Kusiak z ósmego się żeni. Drugi raz kościelny bierze. Cały blok się dziwi, jak to możliwe, że dali mu zgodę, unieważniając wcześniej małżeństwo z jego byłą.

– Dają wtedy, gdy matrimonium non consumatum – oświadczył Romek spod szesnastki.

– Co to jest to konsumatum? – księgowa Stenia zamrugała oczami.

– To znaczy, że nie doszło do zbliżenia…

– Czego? – Stenia nie łapała.

– Że się nie ruchali – parkingowy Henio się nie pier… z tematem.

– No co pan! Trójka dzieci, co sobotę łomot u niego taki w sypialni, że spać się nie dało!

– Jego była ledwo chodziła. Noł konsumatum! Toś pan strzelił – Stenia rechotała po księgowemu.

– Może była niedojrzała w małżeństwie albo była psychicznie chora. To też uznają – Romek nie dawał za wygraną.

– Niedojrzała? – parkingowy Heniek parsknął – widzieliście jej zderzaki? A jaką ma figurę? Co wieczór się rozbierała i wszystko widziałem, bo mam w ścianie taką małą dziurkę… – oczy nas wszystkich spoczęły na Heńku – Eeee… co to ja miałem… muszę lecieć… gaz, żelazko… – Heniek czmychnął.

– Zwierzę – Stenia z obrzydzeniem splunęła w ślad za nim.

– A psychiczna mogła być – odezwał się milczący do tej pory emeryt Kazik. – Wytrzymać z takim debilem mogła tylko nienormalna. Przecież to szuja jest ten Kusiak. Szuja, babiarz i złodziej!

Rozeszliśmy się do domów bez ostatecznych wniosków. Wieczorem pogratulowaliśmy Kusiakowi nowej drogi życia. Lepiej mieć go po swojej stronie. W razie czego powie co zrobić, gdy przyjdzie i na nas pora. Szuja bo szuja, ale nasza szuja!

Facebook Comments