Już wiadomo, w jaki sposób zostanie przedłużona władza Władimira Putina po zakończeniu w 2024 r. jego, wydawałoby się, ostatniej kadencji. Niepotrzebne będą żadne wyrafinowane sztuczki.

Komentatorzy międzynarodowi i światowi politycy zastanawiali się, w jaki sposób prezydent Federacji Rosyjskiej, który nie wygląda na kogoś, kto zamierza rozstawać się z rządzeniem, ominie (po raz drugi) konstytucyjny zakaz sprawowania urzędu dłużej niż dwie kadencji z rzędu. Czy ponownie, jak w latach 2008–2012, zamieni się gabinetami z wiernym Dmitrijem Miedwiediewem? Czy obejmie funkcję przewodniczącego Rady Państwa, dotąd drugorzędnego organu doradczego, którego rola znacząco by wzrosła?

Nic z tego. Moskiewski establishment nie będzie się bawił w takie gry. Po prostu znowelizuje się konstytucję Federacji, „zerując” kadencje Putina. Ograniczenie możliwości pełnienia funkcji głowy państwa pozostanie, będzie nawet zaostrzone (zabronione będzie jej wykonywanie więcej niż dwie kadencje w ogóle, nie tylko z rzędu), ale nie będzie dotyczyło obecnego prezydenta.

Wprowadzono ten przepis błyskawicznie, zanim ktokolwiek zdążył się zorientować. 15 stycznia Putin ogłosił zamiar przeprowadzenia reformy ustrojowej, pięć dni później złożył w Dumie stosowny projekt, 2 marca wniósł w ramach drugiego czytania pakiet dodatkowych poprawek do własnego projektu oraz propozycję przeprowadzenia ogólnonarodowego głosowania nad zatwierdzeniem zmian. 10 marca deputowana jego partii Walentyna Tierieszkowa (ta sama, pierwsza kobieta w kosmosie) złożyła poprawkę dotyczącą kadencji Putina, a prezydent łaskawie się na nią zgodził; 12 marca cały proces legislacyjny został zakończony. W momencie, gdy czytasz ten tekst, Drogi Czytelniku, pod ustawą widnieje już podpis Władimira Władimirowicza.

Do wejścia w życie nowych regulacji potrzebny jest jeszcze zupełnie nowy rodzaj referendum. Zostało ono zaplanowane na 22 kwietnia. To procedura niezgodna z obowiązującą konstytucją, zawierającą precyzyjny opis sposobu wprowadzania zmian do ustawy zasadniczej. M.in. odstąpiono od wymogu 50-procentowej frekwencji. Cała nowelizacja, która zawiera więcej nowych rozwiązań ustrojowych, jest zresztą z tego punktu widzenia wątpliwa. Zakaz jakichkolwiek zmian w rozdziałach dotyczących organizacji państwa oraz praw obywateli (można było je wprowadzić wyłącznie uchwalając nową konstytucję) ominięto poprzez umieszczenie przepisów w innych rozdziałach dokumentu.

Facebook Comments