Państwo PiS woli ułaskawić seksualnego oprawcę dziecka niż chronić jego ofiarę.

Prezydencką prerogatywą jest ułaskawianie skazanych. Oczywiście, powinna to być osoba prawomocnie skazana, a nie kolega partyjny oczekujący na zakończenie sprawy w sądzie.

Ułaskawienie polega na tym, że sądy najpierw prawomocnie skazują oskarżonego, a później prezydent, po zasięgnięciu opinii sądu i prokuratora, uznaje, że są powody, aby daną osobę ułaskawić, czyli „puścić wolno”. Mogą się one wiązać np. z nadzwyczajną przemianą duchową, której dozna skazany w trakcie odsiadki. Ułaskawienie nie służy w demokratycznym państwie wyręczaniu sądów w wydawaniu wyroków ani też naprawianiu pomyłek sądowych. Jest dopełnieniem sprawiedliwości, a nie jej substytutem.

Bez pomocy dla ofiar

Opinię publiczną w Polsce zbulwersowała informacja, że w marcu 2020 r. p. Andrzej Du*a, prezydent, ułaskawił mężczyznę skazanego za pedofilię, który zgwałcił swoją córkę (art. 197 par. 3 pkt 2 i 3 kk), a nadto znęcał się nad nią (art. 207 par. 1 kk) oraz spowodował u swojego dziecka naruszenie czynności narządu ciała lub rozstrój zdrowia trwający nie dłużej niż 7 dni (art. 157 par. 2 kk). Wobec pedofila sąd orzekł karę pozbawienia wolności, którą skazany odbył, a także dożywotniego zakazu zbliżania się do pokrzywdzonego dziecka.

Minęły lata. Wniosek o ułaskawienie – cytuję za dziennikiem „Fakt” – „w dniu 4 czerwca 2018 r. złożył pedofil”. Prośbę poparły matka i córka (czyli gwałcona ofiara pedofila, która obecnie jest już dorosłą, ale wciąż młodą dziewczyną). Jak podała red. Magda Gałczyńska z Onetu, „ofiara ojca zmuszona była przerwać naukę w szkole i wspólnie z matką iść do pracy fizycznej, wykonywanej na umowę-zlecenie. Ojciec po wyjściu z zakładu karnego był jedynym członkiem rodziny zatrudnionym na umowę o pracę”. Co najistotniejsze, pokrzywdzona wniosła o ułaskawienie, bo mieszkała wraz z pedofilem, wobec którego sąd orzekł dożywotni zakaz zbliżania się, który skazany olał. Poparcie dla wniosku o ułaskawienie ze strony żyjących w niedostatku matki i córki jest wytłumaczalne. Obie kobiety wolały poprzeć wniosek o ułaskawienie, aniżeli cierpieć biedę.

Dlaczego znalazły się w tej biedzie? Cóż, państwo polskie powinno pomagać ofiarom przestępstw. Oczywiście dla dziecka, które było gwałcone przez ojca pedofila, powinny znaleźć się pieniądze z Funduszu Pomocy Ofiarom Przestępstw (obecnie zwanym równie szyderczo „Funduszem Sprawiedliwości”). Niestety, nie znalazły się. Przyczyną może być to, że – jak wynika z raportu Najwyższej Izby Kontroli – zarządzający funduszem polityczni koledzy p. Du*y wydali pieniądze z funduszu na „inne cele”. Jak podała elegancko NIK, „Minister Sprawiedliwości nie zapewnił należytej realizacji przez Fundusz zadań w zakresie pomocy osobom pokrzywdzonym, a tym samym adekwatnej i skutecznej pomocy ofiarom przestępstw” (informacja o wynikach kontroli NIK z 29 marca 2018 r.), a pieniądze dostawały m.in. podmioty podległe pewnemu ubożuchnemu zakonnikowi z Torunia. Więc na pomoc gwałconemu dziecku kasy zabrakło.

PADofilia

Dla legalisty takiego jak ja bulwersujące jest to, że pedofil, wobec którego sąd orzekł zakaz zbliżania się do pokrzywdzonego dziecka (dożywotnio), mieszka sobie z pokrzywdzoną jakby nigdy nic pod jednym dachem, a fakt tego notorycznego łamania sądowego zakazu staje się nawet pozytywną przesłanką dla ułaskawienia delikwenta. Pan Du*a na swoim profilku w internecie beztrosko szczebiocze: „Pokrzywdzona z matką prosiły o uchylenie zakazu zbliżania się, bo w praktyce mieszkają ze skazanym w jednym domu”. Ten wniosek ochoczo popiera prokurator generalny, któremu udręka seksualnego oprawcy dziecka okazuje się bliska i w porywie empatii wobec pedofila p. Ziobro i jego ludzie piszą mu laurkę. Tymczasem z art. 244 kk wynika, że „kto nie stosuje się do orzeczonego przez sąd (…) zakazu zbliżania się do określonych osób (…), podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5”.

I oto do prokuratury generalnej, a następnie do znanego „obrońcy polskiej rodziny” A. Du*y wpływają dokumenty, w których tak pedofil, jak i członkowie jego rodziny zaświadczają na piśmie, że zakaz jest łamany, a organy państwa, zamiast ruszyć tłuste tyłki i zareagować, nie tylko doprowadzają do ułaskawienia faceta, ale dodatkowo jeszcze p. Du*a w swojej beztroskiej lekkości umysłu pisze o tym fakcie na twitterku. Przecież to nie jest nawet państwo z dykty ani paździerza, tylko z płynów fizjologicznych, którymi zbrukano w tym przypadku jego autorytet. To jest absolutny skandal, tym straszniejszy, że chodzi o krzywdę dziecka.

Dla badacza gender (czyli społecznych uwarunkowań płci) ta sprawa jest dowodem, że nasze państwo systemowo przyzwala na wyzysk ekonomiczny słabszych członków rodziny, petryfikuje pedofilski patriarchalizm, inspirowany przez „społeczną naukę” religijną i jest głuche na krzywdę kobiet i dzieci. W „prezydęcie” ani przez moment nie pojawiła się refleksja, dlaczego te biedne kobiety poczuły się zmuszone do poparcia wniosku oprawcy o ułaskawienie. Państwo, a osobliwie p. Du*a, okazało się pozbawione empatii w stopniu rekordowym. Tak w praktyce wygląda rzekoma „troska” p. Du*y o najsłabszych członków społeczeństwa.

Symboliczne było zakłamywanie tej sprawy przez państwowy aparat propagandy z TVPiS na czele, a także operowanie ordynarnymi kłamstwami, obliczonymi na durnowatość części opinii publicznej. Oto prawacki portal „wPotylice” napisał: „Z naszych ustaleń wynika, że mężczyzna nie jest pedofilem i nigdy nim naprawdę nie był. Z opinii, do których dotarliśmy, wynika, że zaburzenia mężczyzny (te stały się powodem cierpienia jego córki) wynikają z dawnego uzależnienia od alkoholu (…)”. Jeżeli tak by było, to dlaczego ów „niepedofil” znalazł się w publicznie dostępnym rejestrze najgroźniejszych pedofilów? To w takim razie rejestr p. Ziobry oczerniał tego człowieka i okazał się źródłem kłamstwa, czy raczej portal pisowskiego przemysłu propagandowego skłamał ordynarnie?

Sprawa ułaskawienia pedofila pokazała zgniliznę prezydentury A. Du*y i pisowskiej władzy. Jeżeli wśród naszych Czytelników są osoby, które rozważały głosowanie w drugiej turze na p. Du*ę z powodu „pińcetplusów” czy „trzynastych emerytur”, to mam prośbę: nikt Państwu tego nie zabierze, a zwłaszcza nie zrobi tego Trzaskowski, ale oddając w niedzielę głos proszę pamiętać o dobru Państwa dzieci i wnuków. Niech nikt nigdy już ich nie krzywdzi, a państwo polskie niech stanie po ich stronie, a nie po stronie pedofila. I niech nie będą ofiarami tego, co w internecie określono złośliwie mianem „PADofilii”, czyli aparatu władzy z nieudolnym i złym prezydentem Du*ą, który wolał ułaskawić pedofila, niż chronić jego bezbronną, najpierw fizycznie, a potem ekonomicznie – ofiarę.


PS. W poniedziałek 6 lipca matka ofiary, w imieniu której wypowiedział się adw. Krzysztof Wąsowski, zapowiedziała złożenie pozwu przeciwko wydawcy „Faktu”. Pan Wąsowski jest związany z Ordo Iuris. Nadmienił w oświadczeniu, że naruszono „godność rodziny”. Polska jest przerażająca.

Facebook Comments