Lektury z polityką w tle

Gdy Polska otrząśnie się po długim weekendzie, będzie na ostatniej prostej przed wyborami. Tymczasem najważniejsze tematy tej kampanii zostały w ostatnich miesiącach zgubione.
To oczywiście nie przypadek. Prawu i Sprawiedliwości bardzo zależało na tym, aby nie spierać się o sprawy niewygodne dla tej partii. I zdołało narzucić oponentom takie tematy, w których czuje się mocne. Widać, ma dobrych speców od marketingu politycznego; ale też w ostatnim czasie do formy wrócił Jarosław Kaczyński: z powłóczącego nogami i gubiącego wątki dziadka znów przeobraził się w drapieżnego przywódcę. Na nic nadzieje, że PiS bez swego lidera popadnie w niemoc i marazm! Prezes sprawnie prowadzi swe hufce do boju, zaskakuje rywali, zastawia na nich pułapki, myli tropy. (…)

Herkules Poirot
Naprawdę potrzebujemy genialnego detektywa z powieści i opowiadań Agaty Christie, aby ustalić, jak doszło do tego, że skradziony został cały główny powód organizacji wyborów do Parlamentu Europejskiego. Niby wszystko jest oczywiste: będziemy głosować nad składem legislatury odpowiadającej za jakieś dwie trzecie (niektórzy mówią, że nawet 80 procent) uchwalanego i obowiązującego nas wszystkich prawa. Ich decyzje będą miały bezpośredni wpływ na nasze życie. Powinniśmy więc dyskutować o tym, które ugrupowania opowiadają się za bardziej, a które za mniej zintegrowaną Unią. Zwłaszcza że nad Europą krąży widmo populizmu. Chcemy, aby Kaczyński i podobni mu eurosceptycy – jak włoski Salvini, węgierski Orbán, austriacki Strache, Francuzka Le Pen, hiszpańska partia Vox, Alternatywa dla Niemiec, Szwedzcy Demokraci czy Prawdziwi Finowie – mieli do powiedzenia więcej czy mniej?
PiS, które przez trzy i pół roku ostro parło do polexitu, po wyborach samorządowych nagle zmieniło twarz i zaczęło lansować się hasłem „Polska sercem Europy”. Dostało bowiem żółtą kartkę od wyborców, także swoich, wystraszonych nieustannymi kłótniami z Komisją Europejską, przegrywanymi UE w Luksemburgu, przegraną 1:27 oraz wnioskiem Ziobry do posłusznego Nowogrodzkiej Trybunału Konstytucyjnego o zbadanie, czy europejskie traktaty są zgodne z ustawą zasadniczą. Topór wojenny schowało za plecami, a skrzywioną minę Morawieckiego zastąpiło wymuszonym
uśmiechem.

Zabieg – wydawałoby się – beznadziejny, a jednak się powiódł. Zamiast dyskusji o marginalizacji Polski i ryzyku wyprowadzenia Rzeczypospolitej z UE, rozmawialiśmy o „500 plus” na pierwsze dziecko, 888,25 złotych dla każdego emeryta i innych prezentach Prezesa. A później o zagrożeniu świętej polskiej rodziny ze strony homoseksualistów. W końcu zaczął się strajk szkolny i temat przyszłości Polski w zjednoczonej Europie w ogóle znikł z pola widzenia…
Aut. Adrian Ziemiński
Więcej: efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 0 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *