„W dzień końca świata
Pszczoła krąży nad kwiatem nasturcji,
Rybak naprawia błyszczącą sieć.
Skaczą w morzu wesołe delfiny,
Młode wróble czepiają się rynny
I wąż ma złotą skórę, jak powinien mieć”.

Czesław Miłosz
„Piosenka o końcu świata”


Dziś opowiem o nasturcjach. To kwiaty lubiane ze względu na optymistyczne kolory lub odrzucane z powodu swoistego ostrego, pieprzowego zapachu, który zawdzięczają wysokiej zawartości glukozynolatów.

Odrobina historii

Nasturcje w naszych ogrodach wcale nie są gatunkiem rodzimym, pochodzą z Ameryki Południowej i Środkowej, rosną tam głównie w rejonach górskich i wysokogórskich. Chętnie zasiedlają też wilgotne lasy i zarośla. Ojczyzną nasturcji większej, która do Europy trafiła prawdopodobnie w 1569 r. za sprawą Nicolása Bautisty Monardesa (hiszpańskiego botanika), są tereny Peru, Ekwadoru i Brazylii. Dwadzieścia osiem lat później John Gerard, angielski botanik, pochwalił się, że przysłano mu nasiona rośliny, mającej kwiaty o budowie podobnej do ostróżki. A ponieważ smak i zapach skojarzył mu się z rukwią wodną (Nasturtium officinale), uznał, że rośliny są spokrewnione i nazwał nasturcją, co przyjęło się w wielu językach.

Tu chciałabym wyjaśnić, że istnieją dwie nasturcje – prawdziwa, czyli modna dziś rukiew wodna, należąca do rodzaju Nasturtium z rodziny Brassicaceae kapustowate, oraz roślina ozdobna, znana z ogrodów i powszechnie nazywana nasturcją, choć tak naprawdę nasturcją nie jest, ponieważ należy do rodzaju Tropaeolum i pochodzi z rodziny Tropaeolaceae nasturcjowate. I to o niej jest dzisiejszy felieton.

Łacińską nazwę Tropaeolum majus nadał nasturcji Karol Linneusz, bo jej wygląd skojarzył mu się z helleńskim zwyczajem wznoszenia trofeum (tropajon), słupa, na którym wieszano zbroję i broń pokonanego wroga, bowiem liście wyglądają jak tarcze, a kwiaty jak splamione krwią hełmy.

Kilka słów o roślinie

Dziś nasturcje uprawia się w wielu miejscach na świecie. Niektóre są roślinami jednorocznymi, inne wieloletnimi. Najczęściej to pnącza wspinające się po podporach, choć w naszych ogrodowych uprawach rosną odmiany płożące, dorastające mniej więcej do 20–30 cm. Mają soczyste łodygi ze skrętolegle osadzonymi liśćmi o charakterystycznym tarczowatym kształcie. Kwiaty nasturcji wyrastają pojedynczo na długich szypułkach z kątów liści, mają jaskrawy kolor, od jasnożółtego, poprzez pomarańczowy, aż do ciemnoczerwonego, i charakterystyczną ostrogę, dzięki której wyglądają dość egzotycznie. Kwitną od czerwca do przymrozków, czasem aż do listopada.

Zdarza się, że nasturcje, które w naszym klimacie są roślinami jednorocznymi, wędrują po ogrodzie, wyrastając w następnym roku w innym miejscu niż poprzednio. To dlatego, że owoc nasturcji, tzw. rozłupnia, mógł zostać przypadkiem zaniesiony dalej przez jakieś żyjątko, gdzie spokojnie przezimował, a potem wyrósł.

Kwiaty, liście i owoce nasturcji większej są jadalne. W Ameryce Południowej rosną inne nasturcje: bulwiasta (Tropaeolum tuberosum Ruiz et. Pav), wielolistna (T. polyphyllum Cav.) i bezogonkowa (T. sessilifolium Peop et. Endl), które wytwarzają podziemne bulwy, cenione przez Indian w Peru, Boliwii, Ekwadorze i w Kolumbii. Bulwy są wielkości kasztana, na surowo wodniste, z charakterystycznym ostrym smakiem z powodu wspomnianych już glukozynolatów. Czasami dodaje się bulwy cienko poszatkowane do sałatek, by nadać im ostrości, ale przede wszystkim jada się je po ugotowaniu; pieczone uważane są za wyjątkowy przysmak, więc podczas wykopków Indianie budują specjalne gliniane piece polowe.

Nasturcja bulwiasta jest przebojowa, nie boi się żadnej gleby, rośnie dość agresywnie, nie dając szansy chwastom (!), jest też odporna na nicienie. Botanicy sądzą, że wynika to z dużej zawartości izotiocyjanianów i dlatego w Ameryce Południowej sadzi się ją na polach ziemniaków, by odstraszała szkodniki.

Bulwy tej nasturcji mają reputację antyafrodyzjaku. Już ojciec Bernabé Cobo, hiszpański jezuita, pisarz i botanik, żyjący na przełomie XVI i XVII w., pisał, że inkascy władcy nakazywali karmić żołnierzy tymi bulwami podczas walk. Taka dieta miała sprawić, że mężczyźni nie tęsknili do pozostawionych żon. Współczesne badania (na samcach szczurów, nie na mężczyznach) wykazały, że dieta bogata w te bulwy powoduje spadek poziomu testosteronu aż o 45 proc.

Nasturcje bulwiaste czasami bywają uprawiane u nas jako ciekawostka z powodu ozdobnych liści i płomiennych kwiatów. Niestety, nie są mrozoodporne, więc nadają się do tzw. uprawy pojemnikowo-ogrodowej, co oznacza trochę zabawy – na czas zimy bulwy lub doniczki z przesuszonymi roślinami trzeba wynosić do chłodnego pomieszczenia. A wiosną uważać, by rośliny wyniesione na powietrze nie przemarzły. Poza tym kwiaty są wrażliwe na przesuszenie i na zbyt mokre podłoże, a podczas upałów wymagają regularnego podlewania; przelane, żółkną. Może więc nie warto się bawić w ich uprawę?

Nasturcjowe zalety

Medyczne
Kwiaty zawierają aż 130 mg witaminy C w 10 dag, czyli są pod tym względem porównywalne z natką. Poza tym są: (…) „bogate w polifenole (406 mg/100 g) i karotenoidy. Z polifenoli w największych ilościach występują flawonoidy (flawonole i antocyjany). Zawartość antocyjanów w płatkach nasturcji wynosi 72 mg/100g (…), z czego 91% stanowi pelargonidyna. Z karotenoidów najczęściej wymieniane są luteina, alfa-, beta- i gamma-karoten oraz zeaksantyna”*. A co najważniejsze, luteiny w 10 dag mają aż 45 mg, żadna roślina nie ma jej tyle! Ze względu na obecność glukozynolatów nasturcji przypisuje się ostatnio silne działanie antynowotworowe.

W fitoterapii wykorzystuje się kwiaty, ziele, liście i zielone oraz dojrzałe owoce. Wysuszone ziele działa żółciopędnie, przeciwszkorbutowo, przeciwgrzybiczo, podbudza pracę żołądka, ułatwia odksztuszanie flegmy. Napar stosuje się w niestrawności, kolce wątrobowej, kamicy żółciowej. Z liści sporządza się wyciągi podawane w przypadku anginy, bronchitu oraz w stanach zapalnych dróg moczowych.
Sok z liści działa przeciwświądowo; spróbujcie rozetrzeć liść w miejscu ukąszenia komara.

Poza tym: „w andyjskiej medycynie ludowej nasturcja od dawna wykorzystywana jest jako lek ziołowy o właściwościach dezynfekujących, środek wspomagający gojenie się ran, pomagający przy schorzeniach oskrzeli i płuc, antybiotyk oraz jako środek przeciwdziałający szkorbutowi”*. W naszej medycynie ludowej świeży sok lub wyciąg alkoholowy w małych, ale częstych dawkach podaje się w przypadku bronchitu i rozedmy płuc.

Estetyczne
Kwiaty zawierają siarkę, więc dla odżywienia włosów sporządza się papkę z liści pokrzywy i liści nasturcji (w równych ilościach), którą zalewa się podwójną ilością spirytusu. Całość odstawia się na dwa tygodnie w ciemne miejsce, a potem odlewa niewielką ilość, którą wciera się co dzień wieczorem w skórę głowy. Rano myje się włosy i płucze w naparze z pokrzywy. Uwaga! Napar z pokrzywy trwale brudzi.

Ochronne
Ogrodnicy sadzą nasturcję nie tylko dla jej urody, ale ze względu na działanie ochronne na inne rośliny. Jedne mszyce odstrasza, inne przyciąga, a wtedy nie wchodzą na inne rośliny.

Kulinarne
Liście, kwiaty i niedojrzałe owoce nasturcji są doskonałe w kuchni.

Ktoś wymyślił, że niedojrzałe nasiona zastąpią kapary. Trzeba je umyć, włożyć do słoiczków i zalać zalewą przygotowaną z półtorej szklanki octu, 4 łyżek cukru, 1 łyżeczki soli, 2 listków laurowych, 4 ziaren ziela angielskiego i 4 goździków. Słoiki zakręcić i pasteryzować. Można jeść po tygodniu.

Kwiaty pięknie wyglądają i dobrze smakują jako dodatek do sałaty. Można je też nadziewać różnymi twarożkami, będą niezwykle kuszącą przekąską…

A z liści zróbcie pesto lub zupę.


Chciałabym Wam ślicznie podziękować za wszystkie spotkania i listy. Mam nadzieję, że to jednak nie jest koniec i wciąż będziemy się spotykać na blogu, który zacznie działać od sierpnia. Jego adres: kuchnia-dla-moich-przyjaciol.pl

Do zobaczenia.


* dr hab. inż. Monika Grzeszczuk, mgr inż. Anna Kawecka, „Kwiaty jadalne. Nasturcja większa Tropaeolum majus L. ”
„Panacea” nr 2 (31)

Facebook Comments
Poprzedni artykułSpragnieni sprawiedliwości
Następny artykułUSA: demokracja czy zamordyzm
Joanna Katarzyna Cyterska
Absolwentka filologii polskiej. Od zawsze lubi czytać, gotować, zbierać grzyby, podróżować. Kolekcjonuje książki na temat kuchni i kultury kulinarnej. Próbuje żyć zgodnie z zasadą slow life, przynajmniej od kwietnia do października, gdy mieszka na wsi. Właścicielka Aryi, psa rasy foksterier.(Zna się na kuchni nie tylko teoretycznie, ale i tworzy kulinarne cuda – przyp. red.).