fot. Adobe Stock
Polska to raj dla księży. Większość naszego społeczeństwa traktuje ich jak święte krowy, nie płacą podatków, zarabiają krocie, do tego mogą liczyć na niezwykłą przychylność organów ścigania.

Niskie wyroki, zawieszenia wykonania kar lub całkowite umarzanie śledztw – na to zawsze mogą w Polsce liczyć panowie w czarnych sukienkach.

Nie odrabia, nie płaci

Ksiądz Andrzej Adamiak, kustosz sanktuarium Marii Śnieżnej na Górze Iglicznej koło Międzygórza, rok temu został prawomocnie skazany na 10 miesięcy prac społecznych i zapłatę nawiązki na rzecz turysty, którego raził paralizatorem. Mężczyzna z poparzeniami brzucha trafił do szpitala. Ksiądz z wyroku nic sobie nie robi. Ani społecznie nie pracuje, ani nie płaci, bo – jak twierdzi – nie pozwala mu na to zły stan zdrowia. Z zasądzonej nawiązki poszkodowany turysta otrzymał do tej pory zaledwie 400 zł. W ciągu roku ksiądz przelał mu na konto kilka razy kwoty od 50 do 100 złotych. Kuria nie wyciągnęła wobec niego żadnych konsekwencji. Duchowny nadal pełni funkcję kustosza, na co oczywiście pozwala mu stan zdrowia. Bezczelne wyśmiewanie się z wymiaru sprawiedliwości uchodzi mu płazem.

Nieodpowiedzialny – niewinny

Sąd Rejonowy w Wejherowie uniewinnił księdza Wojciecha Cz., obecnie wikariusza parafii WNMP w Kartuzach, od zarzutów związanych z dopuszczeniem do prowadzenia rekolekcji adwentowych przez księdza skazanego za molestowanie ministrantów.
Skazany za pedofilię ksiądz Wincenty Pawłowicz po wyjściu z więzienia pracował z młodzieżą, prowadził rekolekcje adwentowe w parafii w Brzeźnie Lęborskim, której proboszczem był wówczas ks. Wojciech Cz. To on zezwolił księdzu pedofilowi na prowadzenie rekolekcji, choć miał obowiązek ustalić, czy nie ma ku temu przeciwwskazań. Policja z Wejherowa wystąpiła o ukaranie proboszcza. Sprawa trafiła do sądu. Ksiądz został jednak szybko uniewinniony od wykroczenia z art. 23 ust. 2, za co zwykły zjadacz chleba dostałby więzienie, ograniczenie wolności albo grzywnę nie niższą niż 1 tys. zł. Skąd ta łaskawość sądu? Nie wiadomo. Pisemnego uzasadnienia wyroku nie sporządzono.

Palić na legalu

31 marca br. po mszy na terenie kościoła NMP Matki i św. Katarzyny Szwedzkiej w Gdańsku księża spalili książki. Do ogniska wrzucali m.in. opowieści o Harrym Potterze, sagę „Zmierzch”, symbole innych religii (afrykańską maskę, obrazy, figurkę słonia), a nawet parasolkę Hello Kitty, postaci z japońskich filmów animowanych dla dzieci. Informacja o tym skandalicznym zdarzeniu obiegła świat. Polska znów stała się pośmiewiskiem na arenie międzynarodowej. Zapewne sytuacja się powtórzy, bo Prokuratura Rejonowa Gdańsk-Oliwa umorzyła śledztwo w tej sprawie.
Doniesienie do prokuratury złożył Rybnicki Alarm Smogowy, informując, że podczas spalania takich „odpadów” wytwarzają się rakotwórcze związki. Zauważono również, że palenie hinduistycznych figurek, które również znalazły się w ognisku, może być naruszeniem art. 196 Kodeksu karnego, dotyczącego obrazy uczuć religijnych.  Prokuratura nie dopatrzyła się jednak znamion czynu zabronionego. Ksiądz Rafał Jarosiewicz z fundacji „SMS z Nieba”, organizującej to podobne do hitlerowskiego widowisko, otrzymał tylko od Straży Miejskiej mandat karny kredytowany.
Katarzyna Wilk-Wojtczak

Facebook Comments
Poprzedni artykułZboczeńcy na świętej ziemi
Następny artykułV Kolumna
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).