fot. Adobe Stock
Jezus Chrystus oficjalnie nie ma grobu, bo dokonał wniebowstąpienia. Jednak w życiu realnym coś takiego się nie zdarza, więc od wieków snuje się spekulacje, co naprawdę stało się z jego ciałem po ukrzyżowaniu. Niewykluczone, że ktoś je wykradł, a potem ukrył na wieki wieków…

Odpowiedź na pytanie, gdzie jest grób Jezusa zna każde rozgarnięte katolickie dziecko: symboliczny znajduje się w Bazylice Grobu Świętego. Oficjalnego miejsca pochówku Chrystus jednak nie posiada, gdyż jakiś czas po zmartwychwstaniu wstąpił do nieba. Ci, którym trudno uwierzyć w taki scenariusz, wysuwają kilka hipotez, co stało się ze zwłokami Jezusa po śmierci na krzyżu. Mogły zostać celowo ukryte albo przepadły w wyniku niefortunnego zbiegu okoliczności bądź zaniedbania w czasach, kiedy chrystianizm był jeszcze niewiele znaczącą sektą.

Kto podwędził święte szczątki?

Nowy Testament nie szczędzi opisów męczeńskiej śmierci Jezusa, jego zmartwychwstania i późniejszego ukazywania się apostołom. O wniebowstąpieniu Syna Bożego wspominają zaledwie w kilku słowach ewangeliści Marek i Łukasz oraz Dzieje Apostolskie. Dowiadujemy się, że po cudownym powrocie do życia Jezus był widywany przez 40 dni, po czym na Górze Oliwnej uniósł się w górę i zwyczajnie znikł. Zdaniem wiernych zamyka to definitywnie dyskusję nad jednym z najbardziej drażliwych zagadnień w historii chrześcijaństwa, jakim jest istnienie doczesnych szczątków Zbawiciela. Ponieważ dokonał wniebowstąpienia i „zasiadł po prawicy Boga”, szukanie jego kości to daremny trud. Ale że w praktyce coś takiego jest wysoce nieprawdopodobne, rodzi się pytanie, gdzie tak naprawdę pochowano Chrystusa, bo przecież gdzieś musiano.
Bazylika Grobu Świętego w Jerozolimie (o której szerzej pisaliśmy w ubiegłorocznym numerze wielkanocnym) to miejsce, gdzie rzekomo złożono ciało Chrystusa po zdjęciu z krzyża. Patrząc na burzliwą historię poszukiwań Grobu Świętego, nietrudno dojść do wniosku, że status bazyliki jest uświęcony tradycją, a nie dziejowymi faktami, a jej historia rozpoczyna się około 300 lat po śmierci Jezusa. Uczeni w ogóle nie mają pewności, czy w pierwszych wiekach istnienia chrześcijaństwa wierni otaczali kultem grób Syna Bożego. Jakkolwiek było, z pewnością stał pusty. Szczątków Zbawiciela być w nim nie mogło, bo odebrałoby to sens zapoczątkowanej przez niego religii, tym bardziej że dla chrześcijan Zmartwychwstanie i Wniebowstąpienie Pańskie od początku były filarami wiary i najważniejszymi świętami.
Jako że zawsze i wszędzie istnieli niewierni Tomasze, już od pierwszych wieków naszej ery sceptycy i innowiercy pytali, co stało się ze zwłokami Jezusa i kto je ukrył. Nie mieli bowiem wątpliwości, że jednak skonał on na krzyżu. Apologeta Justyn Męczennik (II w.) w „Dialogu z Żydem Tryfonem” daje przykład zarzutu często wysuwanego przez autorów antychrześcijańskich – domniemanej kradzieży ciała Chrystusa i upozorowania zmartwychwstania przez apostołów: „Oszust z Galilei został ukrzyżowany, ale jego uczniowie wykradli go nocą z grobu, gdzie leżał zdjęty z krzyża, a teraz zwodzą ludzi, twierdząc, że powstał z martwych i wstąpił do nieba”. Taki plan nie był pozbawiony sensu: by poświęcenie Jezusa nie poszło na marne, a apostołowie nie wyszli na naiwniaków, wykradli zwłoki Mesjasza i ukryli tak, by nikt ich nie znalazł. W przeciwnym razie chrześcijaństwo byłoby postrzegane jako religia przegrana i skompromitowana. Co to za Syn Boży, który dał się zabić? – pytaliby niedowiarkowie (zresztą i tak to robili).
Istnieje teoria, że osoby z otoczenia Jezusa zawiązały spisek, zrabowały jego zwłoki, a następnie rozpuściły wieść, że zmartwychwstał i był widziany przez wiele osób (głównie ze swojego najbliższego kręgu). Czy wśród konspiratorów byli święci Piotr i Paweł – faktyczni twórcy chrześcijaństwa? A może brała w tym udział rodzina Chrystusa oraz Józef z Arymatei, który udostępnił ukrzyżowanemu przyszykowany dla siebie grobowiec?
Chociaż dywagacje na ten temat brzmią jak scenariusz biblijnego thrillera, opisana hipoteza nie jest bezpodstawna. Na jej ślad natrafimy w Ewangelii św. Mateusza, choć w nieco odmiennym kontekście. Otóż wkrótce po pogrzebie Jezusa faryzeusze i kapłani przybyli do Piłata, ponieważ coś sobie uświadomili: „Ów oszust powiedział jeszcze za życia: Po trzech dniach powstanę. Każ więc zabezpieczyć grób aż do trzeciego dnia, żeby przypadkiem nie przyszli jego uczniowie, nie wykradli Go i nie powiedzieli ludowi: Powstał z martwych” (Mt 27,63–66).
Piłat zgodził się i wyekspediował strażników, którzy stali się rzekomo świadkami zmartwychwstania. Mimo to Żydzi i tak rozpuścili plotkę o wykradzeniu zwłok Jezusa przez członków jego sekty. Obecność tych słów w Ewangelii, powstałej prawdopodobnie między 70 a 85 r., może sugerować, że już wtedy istniały wątpliwości i teorie spiskowe odnośnie do losów ukrzyżowanego ciała, nawet wśród chrześcijan.

Jezus w masowym grobie?

Profesor Bart D. Ehrman, amerykański biblista specjalizujący się w Nowym Testamencie, jest zwolennikiem innego scenariusza kradzieży ciała. Mówi, że choć niektórzy mogą uznawać podobne dywagacje ze oderwane od ziemi czy bluźniercze, są one bardziej prawdopodobne od faktycznego zmartwychwstania Jezusa. Jego zdaniem nie doszło jednak do spisku apostołów, lecz nieporozumienia, jakiego skutkiem są… święta wielkanocne. Mówiąc krótko, członkowie rodziny Chrystusa mogli potajemnie zdecydować o zabraniu jego ciała z grobu należącego do Józefa z Arymatei (obcej dla nich osoby) i pochowaniu go „między swymi”. Gdy apostołowie odkryli pusty grobowiec swojego mistrza, zamarli i uwierzyli, że naprawdę ożył.
„Członkowie rodziny Jezusa mogli być niezadowoleni, że nieznany im żydowski lider (tzn. Józef z Arymatei – przyp. aut.) pochował go, dlatego nocą zakradli się do grobu, zabrali zwłoki i chcieli pochować je na własną rękę” – sugerował Ehrman. Wskazuje też na kolejną możliwość: „Mogli oni również zostać nakryci przez Rzymian, zabici, a ich ciała, w tym Jezusa, wrzucone do zbiorowej mogiły. Potem, kiedy ludzie poszli do grobowca ukrzyżowanego, zobaczyli, że go tam nie ma i uznali, że zmartwychwstał. (…) Nie można jednoznacznie stwierdzić, że coś takiego było niemożliwe. Ludzie od zawsze plądrowali groby, żołnierze zabijali cywili, a ciała lądowały we wspólnych mogiłach. Wszystko to wydaje się bardziej prawdopodobne niż cud” – dodaje.
Bez względu na to, kto wykradł i pochował zwłoki Jezusa, dla rodzącego się chrześcijaństwa miały one znaczenie drugorzędne, a nawet szkodliwe. W czasach gdy powstawały Ewangelie, kości Syna Człowieczego musiały stanowić swoiste tabu. Możliwe, że zostały umyślnie ukryte i skazane na damnatio memoriae (łac. potępienie pamięci). Inna hipoteza głosi, że szczątki Jezusa przepadły podczas trzęsienia ziemi, o którym wyraźnie mowa w Ewangelii Mateusza. Prawdziwy Grób Święty mógł się wówczas zawalić, zaś zniknięcie ciała tłumaczono cudowną ewakuacją do nieba.

Korzyści z braku „dowodów”

Chaosu, w którym mógł zniknąć pochówek Jezusa, dopełniały niepokoje polityczne – wojna żydowska oraz powstanie Bar-Kochby, które odcisnęły potężne piętno na Jerozolimie. Po drugim zrywie miasto przebudowano na imperialną modłę i rzekomo zdecydowano o zasypaniu ziemią Grobu Świętego (tj. tego, w którym doszło do zmartwychwstania) – twierdził Euzebiusz z Cezarei, autor „Historii Kościoła”.
Obok hipotezy o wykradzionym ciele istnieje kilka innych, próbujących racjonalnie wytłumaczyć, co stało się ze zwłokami ukrzyżowanego. Zbiór pism rabinackich „Toledot Jeszu”, przedstawiający Chrystusa w najczarniejszych barwach, sugeruje, że ciało zabrał ogrodnik Jehuda, a następnie wrzucono je do zbiornika albo rowu z wodą. Z kolei w XX w. popularność zdobyła fantastyczna koncepcja, że Jezus przeżył męki, po czym wyruszył na Wschód, a jego grób ma znajdować się w Śrinagarze – stolicy Kaszmiru, o czym opowiada lokalna legenda.
Kości prawdziwego Jezusa (jeżeli w ogóle istniał) mogły/mogą spoczywać w anonimowym grobowcu albo ossuarium w Jerozolimie lub okolicach. Dyskusja o nich budzi w wiernych dysonans poznawczy, uderzając w miękkie podbrzusze chrześcijaństwa, dla którego brak dowodów na istnienie Chrystusa, przynajmniej w tym konkretnym wypadku, jest bardzo wygodny.