Od wyboru Karola Wojtyły na biskupa Rzymu do pontyfikatu Jorge Bergoglia wiele zmieniło się na świecie. Ale czy zmieniło się również oblicze Kościoła papieskiego?

Pozornie tak. Wielu szczerych katolików uważa nawet, że zmiany te zapoczątkował już II sobór watykański, który stawiał sobie za cel odnowę Kościoła poprzez powrót do chrześcijańskich korzeni, jedność z chrześcijanami niekatolikami i dążenie do porozumienia z religiami niechrześcijańskimi oraz niewierzącymi. Prawda jednak jest taka, że chociaż Jan XXIII zapoczątkował pewne pozytywne zmiany, m.in. zabiegał o pojednanie z Żydami i zwracał się do wszystkich ludzi dobrej woli o zachowanie pokoju między narodami, to jednak sobór ten rozpoczął się nie tylko uroczystą procesją i mszą pontyfikalną, ale także wyznaniem wiary, które zawierało m.in. nicejskie credo, doktrynę o siedmiu sakramentach, wiarę w czyściec, w zasługi i pośrednictwo Marii i świętych oraz w prymat i nieomylność biskupa Rzymu. Wyznanie to zresztą wygłosił sam papież.

Jan Paweł II (1978–2005)

A Jan Paweł II? Chociaż polski papież jeszcze jako arcybiskup brał czynny udział w pracach II soboru watykańskiego, mającego doprowadzić do odnowy życia kościelnego, to jednak w żadnym stopniu nie przyczynił się do tej odnowy. Nawet jeśli po II soborze nastąpiło pewne wewnątrzkościelne i społeczne otwarcie oraz dostosowanie do współczesności, to zasadniczo papiestwo – w myśl słów Il Papa non cambia (papież się nie zmienia) – pozostało niezmienne.
Karol Wojtyła, jak każdy papież, uważał się przecież za następcę św. Piotra, namiestnika Chrystusa oraz nieomylnego zastępcę Boga na ziemi. Nie chciał lub nie miał odwagi przyznać, że jego poprzednicy głosili błędną doktrynę, że Jezus wyraźnie powiedział: Ale wy nie pozwalajcie się nazywać Rabbi, bo jeden tylko jest – Nauczyciel wasz, Chrystus (…). Nikogo też na ziemi nie nazywajcie ojcem swoim; albowiem jeden jest Ojciec wasz, Ten w niebie. Ani nie pozwalajcie się nazywać przewodnikami, gdyż jeden jest przewodnik wasz, Chrystus (Mt 23,8–9) – bo tym samym musiałby odrzucić godność biskupa Rzymu. Zamiast to uczynić, wybrał zaszczyty, życie w pałacach i tytułowanie go „Ojcem Świętym”. Umiłował bowiem bardziej chwałę ludzką niż chwałę Bożą (J 12,43). Czyżby nic nie znaczyły dla niego słowa Jezusa, który powiedział: Jakże możecie wierzyć wy, którzy nawzajem od siebie przyjmujecie chwałę, a nie szukacie chwały pochodzącej od tego, który jedynie jest Bogiem? (J 5,41).
Jak wszyscy poprzednicy, JPII wmawiał wiernym, że jego władza pochodzi od samego Boga. A to prowadzi nie tylko do zniewolenia, zaślepienia i fanatyzmu wiernych, ale także do niewiary w przesłanie ewangeliczne. Papieskie nakazy nie są bowiem ani nakazami Pisma Świętego, ani Boga! Świadczy o tym cały szereg niebiblijnych nauk i praktyk, takich jak chociażby wiara w Boga w trzech postaciach, w czyściec i odpuszczenie grzechów przez księdza, kult Marii (wszystkie dogmaty maryjne), świętych, relikwii i ich wizerunków (obrazy, rzeźby, pomniki). Przypomnijmy, że Jan Paweł II nie oponował nawet wtedy, kiedy jeszcze za jego życia w Polsce wystawiono mu ponad 200 pomników. Nie piętnował więc bałwochwalczego stosunku do swojej osoby. Nie uczynili też tego jego następcy, chociaż Biblia kategorycznie potępia te praktyki (Wj 20,4–6; Kpł 26,1). Dobitnie też mówi, że Bóg nie odda swojej czci nikomu ani swojej chwały bałwanom (Iz 42,8).
Lista zarzutów wobec pontyfikatu JPII jest znacznie dłuższa. Był on bowiem głuchy na głosy tak wybitnych teologów, jak Hans Küng, którego za krytyczny stosunek do dogmatu o nieomylności papieża Jan Paweł II pozbawił prawa nauczania w imieniu Kościoła. Lekceważył i karcił również innych duchownych, m.in. Leonardo Boffa, teologa brazylijskiego, oraz Ernesto Cardenala, byłego ministra kultury Nikaragui, przedstawicieli teologii wyzwolenia. Faworyzował natomiast przedstawicieli Opus Dei, a nawet kanonizował jego założyciela Josemarię Escrivá de Balaguera.
Wiele zarzutów pod adresem JPII dotyczy także zagadnień seksualnych: celibatu, zakazu stosowania środków antykoncepcyjnych, pedofilii kleru. W 1996 r. wydał instrukcję, nakazującą biskupom przenoszenie księży pedofilów do innych parafii. Najgłośniejszy skandal dotyczy Marciala Maciela Degollado, założyciela zgromadzenia Legion Chrystusa – bigamisty i pedofila, który gwałcił własne dzieci. Mimo skarg na niego napływających do Watykanu, Jan Paweł II uznał go za przewodnika i wzór dla młodych. Czy można się dziwić głosom, domagającym się dekanonizacji polskiego papieża?

Benedykt XVI (2005–2013)

Joseph Ratzinger, następca JPII, nazywany „pancernym kardynałem”, wykazał się niechęcią do jakichkolwiek reform. Jeszcze jako prefekt Kongregacji Doktryny Wiary w swej deklaracji Dominus Jesus z 2000 r. zraził do siebie protestantów, twierdząc, że jedynym Kościołem Chrystusa jest Kościół katolicki (…) tylko przez niego można osiągnąć pełnię zbawienia. (…) Inne kościoły nie dysponują pełnią środków służących zbawieniu… Uważał też, że inne wspólnoty nie mogą nawet być nazywane „kościołami”. Wbrew Pismu, które mówi, że Bóg nie ma względu na osobę, bo w każdym narodzie miły mu jest ten, kto się go boi i sprawiedliwie postępuje (Dz 10,34–35), kard. Ratzinger nie pozostawił więc nikomu jakichkolwiek złudzeń, że nie o równość mu chodzi, lecz o całkowite podporządkowanie wszystkich biskupowi Rzymu. „Bracia odłączeni” mają po prostu powrócić na łono Kościoła katolickiego, bo tylko o takiej jedności można mówić.
Nic się zatem nie zmieniło również za pontyfikatu Benedykta XVI. Zasady i cele polityki papieskiej zawsze były takie same, a papież jedynie potwierdził, że bardziej liczy się tradycyjna wizja Kościoła niż powrót do biblijnych korzeni chrystianizmu. Przywrócił przecież nawet mszę trydencką i dążył do pojednania z ultrakonserwatywnymi lefebrystami, zdejmując ekskomunikę z czterech biskupów. Nie bez przyczyny został nazwany „hamulcowym papieżem”. Media zarzucały mu również sprzyjanie księżom pedofilom, sprzeciw wobec antykoncepcji oraz zniesienia celibatu. Dość wspomnieć, że według niemieckiej prasy godna
pochwały jest jedynie jego dymisja, bo w sprawach reform życia kościelnego oraz moralności seksualnej „nie posunął się ani o milimetr”. Niewykluczone, że do dymisji tej przyczyniły się dokumenty ujawnione w 2012 r. przez kamerdynera Benedykta XVI, które świadczą o praniu brudnych pieniędzy za pośrednictwem Instytutu Dzieł Religijnych (zwanego Bankiem Watykańskim).

Franciszek (od 2013 r.)

Inaczej jest z dotychczasowym pontyfikatem Jorge Bergoglia, który zapoczątkował projekt pewnych reform. Dotyczą one głównie moralności seksualnej, walki z pedofilią kleru, dopuszczenia do eucharystii rozwodników, będących w ponownych związkach małżeńskich, a nawet protestanckich małżonków. Poza tym papież z Argentyny sprzeciwia się kupczeniu sakramentami i opowiada się za finansową transparentnością instytucji finansowych Watykanu. Swoim przykładem stara się zachęcać duchownych do skromności i pokory, co nie podoba się duchowieństwu – szczególnie biskupom i kardynałom. Tym bardziej że piętnuje hipokryzję i nieuczciwość nie tylko wiernych, ale i kleru, nie szczędząc krytyki nawet Kurii Rzymskiej.
Wiele zmian zostało już wprowadzonych w życie. Co z tego wyniknie, trudno przewidzieć. Dotychczasowe reformy oraz adhortacja Amoris laetitia z 2016 r. wywołały ogromny sprzeciw w Watykanie i w wielu innych krajach. Oprócz biskupów i kardynałów, za „synowskim upomnieniem” Franciszka opowiedziały się grupy teologów świeckich i duchownych. Zarzucają mu, że wywołuje zamieszanie wśród wiernych i „zagraża jedności Kościoła”. Papież jest krytykowany za otwarcie wobec osób rozwiedzionych, żyjących w nowych związkach, za tolerancję wobec osób o odmiennej orientacji seksualnej, a także za dokument Mitis Iudex Dominus Jesus, który upraszcza proces stwierdzania nieważności małżeństwa. Krytycznie ocenia się jego stosunek do uchodźców. Wielu uważa, że opowiadając się za przyjmowaniem wyznawców Allacha, Franciszek opowiada się za wrogami cywilizacji europejskiej i należy go „wygwizdać, bo tylko na to zasługuje”.
Jeszcze poważniejsze oskarżenia wysunął włoski abp Carlo Maria Viganò, były nuncjusz apostolski w USA. W 11-stronicowym dokumencie dowodzi on, że kard. Bergoglio wiedział o pewnych przypadkach pedofilii, kiedy jeszcze kierował diecezją Buenos Aires, a także nic nie zrobił już jako papież w sprawie amerykańskiego kardynała Theodore’a McCarricka, który molestował dzieci. Co na te oskarżenia odpowiedział Franciszek? Nie zaprzeczył. Zachęcił jedynie dziennikarzy, aby przeczytali ten dokument i sami wyciągnęli wnioski.
Jak potoczą się losy Franciszka? Czy Kościół katolicki zostanie wzmocniony, czy jeszcze bardziej podzielony? Czas pokaże. Do tej pory jeszcze żadnemu papieżowi nie udało się zreformować instytucji Kościoła. Kto chciał to uczynić, został usunięty (np. Jan Paweł I). Niewiele wskazuje na to, aby mógł tego dokonać obecny papież, tym bardziej że kościelne dogmaty są niezmienne.

Facebook Comments
Poprzedni artykułBez happy endu
Następny artykułFatimscy policjanci
Bolesław Parma
Absolwent Seminarium Duchownego Kościoła Adwentystów Dnia Siódmego w Podkowie Leśnej. Jest żonaty, ma dwie dorosłe córki i syna. Od 35 lat prowadzi działalność kaznodziejsko-duszpasterską w autonomicznych zborach protestanckich. Przez kilka lat prowadził ją również wśród osób uzależnionych od alkoholu. W 2000 r. rozpoczął współpracę z tygodnikiem „Fakty i Mity”, która trwa aż do teraz. Owocem tej współpracy – artykułów, które ukazywały się w „FiM” – jest kilka książek: „Prawda o dogmatach Kościoła katolickiego”, „Przypowieści Jezusa”, „Niepokorni synowie Kościoła”, „Pytania dotyczące Biblii”, „Pytania i odpowiedzi”, „Biblia, wiara, religia” oraz „Świat i Kościół w proroczej perspektywie”. Pasjonuje go biblistyka, historia, archeologia, literatura. Urzeka piękno gór, lasów, przyrody. Wolne chwile lubi spędzać przy dobrym filmie, książce, muzyce. Amatorsko sam gra na gitarze i harmonijce ustnej. (Wspaniale śpiewa! Ma serce anioła i duszę czystą jak woda z najczystszego źródła – przyp. red.).