Koszmar wspomnień

Zamknij oczy i wyobraź sobie, że jesteś zamknięty w małym mieszkaniu na ósmym piętrze, kompletnie sam. W oknach nie ma klamek. To czy dzisiaj cokolwiek zjesz, zależy od twojego kata, który oprócz tego, że cię więzi, to bije i gwałci. Wołasz o pomoc. Nikt nie reaguje. To pułapka. A teraz wyobraź sobie, że w tej pułapce jest dziecko.

Któregoś dnia powiedział: Nawet nie wiesz, jak o tym marzyłem. O czym, proszę księdza? – zapytałam. Zaraz zobaczysz, moje słoneczko – zasunął zasłony, mocno chwycił mnie za ręce. Nie krzycz, bo wtedy będzie bolało bardziej – powtarzał. Zaczął zdzierać ze mnie ubranie. To był taki strach, że nie możesz oddychać. Był silny, ważył sto kilogramów. Krzyczałam, błagałam, by przestał.

Gdy skończył, owinęłam się w koc, położyłam przy ścianie i płakałam. Jadę. Mam mszę wieczorną w Stargardzie – rzucił. Kazał mi wziąć jakieś dziwne tabletki. Otworzył usta i sprawdził, czy na pewno je połknęłam. Krew spływała mi po nogach. Weszłam do wanny. Zaczęłam ją spłukiwać, ale było jej więcej i więcej. Miałam rozciętą wargę, na udach siniaki. Zaczęłam powtarzać: Mamusiu, gdzie jesteś? Pomóż mi. W tej chwili oddałabym wszystko, aby była przy mnie (…)”…

Opr. Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 26/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *