Niegodny kościelnego pochówku

Państwo Lucyna i Jan Zbożeniowie zapewnili dom i godne życie 14 sierotom i dzieciom z trudnych domów. Kiedy po ciężkiej chorobie pan Jan zmarł, miejscowy ksiądz nie zgodził się pochować go w rodzinnym grobowcu, bo stwierdził, że żył on „bez Chrystusa”. (…)

Państwo Zbożeniowie stworzyli niezawodową rodzinę zastępczą dla siedmiorga siostrzeńców (niezawodowa oznacza, że za opiekę nad dziećmi nie pobierali wynagrodzenia – przyp. red.). Na przestrzeni lat do rodziny trafiło kolejnych pięcioro, niespokrewnionych z nimi, dzieci. Jedne były z rodziną Zbożeniów kilka miesięcy, dopóki biologiczni rodzice nie odzyskiwali praw do opieki nad nimi, inne w ich domu dorosły i poszły na swoje. (…)

Trudno więc szukać bardziej miłosiernej i godnej podziwu postawy. Ksiądz Dariusz Firszt, proboszcz parafii pw. Macierzyństwa Najświętszej Marii Panny w Dziekanowicach, do której należeli państwo Zbożeniowie, nie podziela jednak tej opinii. Kiedy pan Jan po ciężkiej chorobie zmarł, ksiądz odmówił mu pochówku, twierdząc, że pan Jan po prostu na pochówek nie zasłużył. (…)
Wygląda więc na to, że ks. Firszt urządził sobie z parafii prywatny folwark, a prawo kanoniczne traktuje jak szwedzki stół, z którego bierze tylko to, co mu pasuje. A jego przełożeni stosują swoją starą sprawdzoną metodę – milczenie. Oczywiście „w imię Boże”…
Autor Katarzyna Wilk-Wojtczak
Więcej efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 21/2019 tygodnika Fakty i Mity

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *