Rada Miasta nie zgodziła się na budowę pomnika Jana Pawła II w Oświęcimiu. PiS oburzony!

Rada Miasta Oświęcim przeważającą liczbą głosów (12 do 6) odrzuciła propozycję wybudowania pomnika Jana Pawła II. Inicjatywa zrodziła się wśród radnych Prawa i Sprawiedliwości. Jej inspiracją była 100. rocznica urodzin Karola Wojtyły.

– Chciałem zapytać wnioskodawców, jak wyobrażają sobie finansowanie tej inicjatywy?– pytał Jan Adamaszek z komitetu „Porozumienie dla Oświęcimia”.

Działacze PiS z Oświęcimia nie mieli jednak nic konkretnego do powiedzenia. Nie umieli odpowiedzieć na pytania: ile pomnik miałby kosztować?, gdzie miałby stanąć?, jak wyglądać? Wiedzieli jedynie, że chcą założyć komitet społeczny, który angażowałby się w to „duchowe przedsięwzięcie”. Brak merytorycznego przygotowania doprowadził do fiaska inicjatywy.

– Z przykrością muszę stwierdzić, że jest to jakiś czarny dzień w historii miasta Oświęcim. To jest nie do pomyślenia, że klub Platformy Obywatelskiej jest przeciwko tej inicjatywie – bulwersował się radny PiS Waldemar Łoziński, jeden z pomysłodawców budowy pomnika.

Decyzja radnych wywołała w mieście szeroką dyskusję. Choć pod adresem radnych PO padły oskarżenia o „komunizm”, „antypolonizm” i „ataki na Kościół”, większość mieszkańców zgodnie przyznała, że to nie jest czas na budowanie pomników.

„Megalomania PiS w pełnej krasie. Pomnik w dobie zapaści gospodarczej. No brawo. Właśnie tego brakuje naszej gospodarce. Kiedy zastanawiam się czy głupota osiągnęła już swoją granicę, to pojawia się ktoś z PiS i przesuwa ją hen, hen daleko”; „Zakażeń coraz więcej, bezrobocie wzrasta, a tu pomniki będziemy stawiać” – komentowali mieszkańcy.

Radni PiS się nie poddają i już zapowiedzieli, że będą rozmawiać z władzami duchownymi, aby rozważyć postawienie pomnika na terenach kościelnych. Może powinni zacząć właśnie od tego? Podpowiadamy, żeby omówili też kwestię jego sfinansowania.

Facebook Comments
Poprzedni artykułJeszcze będzie Przepięknie
Następny artykułCo tam, panie w Watykanie (16)
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).