Wielbiciele Trumpa egzystują w odrębnej rzeczywistości, posługują się własną logiką, niepodatną na racjonalne argumenty i wymowę faktów.

Wieczór 4 lutego był dla republikańskich członków Kongresu USA czasem 78-minutowych, intensywnych ćwiczeń fizycznych. Dla demokratów odwrotnie: siedzieli bez ruchu, narażając serca i naczynia wieńcowe na niebezpieczeństwo z powodu skoków ciśnienia krwi, jakich doznawali na tle nerwowym.

Asumptem do ćwiczeń bądź do poniechania fizycznego wysiłku (jeśli pominąć kręcenie głową, przewracanie oczami, krzywienie się i zgrzytanie zębami) było doroczne przemówienie prezydenta o stanie państwa. Kondycję szlifowali członkowie Partii Trumpa, zwanej kiedyś republikańską; teraz trafniej jest mówić o partii podwiniętego ogona. Ci na ogół starsi i otyli ludzie spalali kalorie, zrywając się żwawo z foteli i frenetycznie klaszcząc. Przeciętnie co 30 sekund, po niemal każdym wypowiedzianym przez ich przywódcę zdaniu.
Słuchając Trumpa nie można się było oprzeć skojarzeniom z „Polską w ruinie” (przed PiS u steru) i w magicznym rozkwicie zaraz po triumfie trzódki Kaczyńskiego. „Wielkie odrodzenie Ameryki”; „zatrudnienie rośnie, dochody pęcznieją, ubóstwo się kurczy, przestępczość spada”; „kraj znów prosperuje i jest poważany, nasi wrogowie w odwrocie” – nadymał się Trump. Przyszłość Ameryki jest „olśniewająco jasna”; „lata gospodarczego rozkładu są za nami”; „idziemy do przodu w niewyobrażalnym tempie”. Wszystko dzięki opatrznościowemu przywódcy.

Dalsza część artykułu dostępna dla posiadaczy prenumeraty cyfrowej. Wykup dostęp już za 4 zł!
Zaloguj się lub Wykup
Sprawdź Wykup
Anuluj
Pełny dostęp do treści na 7 dni za 4 zł.
Pełny dostęp do treści na 30 dni za 15 zł.
Pełny dostęp do treści na 90 dni za 40 zł.
Pełny dostęp do treści na 180 dni za 70 zł.
Odblokuj na 7 dni
Odblokuj na 30 dni
Sprawdź
Odblokuj na 90 dni
Odblokuj na 180 dni
Odblokuj
Anuluj

Facebook Comments