Archidiecezja Łódzka dała szpitalowi pieniądze na dwa respiratory. Ogłosiła też zbiórkę na zakup kolejnych. Ludzie przekazali 780 tys. zł!

Łódzki arcybiskup Grzegorz Ryś nawet w kręgach ludzi trzeźwo patrzących na poczynania instytucji Kościoła uchodzi za „tego normalnego”. Ostatnio znowu wzbudził zachwyt i zyskał nowych fanów. Wszystko za sprawą zakupu dwóch respiratorów dla Szpitala Klinicznego im. Norberta Barlickiego w Łodzi. Wierni dowiedzieli się o tym szlachetnym czynie podczas mszy w intencji ustąpienia pandemii koronawirusa. Metropolita łódzki przeczytał wtedy wiadomość, którą otrzymał od doktora Pawła Czekalskiego, prezesa Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi.

„W imieniu lekarzy i pacjentów zwracam się o pomoc w doposażeniu Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego im. Norberta Barlickiego w sprzęt niezbędny do ratowania życia. Choroba, jaka obecnie nam zagraża (COVID-19) dotyczy głównie ciężkich zaburzeń oddechowych. Respirator jest urządzeniem niezbędnym w takich wypadkach, by zapewnić przeżycie choremu, a jednocześnie umożliwia nam skuteczne leczenie. W sytuacji epidemii staniemy przed trudnym moralnie i etycznie problemem, kogo do respiratora podłączyć i ratować jego życie, a komu odmówić i skazać na śmierć” – napisał doktor Czekalski.

Arcybiskup Ryś wezwał również wiernych do tego, aby przyłączyli się do zbiórki pieniędzy na ten cel.

„W ciągu dwóch dni na konto Okręgowej Rady Lekarskiej wpłynęło 780 tys. zł. Ta kwota znacznie przekroczyła oczekiwania – w porozumieniu z łódzką kurią samorząd lekarzy będzie chciał wesprzeć także inne szpitale, zmagające się z problemami w związku z epidemią koronawirusa” – powiedziała PAP Justyna Kowalewska, rzeczniczka Okręgowej Izby Lekarskiej w Łodzi.

Cena jednego respiratora waha się od kilkudziesięciu do 100 tys. zł. Dzięki inicjatywie biskupa będzie można kupić kilka urządzeń. Zbiórka nadal trwa. Nie mogliśmy oczywiście liczyć na to, żeby najbogatsza instytucja w Polsce i największy właściciel ziemski wykrzesała z siebie więcej. Ale, jakkolwiek na to spojrzeć, oprócz zakonnic z Sanktuarium Miłosierdzia Bożego w Częstochowie, które szyją maseczki dla częstochowskich szpitali, to jedyna inicjatywa kościelnego dostojnika w walce z koronawirusem i nieudolnością rządu. Przykre, że to, co powinno być normalne, budzi w nas zachwyt, a przy okazji jest marketingową sztuczką.

Facebook Comments
Poprzedni artykułDuchowe call center
Następny artykułSąd Najwyższy oddalił kasację Chrystusowców!
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).