Okazało się, że z uwagi na pandemię koronawirusa niedzielne msze będziemy teraz oglądać w domu. Doceniłem troskę ojców Kościoła o zdrowie swych owieczek. Nie będą złe języki głosić, że zależy im tylko na pieniądzach. Przecież decydując się na msze za pośrednictwem osiedlowego internetu, tracą grubą kasę z tacy.

Co prawda na dole ekranu podczas nadawania mszy przewija się numer konta parafii, lecz wpłata na tacę za pośrednictwem banku to nonsens. Przecież wtedy Kuśka nie zobaczy, ile wpłaciłem. Kuśka to mój sąsiad z marną rentą, który, by mi pokazać swą wyższość, kupił sobie wypasioną hulajnogę elektryczną. Ale znalazłem na dziada sposób. W kościele zawsze staję tak, aby dać na tacę po Kuśce. On na hulajnogę wziął kredyt i jest finansowo zablokowany, więc zagrywa ostrożnie. Dwa tygodnie temu rzucił 20 zł. Przebiłem go, ostentacyjnie szeleszcząc pięćdziesiątką. Tydzień temu, z miną pokerzysty malującą się na tym wrednym ryju, dał stówę! Ha! Byłem na to przygotowany. Od niechcenia położyłem dwusetkę tak, aby wszyscy widzieli. Kuśka nie przebije mnie w tej grze. Mam trochę oszczędności i jeszcze długo będę mógł miażdżyć starucha.

O! Dostałem SMS, że internet drożeje z uwagi na transmisje mszy. O osiem dych miesięcznie. Ale wpłacać można więcej. Lista wpłat będzie wisiała na stronie parafii.

Wiem, że Kuśka przez tę hulajnogę nie ma zdolności kredytowej.
A ja, dzięki Bogu, mam. Chwalmy Pana!
Oj, jak pięknie załatwię gnoja!

Facebook Comments