Jest w roku jedna godzina, podczas której spływają na nas z nieba wszelkie łaski.

Choć wiadomo dokładnie, kiedy przypada, nie można w tym czasie skreślić szóstki w totka. Trzeba bite 60 minut się modlić i wtedy… „ateiści, którzy nie potrafią kochać” się nawrócą. Coraz modniejsza wśród katolików robi się „godzina łaski”, która przypada zawsze 8 grudnia między godz. 12 a 13. Wtedy to „niebo otwiera się szeroko dla każdego człowieka. Przez 60 minut na świat wylewają się fale łask. W tej godzinie nawrócić się może nawet najbardziej zatwardziały grzesznik. Ta godzina to wyjątkowy prezent dla ludzkości od Niepokalanej” – twierdzą katolicy, biorący wówczas udział w modłach.

„Godzina łaski” wiąże się z wydarzeniami z 8 grudnia 1947 r. Wtedy w Montichiari we Włoszech Maryja miała objawić się pielęgniarce Pierinie Gilli i powiedzieć: „Życzę sobie, aby każdego roku w dniu 8 grudnia w południe obchodzono Godzinę Łaski dla całego świata. Dzięki modlitwie w tej godzinie ześlę wiele łask dla duszy i ciała. Będą masowe nawrócenia. Dusze zatwardziałe i zimne jak marmur poruszone będą łaską Bożą i znów staną się wierne i miłujące Boga. Pan, mój Boski Syn Jezus, okaże wielkie miłosierdzie, jeżeli dobrzy ludzie będą się modlić za bliźnich. Jest moim życzeniem, aby ta Godzina była rozpowszechniona. Wkrótce ludzie poznają wielkość tej Godziny Łaski. Jeśli ktoś nie może w tym czasie przyjść do kościoła, niech modli się w domu”. Z tej okazji w kościołach, a nawet w internecie, powstały grupy modlitewne. Wierni przez 60 minut klepali różaniec w intencji niewierzących. Dlaczego katolikom tak zależy na nawróceniach? Z odpowiedzią spieszy ks. Marek Dziewiecki, doktor psychologii, ale też ekspert Ministerstwa Edukacji, którego słowa w ostatnim czasie oburzyły opinię publiczną.

– Jeśli nie wierzysz w Boga, nie masz żadnych intelektualnych nawet możliwości, żeby wierzyć w miłość – ogłosił ksiądz podczas jednej z mszy w Pabianicach (woj. łódzkie). Ksiądz swój pogląd rozpowszechniał już w 1999 r. w książce „Odpowiedzialna pomoc wychowawcza”. Złożenie zawiadomienia do prokuratury w tej sprawie zapowiada Ośrodek Monitorowania Zachowań Rasistowskich i Ksenofobicznych (OMZRiK). – Ksiądz Dziewiecki sprowadza ważne kwestie humanistyczne do prostych zasad korporacji: albo wyznajesz nasze wartości, albo jesteś mniej wart. Wręcz twierdzi, że ateista nie jest w pełni człowiekiem, zachowuje się jak nierozumne zwierzę podporządkowane instynktom. Trudno ocenić, czy wypowiedź księdza jest złamaniem art. 257 kk, czyli znieważeniem z racji bezwyznaniowości. Z reguły prokuratury unikają takich spraw. Ale mimo wszystko zgłosimy ją, niech prokurator sam oceni, czy doszło do złamania prawa. My uważamy, że księża katoliccy nie mają prawa znieważać ludzi tylko z tego powodu, że nie podzielają ich wiary – informuje OMZRiK.

Facebook Comments
Następny artykułPiąta Kolumna 50/2018
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).