Derren Brown, jeden z najbardziej znanych mentalistów na świecie, przekonuje w swoim poradniku filozoficznym „Happy”, że szczęście to wyłącznie sztuczka umysłu, a udowadnia to w oparciu o filozofię starożytnych stoików.

Od ponad dwóch dekad magik Derren Brown jest znany w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych dzięki programom telewizyjnym i scenicznym, w których prezentuje zapomnianą część magii. Mentalizm, bo o nim tu mowa, jest rodzajem iluzji, w której wykorzystuje się hipnozę, techniki nasenne, manipulację psychologiczną i komunikację podprogową. Za ich pośrednictwem Brown potrafi skutecznie wykorzystywać ograniczenia poznawcze umysłu, zwiększać podatność na sugestię i kierować zachowaniem innych ludzi. Jego programy telewizyjne stanowią syntezę eksperymentu społecznego i gry zaprojektowanej w taki sposób, żeby jej uczestnicy robili rzeczy, których w normalnych okolicznościach nigdy by nie zrobili. Dla przykładu w programie „Seans” udało mu się skutecznie przekonać ludzi, że jest medium, w programie „Mesjasz”, że posiada moce nadprzyrodzone, zaś w „The Guilt Trip”, przy użyciu rozmaitych technik manipulacji, sprawił, że ludzie przyznawali się do dokonania fikcyjnych morderstw. Najwięcej kontrowersji, zarówno etycznych, jak i prawnych, wzbudził jednak audycją „Derren Brown: The Push”, emitowaną na Netfliksie. W eksperymencie psychologicznym postanowił sprawdzić, czy presja społeczna może wpływać na moralność ludzi na tyle, aby skłonić ich do popełnienia morderstwa. Okazało się, że owszem. W trzech przypadkach na cztery uczestnik eksperymentu decydował się na dokonanie zbrodni, co prawda fikcyjnej, ale jednak zbrodni.

Filozofia szczęścia

Derren Brown, poza tym, że jest znaną osobowością telewizyjną, jest również pisarzem. Ostatnio zasłynął jako autor bardzo dobrze napisanego poradnika „Happy”, który można traktować jako nowy etap w jego twórczości, odejście od mentalizmu na rzecz filozofii. W książce tej Brown postanowił zbadać szczęście z różnych perspektyw. Na podstawie historii filozofii, psychologii i współczesnych badań naukowych doszedł do wniosku, że tradycyjna koncepcja szczęścia, która zakłada, że pozytywne myślenie, siła woli i determinacja wpływają na nasze poczucie szczęścia, powinna zostać odrzucona i zastąpiona przez podejście reprezentowane przez starożytnych stoików. Filozofia stoicka, nazywana przez niego filozofią spokoju, pozwala, jego zdaniem, sprostać szczególnym wymaganiom, jakie niesie życie w XXI w.

Brown bardzo sceptycznie odnosi się do współczesnych poradników, które sugerują, że wszelkie przeciwności losu można przezwyciężyć dzięki wierze we własne możliwości. Tego rodzaju podejście jest wadliwe, ponieważ opiera się na przekonaniu, że możemy w jakiś bliżej nieokreślony sposób wszystko kontrolować i wszystko dostosowywać do swoich celów, a jak wiadomo, tak nie jest. Wystarczy przeprowadzić prosty eksperyment myślowy.

Wyobraź sobie, że chcesz się dostać na drugi brzeg rzeki, która ma bardzo porywisty nurt. Obok ciebie stoją ludzie, którzy zachęcają cię do przejścia, więc pełen determinacji wchodzisz do wody. Okazuje się jednak, że nurt jest zbyt silny i zanim uda ci się dostać na drugi brzeg rzeki, jesteś daleko od miejsca, do którego planowałeś dotrzeć.

Według Browna eksperyment ten stanowi dobrą analogię do naszego życia. Możemy wierzyć w siebie, pozytywnie myśleć i być zdeterminowani, żeby osiągnąć dany cel, a mimo to na naszej drodze w każdej chwili mogą pojawić się trudności, całkowicie od nas niezależne i niepodlegające zupełnie naszej kontroli. Innymi słowy: chcieć nie w każdym przypadku oznacza móc. Tymczasem rynek oferuje nam niezliczoną ilość autobiografii ludzi sukcesu, które wywołują wrażenie, że determinacja i wiara w siebie jest kluczem do osiągnięcia celu. Zdaniem Browna są to swoiste anomalie, które kupujemy jako prawdy objawione, bo „po prostu nigdy nie czytamy biografii biznesmenów, którzy ponieśli porażkę”.

Negatywne skutki pozytywnego myślenia

Głównym negatywnym punktem odniesienia dla filozofii i psychologii szczęścia Browna jest znany na całym świecie „Sekret” Rhondy Byrne, w którym autorka przekonuje, że nasze myśli mają nieograniczoną moc sprawczą i odpowiednio ukierunkowane pomogą nam w osiągnięciu wszystkiego, czego tylko zapragniemy. Koncepcja ta opiera się na tzw. efekcie potwierdzenia, nazywanym również błędem konfirmacji. Przejawia się on w tym, że większość z nas ma skłonność do poszukiwania potwierdzenia dla naszych przekonań, niezależnie od tego, czy są one fałszywe, czy prawdziwe, a nie ich obalenia. W związku z tym dokonujemy selekcji informacji. Z góry, bez uprzedniej weryfikacji, przyjmujemy hipotezy zgodne z naszym światopoglądem, zaś odrzucamy te z nim niezgodne. Efekt potwierdzenia, który traktować należy jako błąd poznawczy, prowadzi więc do tego, że dostosowujemy rzeczywistość do naszych wyobrażeń, a nie jak powinno być, wyobrażenia do rzeczywistości.

Bycie optymistą, według Browna, nie jest gwarantem szczęścia, zwłaszcza w sytuacjach, gdy stoi przed nami duże wyzwanie. Dzieje się tak z kilku przyczyn. Przede wszystkim mało kto potrafi w sposób właściwy określić, co daje mu poczucie spełnienia. Większość wskazuje, że mogą to być pieniądze. Jednak z badań naukowych przeprowadzonych przez Williama Irvine’a wynika, że przeciętnemu człowiekowi wystarcza taki poziom bogactwa, który pozwala mu zaspokoić podstawowe potrzeby.

Postrzeganie siebie jako „oblężonego bohatera”, który uparcie walczy z przeciwnościami losu, wbrew wszystkiemu i wszystkim, może prowadzić do wielu rozczarowań. Zdaniem autora „Happy”, nawet jeśli znajdujemy się w nielicznej grupie szczęściarzy, którzy we właściwy sposób wyznaczają swoje cele, to pozytywne myślenie może nałożyć na nas zbyt dużą odpowiedzialność. Wszelkie niepowodzenia i trudności są w tym przypadku wyłącznie naszą winą. Doszło do nich, ponieważ nie chcieliśmy czegoś wystarczająco mocno. Prócz tego zawyżona wiara w siebie, wskazuje Brown, może prowadzić w niektórych przypadkach do tego, że zignorujemy krytykę innych, choć może one stanowić realną ocenę naszych możliwości, a co za tym idzie, uchronić nas przed porażką.

Stoicyzm i magia

Jeżeli pozytywne myślenie nie przynosi szczęścia, to co w takim razie przynosi? Odpowiedź jest prosta. Stoicyzm. Jak wskazuje Brown, filozofia ta reprezentuje najzdrowsze podejście do życia. Zgodnie ze stoicyzmem musimy nauczyć się rozróżniać sytuacje, na które mamy wpływ od sytuacji, na które wpływu nie mamy. Jeżeli coś znajduje się poza naszą kontrolą, to nie powinno wzbudzać w nas niepokoju, ani tym bardziej przykrości. „Jesteś smutny – przekonuje Brown – tylko wtedy, gdy wmówisz sobie, że jesteś smutny”. Stoicyzm jest więc swoistą sztuczką umysłu, ponieważ sprowadza się koniec końców do zmiany sposobu, w jaki postrzegamy rzeczywistość. To nie wydarzenia powodują nasze problemy, lecz nasza reakcja na nie. Zgodnie z tą perspektywą kluczem do szczęścia jest kontrolowanie własnych myśli i działań.

Dla wielu osób „Happy” stanowi zasadniczy zwrot w twórczości Derrena Browna, on sam jednak twierdzi, że tak nie jest. Magia to nie tylko dziecinny sposób na wywarcie wrażenia na innych. W istocie zawiera wskazówkę, jak należy rozpatrywać otaczającą nas rzeczywistość. Magicy, w jego ujęciu, starają się w sposób przekonujący opowiedzieć daną historię, tyle że z pominięciem niewygodnych faktów. Podobnie działa nasz mózg, kiedy systematyzuje doświadczenia i tworzy z nich „historię naszego życia”. To, czy będzie ona miała wymiar pozytywny, czy negatywny, zależy od przyjęcia odpowiedniej perspektywy. Stoicyzm, zdaniem Browna, pozwala nam zdystansować się i odnaleźć spokój w chaosie. Sprawia również, że jesteśmy bardziej odporni na życiowe wyzwania.

Facebook Comments