Trzy „kościelne podmioty” złożyły wnioski do prezydenta miasta Krakowa o obniżenie podatku od nieruchomości.

Kim dokładnie są, o jaką ulgę zabiegają i o jakie kościelne nieruchomości chodzi, nie mogą wiedzieć nawet radni miasta, bo to „tajemnica skarbowa”.

W związku ze stanem zagrożenia epidemicznego Wydział Podatków i Opłat Urzędu Miasta Krakowa, podobnie jak inne miasta, przypominał przedsiębiorcom, że w świetle ustawy o podatkach i opłatach lokalnych mają prawo wnioskować o ulgę w spłacie zobowiązania podatkowego, w tym od nieruchomości. Z tego prawa postanowiły skorzystać „trzy podmioty określane mianem kościelnych”.

O jakie podmioty dokładnie chodzi, o jakie zwolnienie zabiegały i jaki jest stan prawny każdego z nich, próbował się dowiedzieć radny miejski Łukasz Wantuch. W trzystronicowej odpowiedzi na interpelację radnego, podpisanej przez prezydenta Jacka Majchrowskiego, możemy przeczytać:

„(…) każdy dokument, który pozwala zidentyfikować konkretny podmiot, przekazany przez podatnika, płatnika czy inkasenta, objęty jest tajemnicą skarbową”.

– Nie jestem przeciwnikiem udzielania podmiotom kościelnym ulg na zasadach, które obowiązują innych podatników. Nie rozumiem jedynie nadawania tej sprawie aury tajemniczości. To tylko potęguje wątpliwości i powoduje niedomówienia – mówi „FiM” Wantuch.
„Wobec powyższego w odpowiedzi na zapytanie Pana Radnego dotyczące wniosków podatników takich jak krakowskie parafie lub kuria metropolitalna informuję, że trzy podmioty określane mianem kościelnych osób prawnych, złożyły wnioski o ulgę w zakresie podatku od nieruchomości, a postępowania w dwóch przypadkach nie zostały jeszcze zakończone” – czytamy w piśmie z Urzędu Miasta Krakowa.

O tym ile i które „kościelne podmioty” otrzymały ulgi, a także jakie były przyczyny umorzenia podatku, dowiemy się dzięki wykazowi, który jest publikowany co roku na stronach Biuletynu Informacji Publicznej. Wykaz ten, według informacji przesłanych przez biuro prezydenta Majchrowskiego, już nie narusza tajemnicy skarbowej.

Wygląda na to, że jeśli chodzi o finanse kościelne, trzeba siedzieć cicho, nie zadawać pytań i czekać grzecznie aż zapadnie decyzja, której nie będzie już można się sprzeciwić.

Facebook Comments
Poprzedni artykułMasowa apostazja
Następny artykułTańce w kościele
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).