Nowe elity

Plan wyhodowania warstwy intelektualnych liderów IV RP się nie powiedzie.

(…)Prawo i Sprawiedliwość, choć powstało jako nieco bardziej konserwatywna wersja liberalnej partii zagospodarowującej centrum sceny politycznej, po połknięciu radykalnie prawicowej Ligi Polskich Rodzin i ludowej Samoobrony, stało się ugrupowaniem par excellence populistycznym. Jeśli był tam kiedyś, na początku, ktoś, komu od biedy można by przykleić etykietkę intelektualisty (Dorn? Ujazdowski?), to dawno został wypchnięty. Przez długi czas żadna z najlepiej wykształconych i cieszących się publicznym szacunkiem postaci nie chciała nawet zbliżyć się do PiS. Pamiętają państwo zaskoczenie, jakie wywołał profesor Piotr Gliński, gdy zgodził się być twarzą tej formacji? Partia musiała się posiłkować takimi osobami, jak Krystyna Pawłowicz czy Ryszard Legutko.

Dziś oczywiście jest łatwiej. Cztery lata rządów i możliwość dzielenia wielorakich apanaży zrobiły swoje. Może nie są to naprawdę wybitne persony, ale jacyś prawdziwi profesorowie zasilili szeregi. Choćby Zdzisław Krasnodębski czy Jacek Czaputowicz.
PiS potrzebna jednak jest masa, z której będą rekrutować się kolejni przywódcy intelektualni i duchowi. Jej „ugniecenie” jest możliwe – pokazali to na przykład komuniści w latach 40. czy 50. ubiegłego stulecia. Kaczyński wie, skąd czerpać wzorce…
Autor Adrian Ziemiński
Więcej efaktyimity.eu

Artykuł pochodzi z numeru 2/2020 tygodnika Fakty i Mity