30 kwietnia Prokuratura Rejonowa Warszawa Praga–Północ umorzyła dochodzenie w sprawie facebookowego wpisu, który według Obywateli RP miał nawoływać do nienawiści na tle różnic narodowościowych oraz pochwalać zabójstwa na prawosławnych cywilach, popełnione przez „leśnych” na Białostocczyźnie w 1946 r.

„To właśnie tam na naszych bohaterów mówi się bandyci i zbrodniarze. To właśnie w tym mieście ludzie skazywani są za okrzyk precz z komuną lub rzekomy czynny napad na funkcjonariusza policji. To właśnie tam do pewnego momentu nie wywieszano polskich flag na uroczystości państwowe. To właśnie w tejże Hajnówce odbywały się pochody 1 majowe, zamiast uroczystości związanych chociażby z narodowym dniem pamięci Żołnierzy Wyklętych. I to właśnie tam wielu mieszkańców nazywa siebie Rusinami, a tamtejsze ziemie wedle ich mniemania są okupowane. Hajnówka należy do państwa polskiego. Dlatego też naszym moralnym obowiązkiem jest to, aby w końcu na tej jakże czerwonej ziemi polska myśl zwyciężyła” – naskrobał na Facebooku oenerowiec Norbert O. tuż przed lutowym V Marszem Pamięci Żołnierzy Wyklętych, który od 2016 r. ciągnie ulicami tego w dużej mierze prawosławnego miasteczka.

„Wszystko ma swój początek i koniec. Dlatego teraz przyszedł czas na nas – ludzi zdeterminowanych, którzy chcą obalić ostatni bastion komuny w Polsce. Sukcesywnie, krok po kroku. Aby zburzyć ten beton potrzebny jest każdy z Was” – pisał dalej prawicowiec.

Prokurator Maciej Młynarczyk naziola przesłuchał, ale uznał, iż ten tłumacząc się z wpisu, co prawda balansuje na granicy prawa, jednak na zarzuty karne nie zasługuje, bo po pierwsze, do nienawiści wobec „kacapów” wprost nie zachęca, a po drugie przestępstw oddziału pod dowództwem kpt. Romualda Rajsa „Burego” nie pochwala, tylko „usprawiedliwia”, a to przecież nie to samo co gloryfikacja mordu.

Jedyna nadzieja w koronawirusie, że w 2021 r. jeszcze nas nie opuści. Burmistrz Hajnówki będzie miał wtedy skuteczne narzędzie, żeby 6. marsz zatrzymać ze względu „na zagrożenie epidemiczne”.

Facebook Comments