Kościoły katolicki i ewangelicki w Niemczech odnotowały rekordowy spadek liczby wiernych. Czy to samo czeka polski Kościół?

W niemieckim Kościele katolickim spadek liczby wiernych w 2019 r. był większy niż w 2018 r. Wtedy liczba odejść z Kościoła wynosiła 218 tys., w 2019 r. już 273 tys. Jest to wzrost o 26 proc. Z kolei kościoły protestanckie straciły 270 tys. wiernych i jest to wzrost o 22 proc. w porównaniu z 2018 r. Jak podaje „Deutsche Welle”, łączna liczba wystąpień z Kościołów chrześcijańskich w Niemczech w 2019 r. przekroczyła pół miliona. To najwyższy wynik w historii.

– Nie ma czego upiększać – przyznał biskup Georg Bätzing, przewodniczący niemieckiego episkopatu, który od marca stoi na czele Niemieckiej Konferencji Biskupów. Bätzing po raz pierwszy musiał komentować dane dotyczące liczby osób, które wystąpiły z Kościoła katolickiego.

Nie ma dokładnych danych, które mogłyby wyjaśnić przyczyny odejść z kościołów katolickiego i ewangelickiego w Niemczech. Pewne jest jednak, że kościoły te zmagają się z demografią. Odbywa się coraz więcej pogrzebów, a coraz mniej chrztów i przyjęć do wspólnoty. Obecnie łączna liczba wiernych obu kościołów w Niemczech wynosi 43,3 mln, co stanowi 52 proc. mieszkańców kraju.

Można przypuszczać, że do odejść ze wspólnot przyczyniły się skandale seksualne. We wrześniu 2018 r. niemieccy biskupi opublikowali raport, który przedstawiał skalę przestępstw seksualnych w latach 1946–2014. Odnotowano w nim 3677 przypadków przestępstw seksualnych. Biskupstwo Essen w badaniu z 2018 r. wskazuje także na rosnący dystans do instytucji, połączony z wątpliwościami co do własnej wiary. Według raportu, podejście do moralności seksualnej, wizja roli kobiet w Kościele, czy celibat nie przystają do współczesnych czasów.

Czy to samo czeka polski Kościół?

– Dane z Niemiec to sygnał, że coraz więcej ludzi nie chce mieć nic wspólnego z kościołami. Niestety, na gruncie polskim apostazję można traktować tylko jako symboliczny gest sprzeciwu – komentuje dla „FiM” Katarzyna Wójtowicz, aktywistka ze stowarzyszenia „Dość Milczenia”. – Osobiście nie widzę sensu składania apostazji w Polsce, gdyż nie ma ona żadnych skutków prawnych. Nasze dane dalej figurują w kościelnym rejestrze, więc nie ma powodu, by iść i o cokolwiek prosić tych ludzi. Jeśli obowiązywałoby u nas takie prawo jak w Niemczech, chętnie pożegnałabym się w ten sposób z tą instytucją, bo dzięki temu nie musiałabym na nią łożyć. Niestety, w naszym kraju nie mamy wyboru – podsumowuje.

Facebook Comments
Poprzedni artykułBiblia i zdrowie. Odpoczynek
Następny artykułKościelna tajemnica podatkowa
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).