14 lutego od stuleci uchodzi za święto zakochanych. Słusznie? Ten dzień zapisał się na kartach dziejów licznymi zbrodniami i tragediami.

Walentynki są świętowane w Europie już od średniowiecza. Dziś cieszą się popularnością niemal na całym świecie i obchodzone są przez miliony zakochanych par. Niewiele z nich zdaje sobie sprawę z historii tego dnia.

Krwawe masakry

Ogrom cierpień, jakie dotknęły ludzkość 14 lutego, rozpoczyna się od krwawego pogromu Żydów w Strasburgu w 1349 r. Chorzy z nienawiści antysemici zamordowali wtedy około 2 tys. wyznawców judaizmu (niemal połowa spłonęła żywcem). W 1530 r. podobnymi wyczynami wsławili się hiszpańscy konkwistadorzy, którzy rozpoczęli krwawe prześladowania rdzennego ludu Tarasków. W dniu św. Walentego przeprowadzili widowiskową egzekucję króla Tangaxuana II – wódz został rozerwany końmi, a jego ciało po śmierci publicznie spalone. Zabójstwo stanowiło zaledwie preludium do ludobójstwa ludów tubylczych środkowego Meksyku (wybito około 25 mln ludzi).

1556 r. Kościół katolicki potępił i ekskomunikował abp. Thomasa Cranmera, lidera reformy anglikańskiej i przeciwnika królowej Marii I Tudor. Skrajnie katolicka „Krwawa Mary” wykorzystała okazję do przeprowadzenia antyprotestanckiej czystki. Najbardziej ostrożne szacunki mówią o 290 „kacerzach” skazanych na śmierć z jej bezpośredniej inicjatywy. Cranmer spłonął na stosie już w marcu tego samego roku.

14 lutego 1655 r. po raz kolejny dał o sobie znać antagonizm indiańsko-hiszpański. Mapuczowie wszczęli nieudane powstanie wyzwoleńcze na terenie współczesnego Chile. Dokładna liczba ofiar tych starć nie jest znana. Wiadomo, że obie strony konfliktu dopuściły się licznych zbrodni wojennych oraz czystek etnicznych. Europejscy kronikarze opisali m.in. przypadki chwytania chrześcijańskich żołnierzy do niewoli i rytualnego składania ich w ofierze politeistycznym bożkom.

Dzień zakochanych nie był również zbyt przyjemny w 1779 r. Śmierć ponieśli wówczas członkowie brytyjskiej ekspedycji kolonialnej pod przewodnictwem kapitana Jamesa Cooka. Podróżnicy zostali zamordowani i pożarci przez kanibali na jednej z hawajskich wysp, sam Cook padł od serii ciosów zadanych drewnianymi pałkami.

Sto lat po zabójstwie odkrywców wybuchła „wojna o saletrę” – konflikt zbrojny pomiędzy siłami chilijskimi i boliwijsko-peruwiańskimi. W trwających pięć lat starciach zginęło około 28 tys. żołnierzy obu stron. Dobry klimat tego dnia nie udzielił się również żołnierzom brytyjskim i burskim, którzy w 1900 r. stoczyli ze sobą bitwę o Colenso (region KwaZulu-Natal). Śmierć ponieść mogło nawet 2,5 tys. wojaków.

Walentynki 1919 r. rozpoczęły się natomiast wojną polsko-bolszewicką. Trwający dwa lata konflikt pochłonął ponad 100 tys. ludzkich żyć, przewracając do góry nogami mapę geopolityczną Europy Środkowo-Wschodniej. Na nudę nie mogli też narzekać mieszkańcy Stanów Zjednoczonych, którymi w 1929 r. wstrząsnęła niesławna „masakra w dniu świętego Walentego”. Tego dnia z rąk mafiosów Alfonsa Capone zginęła grupa bandytów z irlandzkiego gangu Deana O’Baniona. Rzeź ugruntowała pozycję „Człowieka z Blizną” w chicagowskim podziemiu kryminalnym.

Ogrom walentynkowego zła dotknął także Polaków. Zimą 1945 r. 100 naszych rodaków poległo z rąk siepaczy Ukraińskiej Powstańczej Armii w Byczkowcach (obecnie wieś położona jest w obwodzie tarnopolskim). Nacjonalistyczni bandyci obcinali ofiarom uszy i nosy, wyłupywali im oczy oraz podrzynali sierpami gardła. W napadzie – według relacji świadków – uczestniczyły nawet nastoletnie dziewczynki.

Walentynkowy terroryzm

Terroryzm jest kolejną plagą towarzyszącą obchodom święta zakochanych. Pierwszym walentynkowym zamachem w najnowszej historii świata jest nieudana próba porwania Adolpha Dubsa, ambasadora Stanów Zjednoczonych w Demokratycznej Republice Afganistanu (1979 r.). Mężczyzna zginął w trakcie wymiany ognia pomiędzy maoistowskimi ekstremistami i funkcjonariuszami służby bezpieczeństwa KHAD. Śmierć dyplomaty była jednym z czynników poprzedzających radziecką interwencję w środkowoazjatyckim kraju (nawet 2 mln ofiar).
Świat muzułmański na nowo zapłonął równo 10 lat po śmierci Dubsa. Irański ajatollah Ruhollah Chomejni ogłosił wtedy fatwę wzywającą szyitów do zamordowania Salmana Rushdiego – pisarza, autora „Szatańskich wersetów”, ateisty oraz znanego krytyka islamu. Tysiące fundamentalistów wypełzło na ulice miast Bliskiego Wschodu, aby wszcząć zamieszki przeciwko „bluźniercy” i całemu światu Zachodu. Eseista kolejne dekady spędził pod całodobową ochroną policji.

Walentynki 2003 r. zostały zapamiętane głównie ze względu na tragiczną akcję policji wymierzoną w quasi-partyzanckie Rewolucyjne Siły Zbrojne Kolumbii (FARC). Lewacy przygotowali kontratak – w zasadzce z wykorzystaniem materiałów wybuchowych zginęło blisko 20 funkcjonariuszy, kolejnych 30 zostało rannych.

Obchody święta również dwa lata później zaliczały się do „wybuchowych”. W libańskim Bejrucie eksplodowała potężna bomba – w zamachu zginął przywódca sunnickich liberałów Rafik al-Hariri i kilkudziesięciu jego zwolenników. Domniemanymi sprawcami ataku byli islamiści z Hezbollahu lub agenci syryjskiego wywiadu. Polityczny mord wywołał gniew milionów Arabów i tzw. rewolucję cedrów. Bunt opłacił się, bo po kilkudziesięciu dniach protestów kraj odzyskał niepodległość (Syria okupowała Liban przez 30 lat – przyp. aut.) i stał się demokratyczny.

14 lutego 2008 r. chory psychicznie Amerykanin Steven Kazmierczak zaatakował kampus Uniwersytetu Północnego Illinois w DeKalb – w brutalnym ataku socjopaty zginęło sześć osób (w tym sam napastnik). Podobny przebieg miał atak zrealizowany dekadę później – 19-letni Nikolas Cruz wtargnął wtedy do liceum w Parkland, gdzie zamordował 17 uczniów i nauczycieli oraz ranił kilkanaście innych osób. Niezrównoważony sprawca zaraz po masakrze udał się na ucztę do McDonalda.
Ostatni z walentynkowych morderców przebywa obecnie w więzieniu (spędzi tam resztę życia) i – co najważniejsze – jest wzorem dla setek amerykańskich nastolatków. Dlaczego? Sprawca był tzw. incelem – członkiem skrajnie prawicowej subkultury „prawiczków”, którzy twierdzą, że z winy społeczeństwa… nie mogą mieć udanego życia seksualnego. Desperat zainspirował kilku innych zbrodniarzy.

Nieromantyczna wendeta

Święto zakochanych 1981 r. zostało obrzydzone przez Hinduskę Phoolan Devi. Kobieta była przywódczynią bandy, która napadła na wieś Behmai i zabiła 22 miejscowych chłopów. Pospolity akt terroru – jak mogłoby się wydawać – stanowił zemstę na zwyrodniałych zboczeńcach. Mieszkańcy miejscowości kilka lat wcześniej porwali ją i przez kilka tygodni zbiorowo gwałcili. Devi, choć trafiła do więzienia, stała się symbolem oporu indyjskich kobiet oraz bohaterką miejscowych lewicowców.

W latach 90. XX w. zemsta dopadła z kolei seryjnego mordercę i gwałciciela Andrieja Czikatiłę – „rzeźnika z Rostowa”. Ukrainiec zabił minimum 53 obywateli Związku Radzieckiego. W walentynki strażnicy więzienni uśmiercili go strzałem w tył głowy.

Tragiczne wypadki

Nagła śmierć zabrała także tysiące ofiar wypadków. W 1981 r. w pożarze nocnego klubu w Dublinie zginęło 48 Irlandczyków, dziewięć lat później ponad 90 Hindusów poniosło śmierć w katastrofie Airbusa 2300 pod Bengaluru, w 1998 r. 120 Afrykańczyków zginęło w wyniku eksplozji cysterny w kameruńskim mieście Jaunde, w 2004 r. 25 Rosjan odeszło z tego świata w katastrofie budowlanej w popularnym parku wodnym „Transvaal”. Największą walentynkową katastrofą był jednak pożar więzienia w Comayagua w środkowym Hondurasie – w przepełnionym zakładzie żywcem spłonęło 360 osadzonych. Część mediów okrzyknęła incydent najtragiczniejszym pożarem we współczesnej historii Ameryki Łacińskiej.

***

Liczba ofiar walentynek robi wrażenie. Czy powinniśmy więc obchodzić tego dnia święto zakochanych? Jasne! Ale zachowajcie czujność: zło nigdy nie śpi…

Facebook Comments
Poprzedni artykułNajnowszy numer tygodnika „Fakty i Mity”
Następny artykułWielki bal u Szatana
Urodziłem się w 1996 roku. Pochodzę z Wybrzeża i przez całe życie mieszkam w województwie zachodniopomorskim. Obecnie kończę studia licencjackie na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. (Głęboko wierzy w to, że zdoła poprawić świat, ale młody wiek usprawiedliwia tę naiwność - przy. red.).