fot. Katarzyna Wilk-Wojtczak
„Atak na środowiska LGBT to atak na Kościół” – mówił w Łodzi Frédéric Martel, autor książki o homoseksualizmie i hipokryzji w Watykanie.

Frédéric Martel, autor najbardziej bulwersującej książki tego roku pt. „Sodoma. Hipokryzja i władza w Watykanie”, gościł na Igrzyskach Wolności w Łodzi. To francuski prawnik, politolog, socjolog, dziennikarz, doktor nauk społecznych i… bardzo zabawny facet. Zebranym opowiadał, jak wyglądały przygotowania do napisania książki. Przez cztery lata przeprowadził ponad 1 500 wywiadów z seminarzystami, szeregowymi księżmi, biskupami, a nawet kardynałami.

– Nie jestem już młody, ale wciąż młodszy o 20–30 lat od niektórych moich rozmówców – żartował. – Nie ukrywałem przed nimi, że jestem gejem. Zresztą niejednokrotnie spotykaliśmy się w gejowskich klubach. Choć wiedzieli, że jestem dziennikarzem, że to wywiad i że wszystko jest nagrywane, uwodzili mnie – opowiadał Martel. – W większości wypadków ta relacja była jednak grzeczna i moi rozmówcy traktowali mnie poważnie – dodał.

Francuz doszedł do wniosku, że Kościół katolicki to społeczność, w której jest największy odsetek homoseksualistów na świecie.
– W Watykanie wszyscy o tym wiedzą. Wiedzą o tym szeregowi księża, biskupi, kardynałowie, wie o tym papież. Wiedzą o tym mieszkańcy Watykanu. Jednak nikt o tym nie mówi… To, że jestem Francuzem ułatwiło mi napisanie tej książki. Nie mógł tego zrobić Włoch ani żaden watykanista, bo po prostu straciłby pracę – opowiadał.

Jak twierdzi, 80 proc. duchownych w Watykanie jest homoseksualistami, często prowadzącymi aktywne życie seksualne.
– Jeden z moich rozmówców, nie powiem który, powiedział, że to nieprawda. Twierdził, że 90 proc. księży to geje… W małych wsiach, na misjach, księża zazwyczaj mają dziewczyny, w dużych miastach mają chłopaków – żartował. – Kardynałowie, którzy są gejami, mówiąc o homoseksualności innych wypierają się swojej orientacji. W zasadzie to wygląda tak, że im bardziej ksiądz jest homofobiczny, tym większe prawdopodobieństwo, że jest gejem. Duchowni starają się ukrywać swój homoseksualizm poprzez zwiększoną homofobię… Atak na środowiska LGBT to atak na Kościół – mówił Martel.

Jak tłumaczył, ludzie, którzy zostają księżmi, często naprawdę wierzą w Boga. Czasem jednak istnieje inny powód, który stoi za tym wyborem.
– Jesteś z małej wsi, albo wychowałeś się w katolickiej rodzinie w katolickim kraju. Nie czujesz pociągu do kobiet, nie chcesz mieć dzieci. Masz wysoki głos, podobają ci się koledzy i nie możesz uporać się ze swoją seksualnością. Wyznając prawdę, w najlepszym wypadku przyniesiesz wstyd rodzinie. W gorszym, twoje życie zamieni się w piekło. Wtedy podejmujesz decyzję o pozostaniu księdzem i dla bliskich stajesz się „świętym”. Słyszysz: „Pamiętaj, nie możesz mieć kobiety” – mówił autor „Sodomy”.

Na koniec Frédéric Martel opowiedział anegdotę o swoim spotkaniu z kard. Dziwiszem.
– Pisałem do niego wielokrotnie, jednak nigdy nie odpowiedział. Pojechałem więc do Krakowa. Zapukałem do drzwi kurii. Otworzył mi młody kleryk, który nie mówił ani słowa w żadnym obcym sobie języku. W końcu domyśliłem się, że pyta „czy chcę przekazać datek”. Pokiwałem głową „tak, tak”, wtedy zaprowadził mnie do Dziwisza. Porozmawialiśmy chwilę. Kardynał doskonale mówi po francusku. Poprosił, żebym przyszedł na drugi dzień, bo teraz ma umówione ważne spotkanie. Nazajutrz spotkaliśmy się, długo rozmawialiśmy, wymieniliśmy upominkami. Później wszystkiego się wyparł. Powiedział, że nigdy mnie nie widział i że w ogóle nie zna francuskiego – mówił Martel. – Skoro kardynałowie potrafią tak kłamać w drobnych sprawach, potrafią też kłamać w wielkich – podsumował.

Poprzedni artykułZ dołu do dołu
Następny artykułBagno po Zielińskim
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).