Święto Pracy przez dziesięciolecia było kojarzone wyłącznie z ruchem robotniczym i szeroko pojętą lewicą. Wszystko zmieniło się w połowie lat 50., kiedy to Kościół katolicki podpiął się pod nie, dodając do kalendarza liturgicznego wspomnienie św. Józefa Rzemieślnika (Robotnika).

Swoiste zawłaszczenie socjalistycznej tradycji otworzyło furtkę ugrupowaniom prawicowym, które również zaczęły wykorzystywać ją do własnych celów.

Krwawe Chicago

Międzynarodowy Dzień Solidarności Ludzi Pracy, jak oficjalnie nazywa się 1 maja, ustanowiony został w 1889 r. przez II Międzynarodówkę na cześć robotników poległych na skutek krwawego stłumienia manifestacji związkowej w Chicago w 1886 r. Uczestnicy zgromadzenia zorganizowanego przez anarchistów domagali się wprowadzenia ośmiogodzinnego dnia pracy i zwiększenia wynagrodzeń. Pokojowa demonstracja szybko przerodziła się w uliczne rozruchy. 3 maja chicagowska policja użyła broni palnej, zabijając sześciu manifestantów. Dzień później w akcie zemsty nieznany sprawca rzucił w funkcjonariuszy bombę, której wybuch spowodował śmierć 11 osób. Terrorysta pozostał bezkarny, a jego tożsamość nigdy nie została ustalona. Dostało się więc inicjatorom manifestacji. Sześciu z nich stanęło przed sądem i w pokazowym procesie skazanych zostało na karę śmierci. Zdecydowana większość oskarżonych miała jednoznacznie lewicowe i ateistyczne poglądy.

Żydowscy komuniści

Obchody nowego laickiego święta od początku atakowane były przez środowiska konserwatywne i religijne. Nierzadko ataki, podsycane przez katolicką i narodową prasę, przybierały formę fizycznych zamachów na uczestników pochodów. Szczególnie silna nagonka na Święto Pracy istniała w przedwojennej Polsce. Normę stanowiły wtedy chuligańskie wybryki endeckich bojówek. W Łodzi grupy prawicowych fanatyków napadały na lewicowców z okrzykami: „niech żyje hitleryzm, precz z socjalizmem!”. Ekscesy usprawiedliwiane były przez publicystów prokościelnej prasy. Poczytny „Orędownik. Ilustrowany dziennik narodowy i katolicki” wiązał Święto Pracy z Żydami i komunizmem („żydowscy komuniści” byli niemal codziennie bohaterami publikacji owej gazety). Katoliccy redaktorzy widzieli w robotniczych manifestacjach przejaw „odwiecznej tęsknoty Izraela do rządzenia światem”. Pomimo usilnych prób eliminacji, świeckie święto nie traciło na popularności. Kościół postanowił je więc wykorzystać do własnych celów.

Robotnik Józef

W 1955 r. papież Pius XII ustanowił wspomnienie św. Józefa, nie ukrywając przy tym, że uroczystość stanowić ma katolicką alternatywę wobec Święta Pracy. Inicjatywa podchwycona została przez Katolickie Stowarzyszenie Włoskich Robotników, a następnie wiele chrześcijańskich organizacji związkowych i partii chadeckich, które zaczęły organizować własne pochody pierwszomajowe. Co ciekawe, postać świętego z Nazaretu była używana w walce z lewicą jeszcze w latach 30. W słynnej encyklice „Divini Redemptoris” z 1937 r., znanej także pod tytułem „O bezbożnym komunizmie”, św. Józef określony został mianem „wzorca i opiekuna” klasy robotniczej. Pius XI oddał opiece tego świętego „całą akcję Kościoła, skierowaną przeciwko komunizmowi na całym świecie”. W teorii „Divini Redemptoris” wymierzona była w komunizm, w praktyce jednak znalazły się w niej również treści wymierzone w wartości socjalistyczne, ateistyczne, liberalne i laickie, a walka z „propagandą ateistyczną” uznana została za obowiązek wszystkich „kierowników państw”.

Józef w Polsce

W latach 80. dzień św. Józefa dotarł nad Wisłę. Największe demonstracje odbywały się wtedy pod kościołem pw. św. Stanisława Kostki w Warszawie (w tej świątyni służył zamordowany przez esbeków ks. Jerzy Popiełuszko). Zwyczaj przetrwał lata realnego socjalizmu i kontynuowany jest w III RP. Od 1993 r. członkowie NSZZ „Solidarność” organizowali coroczną Ogólnopolską Pielgrzymkę Robotników do sanktuarium św. Józefa w Kaliszu. Pomysłodawcami wydarzenia byli Jan Mosiński, były lider wielkopolskiej „Solidarności” i obecny poseł PiS oraz nieżyjący już ks. Lucjan Andrzejczak.
– 26 lat temu, już w wolnej Polsce, trochę z zażenowaniem obserwowałem, że w mieście Kaliszu, na ulicach miasta mamy pochody pierwszomajowe organizowane przez lewicę. To był trochę taki policzek – mówił w ubiegłym roku Mosiński.
Po tym gdy postkomunistyczny monopol na obchodzenie lewicowego święta został złamany, przyszedł czas na zmianę oblicza obchodów, żeby nie budziły skojarzeń z walką klas i innymi marksistowskimi bluźnierstwami.
W 2007 r. pielgrzymka robotników przekształcona została w Ogólnopolską Pielgrzymkę Robotników i Pracodawców, a współorganizatorem zostało Duszpasterstwo Przedsiębiorców i Pracodawców. Wydarzenie w nowej oprawie – według organizatorów – służyć ma umocnieniu ducha jedności narodowej i promocji katolickiej nauki społecznej.

Radość Andrzeja

Nic dziwnego, że inicjatywa spotkała się z aprobatą „dobrej zmiany”. W 2018 r. list do uczestników pielgrzymki skierował sam Andrzej Duda, a jego treść odczytana została przez Andrzeja Derę, sekretarza stanu w Kancelarii Prezydenta RP. „Cieszę się, że dziś 1 maja w Kaliszu w sanktuarium św. Józefa gromadzą się razem ludzie pracy i pracodawcy. To ważne wydarzenie, które służy zarówno budowaniu wspólnoty, jak i refleksji nad wartością, jaką jest ludzka praca” – cieszył się prezydent Polaków „lepszego sortu”.
Wspomnienie św. Józefa celebrowane jest z pompą w całym kraju. Kościelne imprezy pierwszomajowe są coraz bardziej spektakularne, sporo brakuje im jednak do masowych spektakli znanych z PRL i Związku Radzieckiego, aczkolwiek wszystko idzie w tym kierunku. Przykładowo kieleckim obchodom święta towarzyszyły uroczysta procesja, projekcja antyaborcyjnego filmu „Każde życie jest cudem”, festyn parafialny, a nawet występy grupy artystycznej z Ukrainy.

Błogosławieństwo Franciszka

Tematyka praw pracowniczych szczególnie obecna jest w Kościele, odkąd na papieskim tronie zasiadł Jorge Mario Bergoglio. 1 maja 2013 r. Kongregacja Kultu Bożego i Dyscypliny Sakramentów zdecydowała, aby imię św. Józefa z Nazaretu włączyć do modlitw eucharystycznych II, III i IV zaraz po imieniu Najświętszej Maryi Panny. Zmiana przeszła w mediach bez echa, choć była jedną z pierwszych decyzji podjętych podczas pontyfikatu Franciszka.
– Nie można określić jako sprawiedliwe takie społeczeństwo, które nie daje wszystkim pracy lub wyzyskuje pracujących – mówił w dniu ogłoszenia reformy papież Argentyńczyk.

Józef i naziole

Legitymizacja ruchu pracowniczego przez Watykan wpłynęła na bardziej liberalne postrzeganie Święta Pracy przez ugrupowania powołujące się na polityczny katolicyzm. 1 maja uległ pośpiesznej dekomunizacji i stał się świętem całkowicie akceptowanym przez środowiska prawicy i skrajnej prawicy w całej Europie. Pomysł organizacji „pracowniczych” demonstracji podjęli również rodzimi narodowcy. W 2017 r. Młodzież Wszechpolska wpadła na pomysł „nacjonalistycznego pochodu pierwszomajowego”.
– Chcemy, żeby Polacy byli godnie zatrudniani, na godnych warunkach (…). Zarówno liberalizm gospodarczy, kapitalizm, jak i socjalizm to systemy, które się zwyczajnie nie sprawdziły. My proponujemy trzecią drogę – mówił wtedy Mateusz Pławski, rzecznik endeckiej organizacji. Rok później swoje obchody zaaranżowali w stolicy
tzw. autonomiczni nacjonaliści. W tym roku udział w warszawskim pochodzie zapowiedzieli m.in. ultraliberalny Janusz Korwin-Mikke, Kaja Godek, Grzegorz Braun, Liroy i Robert Winnicki. Głównym motywem tego wydarzenia ma być sprzeciw wobec obecności Polski w Unii Europejskiej.

Niech się święci…

I takim oto sposobem międzynarodowe święto proletariatu stało się kolejnym świętem zawłaszczonym przez Kościół katolicki. Hierarchowie zapomnieli najwyraźniej, że pomysłodawcy tej uroczystości byli w znakomitej większości niewierzącymi, a nawet znienawidzonymi przez kler marksistami. Apodyktyczny na ogół Kościół katolicki wykazał się w tym wypadku dużą elastycznością. No cóż, niezbadane są wyroki boskie…

Facebook Comments
Poprzedni artykułTajemnice księdza Grzegorza
Następny artykułCebula Wyklęta
Norman Tabor
Urodziłem się w 1996 roku. Pochodzę z Wybrzeża i przez całe życie mieszkam w województwie zachodniopomorskim. Obecnie kończę studia licencjackie na kierunku bezpieczeństwo wewnętrzne na Wydziale Humanistycznym Uniwersytetu Szczecińskiego. (Głęboko wierzy w to, że zdoła poprawić świat, ale młody wiek usprawiedliwia tę naiwność - przy. red.).