Proboszcz parafii Matki Bożej Ostrobramskiej w Skarżysku-Kamiennej zwrócił się do prezydenta miasta o umorzenie podatku od nieruchomości.
Usłyszał: nie!

Ks. Jerzy Karbownik, kustosz sanktuarium Matki Bożej Ostrobramskiej i proboszcz parafii w Skarżysku-Kamiennej (woj. świętokrzyskie), wystąpił do władz miasta z prośbą o umorzenie podatku od nieruchomości za okres od marca do końca maja, w kwocie 3423 zł.

„Ograniczenia obecności wiernych na nabożeństwach oraz pielgrzymów przebywających do sanktuarium MBO spowodowały spadek przychodów o ok. 80 proc. w stosunku do roku 2019. W wymienionym wyżej okresie parafia partycypowała w kosztach związanych ze stanem zagrożenia epidemiologicznego, udzielając wszelakiego rodzaju pomocy dla osób ubogich oraz bezdomnych. Z tego powodu wzrosły koszty zakupu środków dezynfekcyjnych, koszty energii elektrycznej, zużycia wody i pomocy żywieniowej dla osób zwracających się do parafii” – wyjaśniał w piśmie duchowny.

Burmistrz miasta Konrad Krönig, który w wyborach samorządowych z 2018 r. był popierany przez PO i PSL, nie tylko nie zgodził się na podatkowe ulgi, ale upublicznił pismo księdza na Facebooku.

„Dopóki jestem Prezydentem Miasta, wszyscy podatnicy w mieście będą równo traktowani. Ja płacę podatki, Państwo płacą podatki i Ksiądz Kustosz też będzie płacił!” – napisał Krönig.

Na jego post zareagowało 2 tys. osób, a ponad 500 pokusiło się komentarz.

„Brawo i szacunek dla Pana”, „Dobra decyzja”, „Ja jak nie zapłacę podatku, to mam komornika, a jak nie zapłacę komornika, to blokują mi konto. Każdy człowiek jest równy i każdy powinien płacić podatki” – chwalili burmistrza mieszkańcy miasta. Oczywiście nie zabrakło też obrońców interesów Kościoła. Ci zarzucali Krönigowi „naruszenie tajemnicy korespondencji”, a także rozporządzenia RODO. W świetle prawa jest to kompletna bzdura, bo korespondencji urzędowej nie dotyczy art. 23 Kodeksu cywilnego. Ksiądz jest również osobą publiczną, więc i w tym wypadku był to strzał kulą w płot.

Nie pierwszy raz o wydarzeniach ze Skarżyska-Kamiennej zrobiło się głośno. Kilka lat temu Fundacja Promocji i Rozwoju Polski Wschodniej na 99 lat wydzierżawiła od miasta działkę nad niewielkim zalewem Bernatka. Miał tam powstać ogromny park edukacyjno-rozrywkowy, z budynkiem w kształcie biblijnej arki. Jej działania zakończyły się na projektach, wizualizacji i długach.

Na szczęście, kilka dni temu znalazł się nowy inwestor, lokalny biznesmen, który na bieżąco płaci dzierżawę. Uregulował długi, jakie miała wobec gminy fundacja i planuje w tym miejscu dużą inwestycję, która ma zostać zrealizowana w ciągu najbliższych trzech lat. Choć ani włodarz miasta, ani inwestor nie chcą zdradzić, co to będzie, jedno jest pewne – nie będzie to kościół.

Facebook Comments
Poprzedni artykułCharytatywny Caritas
Następny artykułRozgrywki międzypiekielne
Katarzyna Wilk-Wojtczak
Od czterech lat niezmiennie 30-latka. Absolwentka filologii polskiej; z mediami związana od 2012 r. Debiut dziennikarski w gazecie lokalnej „Nowy Tydzień” (woj. lubelskie), gdzie zajmowała się tzw. kryminałką. Okazało się to jednak za mało hardcorowe. Zaliczyła epizody w łódzkim radiu (Parada) i lokalnym dzienniku („Express Ilustrowany”), a od 2016 r. ostrzy pazury na księżach. Chowa je po przekroczeniu progu domu, gdzie zmienia się w troskliwą mamę bliźniaków. Miłośniczka zwierząt i sportu ekstremalnego – ciuchlandy, secondhandy i szmateksy. Lepiej odnajduje się w internecie niż w kuchni, co przyprawia jej męża o kolejne siwe włosy. (Jest prawdziwą Wilczycą, walczącą do końca o swoje, choć zdarza się, że nie ma racji – przyp. red).