Brytyjska Partia Pracy ma nowego przywódcę. Miejsce lewicującego Jeremy’ego Corbyna zajął reprezentant centrum Keir Starmer.

Corbyn zbiera teraz cięgi za przegrane wybory w grudniu ubiegłego roku, które dały pełnię władzy Borisowi Johnsonowi i ostatecznie umożliwiły przeprowadzenie brexitu. W tamtej kampanii labourzyści koncentrowali się na sprawach społecznych, zwłaszcza na systemie opieki zdrowotnej, co w świetle dzisiejszej pandemii nabiera nowego znaczenia. W kwestii wystąpienia Wielkiej Brytanii z Unii Europejskiej zajmowali stanowisko nie do końca jednoznaczne i lekko kluczyli. Gwoli prawdy historycznej, warto jednak przypomnieć, że Jeremy Corbyn stał się gwiazdą wcześniejszej (także przyspieszonej) elekcji w 2017 r., wskutek której Partia Konserwatywna utraciła bezwzględną większość w Izbie Gmin.

Starmerowi z pewnością jest bliżej do tradycji New Labour, programu Partii Pracy z czasów Tony’ego Blaira. W opracowaniu tamtego programu pierwsze skrzypce grał Anthony Giddens, teoretyk tzw. trzeciej drogi. W swej socjalliberalnej postaci brytyjska lewica na całą dekadę objęła stery polityki Królestwa, trzykrotnie pokonując torysów, a Blair został najdłużej sprawującym urząd labourzystowskim premierem w historii.

Nowy przewodniczący partii jest prawnikiem, w czasach swej adwokackiej kariery specjalizującym się w dziedzinie praw człowieka. W latach 2008–2013 był szefem Prokuratury Królestwa (ang. Director of Public Prosecutions, z urzędu kieruje Crown Prosecution Service). To trzecia pod względem rangi pozycja w brytyjskim systemie organów prokuratury. Od referendum w 2016 r. w sprawie wyjścia Wielkiej Brytanii z UE pełnił funkcję ministra do spraw brexitu w labourzystowskim gabinecie cieni. Opowiadał się za powtórnym głosowaniem w tej sprawie, jednoznacznie deklarując, że sam poparłby pozostanie we wspólnocie.

W pierwszej turze Keir Starmer uzyskał 56,2 proc. głosów (oczywiście oddanych za pomocą internetu lub poczty) spośród ponad 784 tys. członków i zarejestrowanych sympatyków partii, uczestniczących w procedurze. Jego najpoważniejsza rywalka, kontynuatorka linii Corbyna Rebecca Long-Bailey zdobyła 27,6 proc. Mimo zdecydowanego zwycięstwa, nowy lider będzie musiał brać pod uwagę opinię lewego skrzydła. Zadeklarował, że utrzyma wiele głównych postulatów z wyborczego manifestu labourzystów z 2019 r. W czasach kryzysu gospodarczego, nadciągającego w ślad za epidemią koronawirusa, mogą zresztą okazać się szczególnie trafione.

Facebook Comments