Pandemia COVID-19 odcisnęła się w znaczącym stopniu nie tylko na finansach parafii, ale też finansach Stolicy Apostolskiej, pogarszając i tak katastrofalną ich kondycję. Czy koronawirus dobije Kościół pod względem ekonomicznym?

Watykan ogłosił cięcia wydatków w związku z dramatyczną sytuacją ekonomiczną, wywołaną przez koronawirusa SARS-CoV-2. Spadek datków od wiernych i zysków z ruchu turystycznego przyczynił się do pogłębienia złej kondycji finansowej Stolicy Apostolskiej, a wszelkie znaki na ziemi i niebie wskazują, że będzie jeszcze gorzej, bowiem kryzys uszczupli strumień środków napływających do papieża z zagranicy – mówi artykuł opublikowany niedawno przez „The Wall Street Journal”. Mimo to Watykan nie zamierza obcinać pensji pracownikom, choć możliwe, że recesja odbije się np. na projektach charytatywnych. Nikt w Kurii Rzymskiej nie śnił o takim obrocie sytuacji, a jeszcze całkiem niedawno inwestowano tam pieniądze od wiernych w filmy o kosmitach czy Eltonie Johnie.

Stop rozrzutności!

O kłopotach finansowych Stolicy Apostolskiej oraz próbach ich rozwiązania przez administrację papieża Franciszka było w ostatnich miesiącach dość głośno. W październiku ubiegłego roku Żandarmeria Watykańska dokonała „nalotu” na biura Urzędu Informacji Finansowej (AFI) w związku z podejrzanymi inwestycjami zagranicznymi, jakich tam dokonywano. Kilka tygodni później z funkcji zrezygnował szwajcarski prawnik René Brülhart, dyrektor AFI. Skandal koncentrował się wokół przeznaczania pieniędzy ze świętopietrza m.in. na inwestycje w filmy i zakup nieruchomości, mimo że oficjalnie fundusze te, zbierane od wiernych, miały być przeznaczane na cele dobroczynne („FiM” 50-51/2019).

Watykańska afera finansowa została szybko przykryta przez pandemię COVID-19, która uderzyła w Kościół na całym świecie w związku z obostrzeniami sanitarnymi, wprowadzonymi przez władze. Choć sceny przedstawiające papieża na pustym placu św. Piotra przejdą do historii, kler szybko uświadomił sobie, że koronawirus przynosi mu potężne straty finansowe. Chodzi nie tylko o datki na tacę, będące podstawowym dochodem dla parafii, ale wiele innych źródeł, z których zyski, z powodu globalnej zapaści ekonomicznej, mogą dramatycznie stopnieć.

Sytuacja sprawiła, że 8 kwietnia administracja watykańska przygotowała okólnik skierowany do wszystkich podległych instytucji i departamentów na temat konieczności cięcia wydatków. Został on wysłany dopiero 17 kwietnia. Pismo zawiera prośbę o ograniczenie zbędnych ekspertyz oraz zawieszenie niektórych przedsięwzięć. Poinformowano także o zamrożeniu wszelkich wydarzeń promocyjnych, wezwano do korzystania z urlopów i nienabywania nowego wyposażenia biurowego. Około pięciu tysięcy „pracowników papieża” nie musi jednak martwić się o pracę ani o wypłaty, choć, jak podał o. Augusto Zampini, specjalny delegat ds. koronawirusa, część najwyższych urzędników Kurii Rzymskiej rzekomo zgodziła się na obniżenie pensji.

„Obecna sytuacja związana z COVID-19 ma poważne konsekwencje w skali globalnej i w nadchodzącym okresie wywrze jeszcze większy wpływ na sytuację ekonomiczną Stolicy Apostolskiej/Watykanu” – podsumowuje publikacja.

Niektóre scenariusze na przyszłość spędzają sen z powiek papieskim finansistom.

Pieniążków nie będzie

Jak pisze Francis X. Rocca z „The Wall Street Journal”, specjalizujący się w kościelnych finansach, Watykan stracił dużo z powodu zamknięcia tamtejszych muzeów, ściągających corocznie około sześciu milionów odwiedzających i przynoszących 43 mln dolarów zysku (katolicka agencja CNA podaje wyższe sumy, np. 87 mln dolarów w 2015 r.). Otwarcie muzeów, planowane w drugiej połowie maja, nie od razu poprawi sytuację, bo liczba gości zostanie ograniczona i konieczny będzie reżim sanitarny. Dodatkowo pewne jest, że po złagodzeniu obostrzeń turyści z całego świata nie ruszą szturmem na Rzym.

Spadek wpływów z tacy, odnotowany wskutek całkowitego lub częściowego zamknięcia kościołów, wymusił rewolucyjną decyzję papieża o świętopietrzu, tradycyjnie zbieranym w niedzielę najbliższą dniu świętych Piotra i Pawła (29 czerwca). Datki z niego przekazywane są w całości do Stolicy Apostolskiej, a w 2018 r. przyniosły Watykanowi 50 mln euro (10 mln mniej niż rok wcześniej). W 2020 r., decyzją papieża, danina ma być zbierana 4 października, w dniu wspomnienia św. Franciszka z Asyżu. Prognozy i tak nie są obiecujące, ponieważ znaczna część datków pochodzi tradycyjnie od wiernych ze Stanów Zjednoczonych, dotkniętych recesją i wzrostem bezrobocia wskutek rozprzestrzeniania się koronawirusa. Możliwe więc, że w tym roku katolicy zza oceanu będą mniej hojni, choć i tak kwoty zbierane ze świętopietrza regularnie maleją, mimo że można je wpłacać przez cały rok, także online. W 2012 r. zebrano 78 mln dolarów (z czego 30 proc. z USA). Do postępującego spadku przyczyniają się bezsprzecznie nastroje wśród tamtejszych katolików związane ze skandalem pedofilskim, który nie tylko pogrążył Kościół wizerunkowo, ale również zmusił diecezje do wypłaty ogromnych kwot dla ofiar księży zboczeńców.

Z kolei z szacunków zaprezentowanych przez Katolicką Agencję Informacyjną (CNA) z siedzibą w USA wynika, że Watykan wskutek epidemii stracił do tej pory około 25 mln euro, choć nie są to ostateczne sumy. Nie wiadomo na przykład, jak obecna sytuacja wpłynie na funkcjonowanie Instytutu Dzieł Religijnych (często określanego błędnie „bankiem centralnym” Stolicy Apostolskiej), skąd Watykan również otrzymuje fundusze na działalność. W 2018 r. było to 17 mln euro, o połowę mniej niż w 2017 r. – dodaje CNA.

Biskupie, zaciskaj pasa

„Watykan zarabia normalnie 40–50 mln euro rocznie w postaci czynszów od najemców, głównie w Rzymie, jednak kwoty te zapewne zmniejszą się” – pisze Rocca, wskazując na kolejny problem na papieskim horyzoncie. Z informacji przekazanych przez Kurię Rzymską wynika jednak, że zapadła zgoda na zmniejszenie czynszu dla tych, którzy z powodu pandemii wpadli w finansowe
tarapaty.

W podobnej sytuacji znajdują się diecezje wynajmujące nieruchomości. Dziennikarz dodaje, że pandemia odbije się też na wysokości danin wpływających do Stolicy Apostolskiej od biskupów z najbogatszych krajów, jak Niemcy, Włochy czy USA. U naszych zachodnich sąsiadów przełoży się to również na funkcjonowanie kościelnych mediów, ośrodków zdrowia i domów opieki, choć na razie trudno mówić o wysokości strat – powiedział Matthias Kopp, rzecznik Konferencji Episkopatu Niemiec. Stefano Proietti, jego włoski odpowiednik, poinformował z kolei, że 220 mln euro wpłacone przez Włochów na fundusz kościelny już zostało wykorzystane przez państwo na walkę ze skutkami pandemii.

W swojej analizie Rocca zwraca także uwagę na problemy parafii. Okazało się, że wiele europejskich parafii, w przeciwieństwie do amerykańskich, nie posiada możliwości zbierania tacy online. Mimo to w Stanach wpływy z datków znacząco zmalały. W archidiecezji Nowy Jork wskutek zamieszania wywołanego przez koronawirusa jest ich ok. połowy mniej, w Los Angeles o 40 proc.
Choć nie padają jeszcze konkretne dane, nie ma wątpliwości, że kryzys wywołany przez SARS-CoV-2 odbije się na budżecie Watykanu. Jakie będą jego długofalowe konsekwencje, nie wie nikt. Jedno jest pewne – zarówno dla parafii, diecezji, jak i dla wierchuszki Kościoła przyszły chude lata. Szczególnie odczuje je Stolica Apostolska, która, choć bogata, jest ponoć… uboga, co jak mantrę powtarzają różni duchowni.

– Podstawowy problem Kościoła katolickiego jest taki, że przy ogromnych zasobach jego płynność finansowa jest niska – powiedział o. Anthony Stoeppel, wykładowca kościelnej ekonomii z Seminarium i Uniwersytetu św. Patryka w Menlo Park w rozmowie z „The Wall Street Journal”. – Papież teoretycznie mógłby sprzedać bazylikę św. Piotra, ale nawet wtedy nie będą to jego pieniądze.
Najbliższe miesiące pokażą, czy będzie musiał to zrobić.

* Cytaty za: Rocca F. X., Pandemic Deepens Catholic Church’s Financial Crunch, From Vatican to Parishes, wsj.com, 24/04/20.

Facebook Comments