Adoptować duchowo można zygotę, medyka, chorego, konającego, terrorystę… Czemu nie wirusa?

Aczkolwiek adopcja brzmi zacnie i w dobie rodzicielskiego kryzysu może kojarzyć się pozytywnie, to wydaje się, że pewne „adopcje” służą jedynie do zaspokajania ego pomysłodawców. Osoby wierzące podchwyciły pomysł poddany przez ich duchowych naganiaczy, że oto nadeszła era adopcji. A pomysł wpisuje się doskonale w ideę, jak sprawić wrażenie, że coś się robi, nie angażując w to żadnych środków. A broń Boże żadnych środków finansowych. Kościół nie jest organizacją, która kiedykolwiek z własnej nieprzymuszonej woli chciałaby uszczuplić swoje finansowe zasoby.

Dotychczas kościelną specjalnością była adopcja płodów. Wystarczyło wymówić formułkę typu: „Przyrzekamy Ci z oczyma utkwionymi w żłóbek betlejemski, że odtąd staniemy na straży budzącego się życia. Walczyć będziemy w obronie każdego dziecięcia i każdej kołyski równie mężnie, jak nasi ojcowie walczyli o byt i wolność narodu, płacąc obficie krwią własną”, aby mieć poczucie, że zrobiło się coś wielkiego. Przewodził w tym Ruch Krzewienia Duchowej Adopcji z siedzibą na Jasnej Górze, propagujący „duchową adopcję dziecka poczętego zagrożonego zagładą”.

Nastały trudne czasy, kiedy wyjątkowo potrzebna jest pomoc chorym i tym, którzy tę pomoc niosą innym. Czasy, kiedy liczy się pomoc konkretna, w postaci sprzętu medycznego i pieniędzy. Ale i w takim czasie oglądamy powtórkę z historii i zamiast dodatkowych respiratorów, mamy akcję Duszpasterstwa Służby Zdrowia, Polskiego Towarzystwa Opieki Duchowej w Medycynie i Apostolstwa Chorych o nazwie „Zaadoptuj medyka i chorego”.

„Jeśli chcesz adoptować duchowo jakąś osobę, podejmij codziennie modlitwę w intencji tej osoby i jej rodziny. Wystarczy, że w sercu wzbudzisz intencję adopcji i podejmiesz wysiłek modlitwy. Codziennie módl się dowolnie wybraną modlitwą, np. Ojcze nasz, Zdrowaś Mario, Pod Twoją obronę lub inną” – można przeczytać na plakacie promującym działalność, która nic nie kosztuje. Modlitewnym wsparciem można objąć lekarzy, pielęgniarki, położne, diagnostów laboratoryjnych, ratowników medycznych, farmaceutów, salowe, kapelanów, wolontariuszy oraz osoby chore.

„Potrzebne jest wsparcie duchowe dla personelu medycznego i chorych. Dlatego proponuję zaadoptowanie medyka i chorego. Chodzi, oczywiście, o adopcję modlitewną, otoczenie ich pancerzem modlitwy, np. codziennie jedno Pozdrowienie anielskie. Nasz personel medyczny jest pełen obaw, obserwując szczególnie to, co dzieje się w Bergamo. Nic dziwnego, to osoby, które działają na pierwszej linii frontu, dlatego potrzebują naszego modlitewnego wsparcia. Muszą wiedzieć, że ktoś o nich pamięta, modli się, docenia ich służbę i poświęcenie dla drugiego człowieka. Prosiłem księży kapelanów, by podczas sprawowania Eucharystii pamiętali szczególnie o pracownikach służby zdrowia i chorych. Myślę, że to dobra akcja, w którą mogą się włączyć wszyscy” – objaśnia pomysłodawca, ks. Arkadiusz Zawistowski.

Kiedy we Włoszech wzrosła liczba ofiar koronawirusa, Włosi należący do Stowarzyszenia Apostołów Bożego Miłosierdzia „Faustinum” wyszli z inicjatywą: „Adoptuj konającego”. Zachęcają do odmawiania koronki do Bożego Miłosierdzia za umierających, którzy chorują na COVID-19, a nie mają możliwości przyjęcia sakramentów. Chodzi szczególnie o przebywających na oddziałach intensywnej terapii – informują siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia.

Do bezkosztowej (dla pomysłodawców) akcji szybko przyłączyły się polskie zakonnice. Na stronie internetowej klasztoru w Łagiewnikach pojawiła się informacja: „W Sanktuarium Bożego Miłosierdzia w Krakowie-Łagiewnikach siostry ze Zgromadzenia Matki Bożej Miłosierdzia na stronie www.faustyna.pl prowadzą dzieło Koronki za konających. Na numer 505 060 205 można wysyłać SMS tylko z imionami umierających (bez żadnych dopisków). Każdy, kto pragnie wspierać osoby umierające przez modlitwę słowami Koronki do Miłosierdzia Bożego, powinien wypełnić niżej podany formularz. Należy w nim podać swoje imię, miejscowość, numer telefonu komórkowego i e-mail, określić dzień i godzinę, w której składana jest deklaracja wspierania konających (można wybrać tylko dwie godziny w ciągu dnia), a także sposób odbierania informacji o konających (SMS lub e-mail). W wybranej strefie czasowej dana osoba może otrzymać tylko jedno powiadomienie z imieniem osoby konającej”.

Po otrzymaniu wiadomości z imieniem osoby umierającej należy w ciągu 15 minut zwrotnie odpowiedzieć: AMEN. To hasło jest potwierdzeniem odbioru informacji i oznacza odmówienie jeden raz koronki do Miłosierdzia Bożego w intencji konającego. Oczywiście nie zabrakło informacji, że dary na pokrycie kosztów abonamentu i wysyłanych esemesów z imionami konających można wpłacać na podane konto.

Czyż nie lepszym pomysłem byłaby od razu religijna akcja „Zaadoptuj wirusa”? Aby nie był taki zły i nie zabijał niewinnych ludzi? Wirus może nie wzbudza tego samego rodzaju emocji, co „nienarodzone dzieci”, ale przypomnijmy, że osoby wierzące mają wprawę w podobnych adopcjach. Trzy lata temu powstał chrześcijański projekt „Zaadoptuj terrorystę”, którego pomysłodawcą był ekskapelan armii amerykańskiej, pastor Thomas Bruce, który stworzył portal internetowy Adoptuj Terrorystę (Adopt-a-Terrorist for Prayer – Atfp.org).

A jeśli to wszystko nie przyniesie żadnych efektów, to wypada jedynie czekać na tych, którzy chcieliby zaadoptować Kościół. Aby wpoić mu odpowiednie zasady moralne i nauczyć, że poza powtarzaniem rytualnych modlitewnych tekstów i adopcyjnych formułek, należy zrobić coś konkretnego, aby pomóc bliźnim. Albo komukolwiek. Tym bardziej, jeśli ma się za co.

Facebook Comments
Poprzedni artykułPonad prawem, wbrew rozsądkowi
Następny artykułZ diabelską wizytą
Dariusz Kędziora
Jest dziennikarzem i tłumaczem. Zajmuje się przede wszystkim sprawami światopoglądowymi – komentując i oceniając je z ateistycznego punktu widzenia, co w kraju zdominowanym przez religijną większość nie jest częste. Jest prezesem Koalicji Ateistycznej – organizacji, która zabiega o prawa osób niewierzących, a także członkiem założycielem Kongresu Świeckości, grupującym większość organizacji, które stawiają sobie za cel realizację postulatów budowy świeckiego państwa. Jest absolwentem Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie i jej byłym wykładowcą (Otwarty na długie dyskusje światopoglądowe, nawet jeśli nie uda się ich zakończyć konsensem – przyp. red.).