Kulawy myśliwiec

Minister Błaszczak cieszy się jak dziecko, że wreszcie uda mu się kupić coś dla polskiej armii. Lecz gdyby znał raporty amerykańskich ekspertów, radosny uśmiech zniknąłby mu z twarzy.
Jak ogłosił kontradmirał Mathias Winter z Pentagonu, Stany Zjednoczone rozważają możliwość sprzedaży myśliwców F-35 „Lightning” pięciu krajom: Polsce, Rumunii, Grecji, Hiszpanii i Singapurowi.
„Rozpoczęliśmy już negocjacje – obwieszcza Błaszczak. – Przygotowałem podstawy prawne i finansowe, aby nabyć przynajmniej 32 samoloty piątej generacji”. Richard Edwards, przedstawiciel producenta samolotów, koncernu Lockheed Martin, przypuszcza, że pierwsze dostawy myśliwców F-35 do Polski będą możliwe w 2024 r. Ile trzeba będzie wybulić za to wyróżnienie Polski i pozostałych czterech mocarstw militarnych? Tego Błaszczak nie zdradza, bo nie ma pojęcia, ile będzie kosztował kot w worku, z którego się raduje. Edwards wyjawia tylko, że siły zbrojne Stanów płacą za F-35 80 mln dol. za sztukę. Wedle nieoficjalnych danych Ameryka zaproponuje nam cenę 120 mln. Za goły samolot. Za pakiety logistyczny i szkoleniowy rachunek będzie ekstra. Negocjacje mają nabrać przyspieszenia w czerwcu, podczas pielgrzymki prezydenta Dudy do Waszyngtonu.
Tak się niefortunnie złożyło, że gdy Winter i Edwards robili nam nadzieję na złapanie Pana Boga za nogi, szefowi Pentagonu Patrickowi Shanahanowi uchyliły się usta i wypłynęło z nich wyznanie, że F-35 „jest spierdolony”. Potem minister krygował się: chodziło o proces przygotowywania F-35 do eksploatacji, sam samolot jest wspaniały. To zapewne ocena teoretycznych założeń projektu. W mediach USA, a zwłaszcza w fachowych periodykach i na forach ekspertów z dziedziny zbrojeniowej, oceny F-35 niezmiennie od lat są miażdżąco negatywne…
Autor: Janusz Zawodny
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 18/2019 tygodnika Fakty i Mity