Parafia pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Rawie Mazowieckiej rozpoczęła „Remontowy szturm do nieba”. Każdego, kto stanie na drodze do zebrania jak największej kasy, zaszczuje i zniszczy.

„Przed nami ostatnie miesiące prac remontowych przy naszych obiektach. Jest jeszcze wiele prac do wykonania, musimy także zgromadzić konieczne środki, (…) rozpoczynamy Remontowy szturm do nieba” – czytamy na stronie parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP w Rawie Mazowieckiej (woj. łódzkie), której proboszczem jest ks. Bogumił Karp.
Proboszcz jest tak zdeterminowany w zdobywaniu pieniędzy na remont swojego kościoła, że oprócz regularnych mszy w tej intencji, szukania wolontariuszy, którzy będą za niego „wspierać prace i przekazywać dowolną kwotę”, wyciąga ręce po pieniądze publiczne. I ciągle mu mało.

Szeroki strumień forsy

Remont tzw. dużego kościoła w Rawie trwa już blisko dwa lata. Prace miały się zakończyć w grudniu ub.r., zostały jednak przedłużone do maja br. Konserwacja ołtarzy, wszystkich zabytkowych elementów, wymiana instalacji, podłóg, dachu i okien ma kosztować blisko 22 mln zł. Prawie 15 mln zł na ten cel wyłożył zarząd województwa łódzkiego, korzystając z funduszy europejskich. Pieniądze na remont kościoła płyną szerokim strumieniem, m.in. z Regionalnego Programu Operacyjnego Województwa Łódzkiego na lata 2014–2020, Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji, Urzędu Marszałkowskiego w Łodzi i także Funduszu Kościelnego. Zrzutka nie ominęła miasta. Z lokalnego programu rewitalizacji miasta na remont kościoła przeznaczono 300 tys. zł. To jednak w naszym świeckim państwie nie koniec możliwości dotacji na kościół.
– Wnioskodawcy, będący właścicielami zabytków, w tym m.in. zabytków sakralnych, mogą ubiegać się o uzyskanie dotacji z budżetu miasta na podstawie uchwały nr XLVIII/360/10 Rady Miasta Rawa Mazowiecka z 30 czerwca 2010 r. w sprawie określenia zasad udzielania dotacji na prace konserwatorskie, restauratorskie lub roboty budowlane przy zabytkach wpisanych do rejestru zabytków Rawy Mazowieckiej i w ramach zaplanowanego na dany rok limitu, wskazanego w uchwale budżetowej – tłumaczy burmistrz Rawy Mazowieckiej Piotr Irla.
Z tej furtki postanowili skorzystać niektórzy radni miasta. Na sesji sprzeciwił się temu jedynie radny Tadeusz Boczek.
– Nie chciałbym, żebyście uważali, że jestem przeciwnikiem kościoła… Uważam, że pomagać trzeba biednym, a nie bogatym. Nie jestem za tym, żeby niszczyć zabytki. Za te zabytki odpowiada nie tylko gospodarz, czyli pan burmistrz, ale też drugi gospodarz, Kościół – mówił podczas zebrania. – W 1990 r. Fundusz Kościelny wynosił nieco ponad 2 mln zł. W 2018 r. już ponad 156 mln. Pytam, czy ja jestem przeciwnikiem Kościoła? Jestem przeciwnikiem tego, żeby dawać bogatym, a nie biednym. Czy my nie mamy większych potrzeb na terenie miasta? – pytał radny, nie spodziewając się, co go spotka za te słowa.

Kościelne szambo

Na reakcje strony kościelnej nie trzeba było długo czekać. Podczas niedzielnej mszy ks. Karp wygłosił specjalne oświadczenie w sprawie wystąpienia radnego, na którym nie pozostawił suchej nitki. Jak donosi administrator propisowskiego konta na Facebooku „Uczciwa Rawa”, ludzie mieli po tym wychodzić z kościoła odpowiednio nastawieni.
„Po wysłuchaniu oświadczenia proboszcza wychodzili z kaplicy na Solidarności po mszy o ósmej niemalże ze łzami w oczach, pytając się nawzajem: kogo myśmy wybrali?, naprawdę taki antychryst jest naszym radnym?, jak on nas mógł tak oszukać? itp. – donosi z satysfakcją.
Tylko nieliczni stanęli w obronie radnego.
– Radny odważył się głośno powiedzieć to, co inni mówią po cichu. Skandal, że taki proboszcz nam się trafił. To nie Kościół szczuje, to ksiądz, którego bogiem jest chyba tylko mamona – komentuje jedna z mieszkanek Rawy.
Publiczny lincz w kościele nie wystarczył jednak proboszczowi. Na oficjalnym Facebooku parafii pw. Niepokalanego Poczęcia NMP udostępniono film z sesji Rady Miasta ze wskazaniem, kiedy dokładnie należy się wsłuchać, i zaszczuto radnego.
„To bardzo przykre, że tak ideologiczne, podobne do tych z czasów stalinowskich, wystąpienie radnego Tadeusza Boczka nie znalazło słowa krytyki ze strony włodarzy miasta” – czytamy na Facebooku parafii.
Pobłogosławieni tym wpisem parafianie dali upust nienawiści i ciasnocie swoich umysłów.
„Panie Jezu, wybacz panu radnemu, bo nie wiedział co mówił i chroń nas przed prześladowaniami”, „Siła Polski jest w krzyżu i basta”, „Jak widać, zaprzańców nie brakuje, sam sowieciarz Jerzy Urban nie powstydziłby się takiego pobratymca w antyklerykalnej służbie, jak towarzysz Boczek, czy w Rawie nie ma patriotów, którzy myślą po polsku?” – komentowali z miłością.
Szczyt intelektualnego ograniczenia osiągnął przywołany już bliżej nieokreślony twór o nazwie „Uczciwa Rawa”, który powstał przed wyborami samorządowymi 2018 r., by chwalić byłego burmistrza Rawy Dariusza Misztala (PiS). Na profilu powstał specjalny post, upstrzony serduszkami, kwiatkami, błędami ortograficznymi i interpunkcyjnymi, szkalujący i porównujący wystąpienie radnego Tadeusza Boczka do wystąpień komunistów i nazywający je: „antykościelną i ziejącą zwierzęcym wręcz antyklerykalizmem tyradą”, a samego radnego „odszczepieńcem i zdrajcą”.
W tym nienawistnym pseudointelektualnym wpisie dostało się również innym radym, którzy nie bronili interesów proboszcza, a także obecnemu burmistrzowi Piotrowi Irle.
„Nasz miłościwie nam panujący burmistrz nie odciął się również w sposób jasny i wyraźny od tez i teorii swojego radnego, który tak mało ekumenicznie nie zaprosił nawet katolickiego proboszcza parafii na otwarcie Domu Dziennego Pobytu Senior+ uznając, że wystarczą tylko gospodarze, czyli duchowni ewangeliccy” – czytamy hamując śmiech.
– Ocena prezentowana przez podmioty wskazane w mailu (parafia i „Uczciwa Rawa” – red.) odbiega od standardów szeroko przyjętych w dyskusji publicznej. W mojej ocenie posiada wręcz znamiona mowy nienawiści – komentuje zamieszanie burmistrz Piotr Irla i nie wyklucza wyciągnięcia konsekwencji. – Co do dalszych kroków miasto podejmie decyzję w zależności od dalszego rozwoju sytuacji – dodaje.
Pod dnem szamba wygodne miejsce dla siebie zawsze znajdą panowie w sutannach i ich sługusy.

Facebook Comments
Poprzedni artykułPiąta kolumna 13/2019
Następny artykułOłówki na sztorc!
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).