„Musimy być z ludźmi, rozumiejąc ich problemy, ich biedę. I też liczymy na empatię z drugiej strony” – powiedział kard. Nycz, kontynuując kościelną kampanię żebrania.

W czasie epidemii koronawirusa w Polsce Kościół katolicki swoim nieustannym utyskiwaniem na brak pieniędzy i nachalnymi żebrami zdążył doprowadzić nas do mdłości. Tymczasem przedstawiciele kościołów: prawosławnego, ewangelickiego, autokefalicznego, zielonoświątkowego, baptystów, metodystów, mariawitów, muzułmanie, żydowskie gminy wyznaniowe czy buddyści ani razu nie wystosowali próśb o wsparcie finansowe do wiernych ani do państwa.

W rolę żebrzącego na antenie RMF FM wcielił się metropolita warszawski kardynał Kazimierz Nycz:

– Przy dobrej relacji proboszcza z parafianami i parafian z proboszczem ludzie zaczynają się bardzo szybko domyślać i myślą o tym, by być współczującym także dla materialnych potrzeb parafii – mówił, nie wspominając jednak ani słowem o rozumieniu materialnych potrzeb wiernych, np. tych, którzy stracili pracę czy dzieci wykluczonych z powodu braku komputera.

Kardynał nie wspomniał również o budowie Roma Tower, zwanej też „Nycz Tower”, wysokiej na 170 m wieży w ścisłym centrum Warszawy. Wieża ma stanąć na gruntach należących właśnie do archidiecezji warszawskiej. Wartość inwestycji szacowana jest na 150 mln euro. Na powierzchni 55 tys. metrów kwadratowych powstaną ekskluzywny, sześciogwiazdkowy hotel, luksusowe biura, apartamenty pod najem długoterminowy oraz lokale usługowe. Cena za 1 metr takiego apartamentu opiewa na 20 tys. zł. I wszystko to oczywiście na chwałę pana. Pana Nycza oczywiście.

Facebook Comments
Poprzedni artykułKoronawirus „żołnierz Allaha”
Następny artykułChrześcijański anioł śmierci
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).