w środkach ochrony osobistej? Brakuje mu strojów, masek, ochraniaczy na obuwie, rękawiczek, płynów do dezynfekcji! Przez siedem tygodni nie mogliście się ogarnąć? Co z polskimi zakładami, mogącymi dosłownie natychmiast je wyprodukować? Co z nimi? Część powinna znajdować się na Liście Przedsiębiorstw o Szczególnym Znaczeniu Gospodarczo-Strategicznym. No co z nimi? A, rozumiem… – geniusz smoleński był uprzejmy tak rozpieprzyć polską zbrojeniówkę, że nie macie już z kim rozmawiać. Tylko to wasz geniusz – nie nasz… Dawać go tu! Niech wygłosi akt strzelisty o tym, że ma dowody na rozpylanie wirusa przez Ruskich. No, co wam zależy? Nie w takie bzdury kazaliście nam wierzyć…

Wróćmy do tych środków ochrony. Dlaczego zapasy szpitali okazały się tak małe? Pieniędzy zabrakło? Panie ministrze Szumowski: doceniam to, co pan aktualnie robi. Ale jak to jest z tą koordynacją zakupów dla szpitali? Zapomnieliście im powiedzieć o zbliżającej się epidemii? Znowu reforma nie wyszła? A może, tak po ludzku, pieniędzy na to nie było? Nie, no chyba się mylę – na własne oczy widziałem, jak 2 mld zł uskładane na kupkę z podatków Polaków daliście na szczujnię TVPiS… I na własne uszy słyszałem, jak kolejne wasze mózgi – Duda i Morawiecki, przekonywali, że dzięki temu datkowi poprawi się zdrowie Polaków. Popatrzmy na rzeczywistość, bacząc na ich słowa i zwróćmy się do obu z grzecznym apelem: won stąd!

A może szpitali nam brakuje? Pieniądze? Ile potrzebujecie? 50, 60, 70 mld zł? A ile dajecie rocznie na utrzymanie kleru? Według rozsądnych szacunków kosztuje to państwo 18 mld zł rocznie. Co, nie uzbierałoby się przez cztery i pół roku? A brakujące respiratory – 3 tys. sztuk. Byłoby na 3,5 tys. sztuk, gdybyście nie wpompowali ponad 200 mln zł w szczujnię toruńską. Co, nie mam racji? Przy okazji kleru: jakoś nie słyszałem, by któryś zakon zadeklarował przyjmowanie chorych…

Granice zamknęliście, no OK. Poinformowaliście o tym zamiarze rodaków przebywających za granicą. Tylko nie zadbaliście, by do realizacji tego zadania przygotować Ministerstwo Spraw Zagranicznych. Nie sprawdziła się infolinia, sytuacji nie podołały nasze placówki zagraniczne; cóż – sami przeprowadziliście w nich zmiany kadrowe… W państwach, w których nie mamy własnych przedstawicielstw konsularnych i dyplomatycznych nasze interesy powinny reprezentować wybrane placówki innych państw UE. Nie pomagały, bo…. zapomnieliście ich szczegółowo poinformować o polskich planach. Wstyd, panie ministrze Czaputowicz… Idź pan już stamtąd…

Zamknięcie granic wiąże się z „wyłączeniem” tego zamknięcia dla dziesiątków tysięcy Polaków pracujących w strefie przygranicznej, ale poza granicą RP. To osoby pracujące w Słowacji, Czechach, w Niemczech. No to jaki ma sens „zamykanie” granic? A, rozumiem – propagandowy. No, fakt – słupki Dudzie zaczęły rosnąć. Tylko przejedźcie się na granicę z Czechami – ja właśnie byłem. Popatrzcie na dramaty ludzi, którzy na dojazd do pracy 40 km przeznaczają w dwie strony po sześć, osiem godzin dziennie! To przez burdel, który stworzyliście na granicach. Gdzie jest nadzorca Straży Granicznej, minister Kamiński? Po co mi on? Żeby mu delikatnie coś zasugerować: Popatrz człowieku na upodlenie tych ludzi; popatrz na naszych pograniczników, witających ich co dzień z bronią i traktujących jak zarażoną padlinę. Popatrz na tabuny cudzoziemców próbujących wydostać się z Polski. Popatrz na to, coście zrobili i ze zrozumieniem podejdź do mojej sugestii – wypad!!!

Gdzie jest pani minister rodziny, pracy i polityki społecznej Marlena Maląg? Może jakiś mały, krótkotrwały (miesiąc) pakiet socjalny dla polskich pracowników w strefach przygranicznych? No wiem, mało spektakularne i w oczy się nie rzuci, czyli Dudzie w wyborach nie pomoże… Że co, że pieniążków nie ma? No, patrzy pani… Żeby paru pani kumpli mogło się ogrzać ciepłem Trumpa, zdecydowaliście się zadłużyć Polskę na jedno pokolenie i kupić od Amerykanów samoloty F-35. Wsiądźcie w nie, ostrzelajcie wirusy, a jak już się nastrzelacie – wypad!!!

Szczyt zachorowań spowodowanych wirusem dopiero przed nami. Nastąpi ponoć w pierwszej połowie kwietnia. Zachowajmy spokój – musimy to przeżyć. Pamiętajmy jednak o tym, że kluczowe dla naszego bezpieczeństwa dwa miesiące poszły się pieprzyć. To już nie są żarty, bo stawką jest nasze zdrowie i życie. Ale spokojnie – premier zadeklarował, że będzie się modlić.

Facebook Comments
Poprzedni artykułCaritas pomaga pracownikom szpitali… ale tylko kapelanom
Następny artykułProboszcz na podwójnym gazie
Dariusz Cychol
Młody, zdolny, dobrze zapowiadający się. Od 35 lat w dziennikarstwie. Dziennikarz agencyjny (PA INTERPRESS, PAP), prasowy (m.in. tygodnik „NIE” – zastępca redaktora naczelnego), telewizyjny (TVP INFO, TVP Regionalna), internetowy (tvp.info, regionalna.tvp.pl, tvpparlament.pl), krótko wykładowca akademicki (socjologia mediów). Wielbiciel nietypowych podróży, zakręconych ludzi i piesków wszelkiej maści. Wróg chamstwa, głupoty i nietolerancji. Bardziej ceni polską wódkę czystą (pod boczek lub słoninkę) niż whisky (pod orzeszki), a jeszcze bardziej niż wódkę lubi wytrawne, zrównoważone wina czerwone; w sporej ilości. (Jak ojciec: wymagający, ale wyrozumiały – przyp. red.).