Były ksiądz neguje poczynania biskupa i krytykuje Kościół w sprawie polsko-żydowskiego dialogu.

„Dialog z judaizmem przybiera coraz dziwniejsze formy. Oczywiście nie ma nic złego w przekazywaniu informacji na temat chasydów, ale organizowanie PIELGRZYMKI do grobów cadyków to jakaś aberracja. Pielgrzymka to podróż podjęta z pobudek religijnych do miejsc świętych. Od kiedy groby cadyków są miejscami świętymi dla katolików?” – napisał na swojej stronie były ksiądz Jacek Międlar, znany z kontrowersyjnych poglądów wobec Żydów. Księdza narodowca oburzyła informacja o zorganizowanej 19 lipca przez archidiecezję warszawską II pielgrzymce autokarowej „Śladami cadyków”. Odbyła się ona pod honorowym patronatem bp. Rafała Markowskiego, przewodniczącego Komitetu Konferencji Episkopatu Polski ds. Dialogu z Judaizmem. Zaplanowano odwiedzenie kilku żydowskich cmentarzy, gdzie pielgrzymi mogli „oddać się medytacji” przy ohelach (grobowcach) cadyków, wysłuchać opowieści o życiu „Milczącego Rebego” Menachema Mendla z Warki, o praktyce cadyków dynastii Amszinów i o historii cadyka ze Strykowa, zwanego władcą cudów oraz uczestniczyć w śpiewaniu nigunów, czyli pieśni chasydzkich.

„W tajniki duchowości chasydzkiej i nauk cadyków wprowadzać nas będzie Symcha Keller, były rabin Łodzi, chasydzki nauczyciel duchowy, kantor i muzyk” – zachęcała na swojej stronie archidiecezja warszawska. Pielgrzymka śladami cadyków rozpoczęła się dla katolików mszą w kościele pw. św. Kazimierza Królewicza Sióstr Benedyktynek Sakramentek w Warszawie i biegła przez Mszczonów, Aleksandrów Łódzki, Stryków i Sochaczew.

– O szczegóły proszę pytać bezpośredniego organizatora tego wyjazdu – powiedział rzecznik archidiecezji warszawskiej ks. Przemysław Śliwiński, który mimo urlopu rozmawiał z „FiM” bez jakichkolwiek uprzedzeń.

Były ksiądz Jacek Międlar nie po raz pierwszy atakuje bp. Rafała Markowskiego, brata Grzegorza Markowskiego, wokalisty zespołu Perfect. Międlarowi i wszystkim „narodowcom” bp Markowski naraził się już w 2017 r., przepraszając Żydów za mord w Jedwabnem.

– Kościół z ogromnym bólem ogarnia tych synów narodu polskiego, szczególnie tych katolików, którzy brali udział w tej kaźni – takich słów ani Międlar, ani żaden polski narodowiec biskupowi wybaczyć nie mogą. Przy okazji dostało się również innemu biskupowi.

„Prawdopodobnie przepraszał w imieniu Konferencji Episkopatu Polski, którego szef, a zarazem inicjator Dni Judaizmu w Polsce abp Stanisław Gądecki na każdym kroku Żydom robi dobrze” – pisał wówczas Międlar. – „Patrząc na jego biografię, a zwłaszcza spis publikacji naukowych, w których co drugi tytuł tyczy się tematyki żydowskiej, rzec można, że hierarsze bliżej do Naczelnego Rabina w Polsce niż do szefa polskiego episkopatu. Polscy biskupi, a zwłaszcza Gądecki i Markowski, z miejsca powinni zostać skazani na infamię, a z naszej ojczyzny wyrzuceni precz… najlepiej do tolerancyjnego Izraela. Najlepiej w rytmie piosenki Grzegorza Markowskiego: Idź precz…”.

Pielgrzymka „Śladami cadyków” wzbudziła sporo emocji na narodowo-katolicko–prawicowym portalu Polonia Christiana: „To jawny synkretyzm religijny. Skandal!” – napisała internautka Anna. – „Na początek pielgrzymki, a za parę (? – red.) będą nas przekonywać, że to myśmy ukrzyżowali Chrystusa, jeśli nie fizycznie, to duchowo – naszym antysemityzmem. Jak w piosence: Bo to się zwykle tak zaczyna…” – wyraził swoje nastawienie komentator Bogdan. Internauta Tytus nie ma w tej sprawie już żadnych wątpliwości: „Judeizacja chrześcijaństwa jak widać postępuje – szykuje się w KK wielka podmianka. Ani się obejrzymy jak księży w kościele zastąpią rabini”.

Przy okazji niecodziennej pielgrzymki, zorganizowanej przez archidiecezję warszawską, warto przypomnieć wszystkim narodowcom katolikom, że orędownikiem i inicjatorem dialogu katolicko-żydowskiego był Jan Paweł II. Dziwne, że akurat oni o jego naukach tak szybko zapominają, a tylko biskup archidiecezji warszawskiej Rafał Markowski wprowadza je w życie.

Facebook Comments
Poprzedni artykułRóżańcowy biznes
Następny artykułPastor chronił pedofila
Zbigniew J. Nita
Dziennikarz związany z „FiM” z przerwami od 2001 r. Mieszka i pracuje na trudnym terenie południowo-wschodniej Polski. Interesuje się tematyką społeczną, gospodarczą, historyczną, mniejszościami narodowymi, religijnymi i wszystkim co nietypowe. Pracował dla wielu regionalnych i ogólnopolskich tytułów prasowych. Charakteryzuje go wrodzona tolerancja na głupotę swoją i innych oraz trudny charakter. (Jedną z jego zalet jest to, że zna swoje wady – przyp. red.).